Pomimo, iż tegoroczne wakacje były dla nas dużo krótsze niż te z poprzednich lat, udało nam się odwiedzić naprawdę sporo miejsc. Niektóre rejony znaliśmy już bardzo dobrze, inne zobaczyliśmy pierwszy raz.
Tres Ponts
Pierwszym odwiedzonym rejonem był dobrze nam znany Gorges du Loup. Nie zabawiliśmy tam jednak długo, bo tylko jeden dzień. To wystarczyło, aby stwierdzić, że tak naprawdę nie chcieliśmy tu przyjeżdżać... Niewiele myśląc wsiedliśmy w samochód i ruszyliśmy w stronę Hiszpanii. Droga dosyć męcząca - trochę sami byliśmy sobie winni, bo kto wyrusza w taką
trasę w samo południe samochodem bez klimatyzacji :-) !!!
Łukasz na "El chorreras o la belle inconue" 8b/b+ OS!!!!
(fot. Przemek "Ed" Mizera)
Mimo doskwierającego upału to, co zobaczyliśmy po przyjeździe do Tres Ponts w zupełności zrekompensowało nam niewygody podróży. Jak Łukasz napisał na swoim blogu - Hiszpania to wspinaczkowe El Dorado. Planowaliśmy zostać tu tylko dwa dni - przedłużyło się jednak do pięciu. Wspinanie w Tres Ponts ze względu na wystawę sektora mogliśmy rozpoczynać około 15.00, do tego czasu panował totalny relaks.
Hiszpańskie klimaty
Z Tres Ponts ruszyliśmy do Terradets.
Terradets
W zasadzie Terradets był dla nas również nowością. To rejon raczej nie na lato, ale w tych warunkach pogodowych chyba żaden inny też nie nadaje się do wspinania. Dlatego nie zraziliśmy się i chcąc poznać to miejsce postanowiliśmy wstawać przez dwa dni trochę wcześniej. Wspinanie możliwe było jedynie do godziny 14.
Prawdopodobnie gdyby nie gonił nas termin powrotu do Polski, zostalibyśmy tam dłużej, niestety czas płynął nieubłagalnie i postanowiliśmy dojechać w końcu do licznie zgromadzonych rodaków w Rodellar. Mam wrażenie, że tam czas stoi w miejscu, nic ani nikt się nie zmienia, a mimo to poznaliśmy nową legendę Rodellaru - legendę o człowieku widmo - o którym pojawiają się newsy, pojawiają się kolejne fotogalerie, jednak w skałach ani nigdzie indziej dostrzec go nie można :-) Co ciekawe, tylko Polacy nie mogą go zobaczyć ani z nim rozmawiać. Dlaczego? Do końca nie wiadomo. Słyszeliśmy, że po prostu nie jesteśmy godni doznania tego zaszczytu.
Poza tą jedną ciekawą historią w Rodellarze cały czas to samo - rano kawka na campingu, partyjka w osadników, druga kawka, wspin, obiadek i wspólne Polaków biesiadowanie na totalnego żula w campingowej knajpie ze swoim piwkiem :-) Choć i tu muszę dodać, że chyba nam się ekipa trochę starzeje i zdarzyło się czasem kupić piwko lub dwa w barze!!!
Osadnikowe rozgrywki (fot. Ania)
Jeżeli chodzi o wspin, Łukasz porzucił swoje plany wspinania RP i powrócił do tego, w czym czuje się chyba najlepiej - OS. Udowodnił to prowadząc swoją pierwszą 8b/b+ onsjatemEl chorreras o la belle inconue!!!!
Łukasz na "El chorreras o la belle inconue" 8b/b+ OS
(fot. Przemek "Ed" Mizera)
gratulacje dla Lukasza![1]
Dolaczac sie do drugiego watku
jakos mi nie pasuje, wiec "na
osobnosci":
gratulacje dla Lukasza! Lista
przejsc OS budzi naprawde
respekt i jest chyba topowym
zestawem w polskiej historii -
i nie mam na mysli tylko tej
najtrudniejszej drogi -
caly...