Kanadyjczycy Chris Brazeau i Joe Walsh byli jednym z zespołów działających ostatniego lata na Ziemi Baffina, a ich czterotygodniowy pobyt można uznać za bardzo udany. Działając w lekkim stylu udało im się dokonać paru wartościowych przejść.
Ich głównym celem był Mt. Asgard, atakowany w tym sezonie już przez kilka mocnych ekip. Pomimo faktu, że pokonując liczący 42 kilometry szlak pod Mt. Asgard mija się wiele kuszących szczytów, to Kanadyjczycy byli zdeterminowani zmierzyć się z najbardziej znanym celem na Ziemi Baffina. Z 28 dni spędzonych w Parku Narodowym Auyuittuq - wspinali się 7 dni, 11 zajął im transport worów pod ścianę i z powrotem, a pozostałe 10 dni to zasłużony odpoczynek na miejscu. Wszystkie drogi pokonane zostały w stylu light-fast i bez wiercenia. Dwie wspinaczki, które Kanadyjczycy uznali za swoje najbardziej wartościowe przejścia to:
Mt. Asgard, południowa wieża - południową ścianą (5.12-, 600 m). Obaj byli przekonani, że wspinają się nową linią dopóki na przedostatnim kluczowym wyciągu nie znaleźli spita. Prawdopodobnie ich linia to w połowie nowy teren, a w połowie Italian Route (Defrancesco-Leoni-Luca-Manica, 1988). Dziewięć 60-metrowych wyciągów o wycenie głównie 5.10 z jednym wyciągiem 5.12 zajęło im 16 godzin i było prawdopodobnie pierwszym klasycznym przejściem na południowej wieży Mt. Asgard.
Jon Walsh podczas prawdopodobnie pierwszego klasycznego wejścia na południową wieżę Mt. Asgard (fot. Chris Brazeau)
Mt. Asgard, północna wieża, wschodnią ścianą (5.11+ C1, 800 m). Pierwsze 19 wyciągów do headwallu to teren o trudnościach do 5.11-, co do którego mieli wątpliwości, czy nie był już wcześniej chodzony. Następnie wbili się w system rys na prawo od Line of Credit (Condon-Easton-Prohaska, 1998). Kolejne 8 wyciągów o wycenie 5.11 to delikatna wspinaczka w rysach i płytach. Mokra skała nie pozwoliła im na klasyczne przejście około 2-metrowego odcinka, który na sucho mógłby mieć 5.12-. Cała reszta ściany została pokonana OS. Pierwsze dwie trzecie headwallu zostało przebyte mniej więcej w tej samej linii przez braci Favresse (drogą Whisky Gonzales z tego lata). Wspinaczka z obozu do obozu zajęła im 22,5 godziny.
Inne wspinaczki Kanadyjczyków, które miały miejsce podczas ich pobytu w rejonie:
Scott Route 5.11- na północnej wieży Mt. Asgard. Prawdziwy klasyk rejonu.
Stories in Stone (5.12- A0, 600 m), Mt. Walle. 16-wyciągowa włoska droga z obitymi stanowiskami. Niestety nie udało się klasycznie przejść miejsc A0. Linia ta prowadzi przez niesamowity czerwony filar i obfituje w psychiczne kominy i rysy off-width. Zajęła im też najwięcej czasu - 25 godzin z obozu do obozu.
Chris brazeau podczas wspinaczki na Stories in Stone
(5.12- A0, 600 m), Mt. Walle (fot. Jon Walsh)
Mt. Thor - południową granią (5.8) - kolejny klasyk
Mt. Menhir - południową granią (5.10, 600 m). Liczący kilka wyciągów wariant do drogi Salvaterry (Bonapace-Giarolli-Salvaterra, 1988) niedokończony z uwagi na pogodę, która nie dała im szans na dalszą wspinaczkę.
Mt. Tirokwa - zachodnią ścianą. Próba wytyczenia nowej drogi. Wspięli się 400 metrów na lewo od Chocolate Boomerang (Hanssens-Villanueva, 2009), ale zatrzymani zostali przez odcinek, którego nie byli w stanie przejść. Na 40 metrach terenu za około 5.11 założenie naturalnej asekuracji wydawało się niemożliwe. Nie chcąc wiercić pod spity uznali wyższość natury i odpuścili.
Tegoroczna działalność Kanadyjczyków obok Belgów i mieszanej angielsko-amerykańskiej ekspedycji pokazuje, że Ziemia Baffina jest aktualnie bardzo atrakcyjnym wspinaczkowo regionem, a jej możliwości eksploracyjne są jeszcze bardzo duże. Nie bez przyczyny Belgowie określili Ziemię Baffina jako przyszłość wspinaczki big-wall.