Kolejnym etapem projektu 7summits.pl jest Piramida Carstensza 4884 m - najwyższy szczyt Australii i Oceanii.
Carstensz Pyramid (4884 m)
Już niedługo powiedzenie: Ty Papuasie jeden! nabierze dla nas nowego znaczenia - 24 września 2009 wyruszamy na Papuę!!!
Papuascy tragarze
Nie muszę dodawać, że bardzo się cieszymy na te wszystkie pijawki, węże, pająki, mordercze przejście przez dżunglę, wiecznie zasnute chmurami niebo (podobno w tym rejonie Papui nie pada przez jakieś trzy dni w roku, więc nie łudzę się zanadto, że spotka nas to szczęście...), potoki deszczu wlewające się za kołnierz (nic to, podobno w Dżakarcie mają doskonałe i niedrogie parasole, a może i płaszcze przeciwdeszczowe? Zawsze marzyłam o przyzwoitym sztormiaku, a nie tylko te hydroteksy, goreteksy...:-)
Dżungla - pokonywanie rzeki
Z relacji różnych naocznych świadków wynika, że możemy liczyć na mnóstwo dostarczających skrajnych emocji przepraw przez rzeki w dżungli, brodzenie po pachy w błocie, mostki zbudowane naprędce z obślizgłych kłód (może to i dobre na papuaskie zwinne nogi, ale nie na moje kalosze!) No właśnie, znalazłam właśnie drugie zastosowanie dla moich butów do konnej jazdy, jeszcze z liceum - wstyd, że tyle lat ich nie używam, a tu okazuje się, że tak świetne długie gumowce są na Papui naprawdę w cenie. Ciekawe tylko, czy moje nogi należycie docenią, jaką im wyświadczam przysługę i będą z tymi kaloszami współpracować (10 godzin marszu przy tropikalnych klimatach i wilgotnościach, w kaloszach długich i obcisłych jak oficerki - hm, może być różnie, więc bierzemy także "zwykłe" buty trekkingowe, nawet kilka par, bo podobno nic w tej dżungli nie schnie - a ja naiwnie myślałam, że obozy harcerskie w Polsce, gdzie wszystko w końcu pokrywało się delikatnym nalotem pleśni, były pod tym względem koszmarem...:-)
Jednym słowem - welcome to the jungle!
A tak poważnie, to bardzo, ale to bardzo się cieszymy, że wreszcie po ponad roku od wyjazdu na Everest, wybieramy się na większą wyprawę w tak ciekawy rejon świata. Wyprawa potrwa około 3 tygodni.
W zeszły weekend byliśmy w parku linowym w Powsinie, żeby lepiej się wczuć w dżunglowe klimaty wąskich kładek, balansowania na krawędzi i przemieszczania się na rękach i nogach nad urwiskiem - uskok na grani szczytowej Piramidy Carstensza (4884 m n.p.m.) trochę mnie jednak niepokoi, bo różne na jego temat krążą opinie, od całkiem wyluzowanych, do mrożących krew w żyłach. Bądźmy jednak dobrej myśli...
Tyrolka na uskoku grani Carstensza
Samej wspinaczki nie będzie na tej wyprawie dużo. Większą część czasu pochłania przejście w dwie strony przez dżunglę. Będzie to oczywiście ogromna przygoda sama w sobie, podobnie jak zetknięcie z Papuasami. Ciekawe, czy i nas zaczarują i odmienią tak bardzo jak Harrera...
W międzyczasie postaramy się meldować, jak nam idzie - nie możemy się już doczekać!