28 sierpnia 2009

 

Wąwóz La Jonte - wspinanie w składzie skalnej porcelany

Do wspinaczki w Jonte zachęciły mnie piękne zdjęcia i tekst zamieszczony w Górach nr 180 autorstwa Sama Bié. Znany fotograf zachwalał ten mało znany wśród polskich wspinaczy rejon.


Wąwóz La Jonte w całej okazałości (fot. Andrzej Marcisz)


Wyświetl większą mapę

Wypad do Jonte miał być naszym dniem restowym od wspinania na "katolickich cyfrach". W malowniczo położonych miasteczku Le Rozier kupiliśmy przewodnik (22 euro - dochód z jego sprzedaży jest przeznaczony na ekwipowanie dróg w Jonte). Po jego przestudiowaniu zdecydowaliśmy się na sektor Cirque des Vases i skromnie wycenione drogi na dwóch wybitnych skalnych lalkach tego rejonu: Vase de Sévre i Roche Décolleé.


Vase de China i Roche Decollee (fot. Andrzej Marcisz)

Ze względu na bardzo wysokie temperatury zaczęliśmy się wspinać wcześnie rano drogą Putain, ma corde!? Trzy wyciągi (6b, 6b+ i 6b+) doprowadzają pod 18-metrowe, przewieszone ze wszystkich stron zwieńczenie skalnej wazy - Vase de Sévre. Zdjęcia i grafiki tej turnicy są ulubionym motywem reklam zachęcających do odwiedzenia tego rejonu, poczynając od zjazdu z autostrady w okolicy Millau.


Końcówka trzeciego wyciągu na drodze "Putain ma corde!" (fot. Andrzej Marcisz)


Czwarty wyciąg (6c) na Vase de Sévre (fot. arch. Andrzej Marcisz)

Po raz pierwszy życiu stanąłem pod turnią, na którą wejście na szczyt łatwiejszą z dwóch wiodących na nią dróg ma trudności 6c, w dodatku wyglądające bardzo konkretnie. Stając na samym czubku "wazy" otrzymałem gromkie brawa od sporego tłumu obserwującego moją wspinaczkę. Okazało się, że w pobliżu przebiega popularny szlak turystyczny - poczułem się, jak prawdziwy zdobywca!


Na szczycie Vase de Sévre, najtrudniejszej technicznie turni, jaką zdobyłem
(fot. arch. Andrzej Marcisz)


Nagroda za zdobycie Vase de Sévre - widok na Vase de China i Roche Decollee z Arete Ouest
(fot. Andrzej Marcisz)

Po czterech zjazdach drogą Ca Bastogne (7a wyglądające na piękną linię) zbiegliśmy pod chyba najsłynniejszą drogę w La Jonte, czyli Aréte Ouest. Sam Bie pisał, że jest to być może najpiękniejsza droga na południu Francji. Już samo wejście na Vase de Sévre okazało się fantastyczną wspinaczką w solidnej skale i ciągu szóstkowych trudności. Rodziła się zatem nadzieja, że zrobienie Arety - ikony La Jonte będzie czymś niepowtarzalnym. I tak w istocie było!


Roche Decolle i kant Arete Ouest (fot. Andrzej Marcisz)

Pierwszy wyciąg, niemal 40-metrowe 5c, stanowi tylko przedsmak tego, co czeka wspinacza dalej. Przez cały wyciąg trzeba się nieustannie wspinać w terenie lekko położonym lub zbliżonym do pionu. Bardzo rzetelne trudności. Przywołaliśmy nasze nocne opowieści przy winie z cyklu "5c a mnie gnie" będące efektem opowieści Cincia o 15-metrowym wywieszeniu wyciągu 5c w Riglos :))


Widok na Vase de Sévre z pierwszego stanowiska na "Arete Ouest"
(fot. arch. Andrzej Marcisz)

Kolejny wyciąg 6a przewija się przez ostrze kantu na lewo i przez 35 metrów oferuje prawdziwą ucztę dla najwybredniejszego smakosza wspinaczki. Wspinając się cały czas pokrzykiwałem do Asi, że jak na 6a to ręce muszą się tu całkiem dobrze zginać, a przeloty są w odległościach komfortowych, ale dla tych, dla których poruszanie w terenie 6a nie stanowi żadnego problemu.


Końcówka drugiego wyciągu na "Arete Ouest" (fot. Andrzej Marcisz)

Trzeci wyciąg to równie subtelne 5c, choć już zdecydowanie prostsze.

Sceneria otoczenia - dzikie poszarpane turnice, złowrogie sępy, których para, niczym szybowce w Ceuse przeleciała za naszymi plecami w odległości kilkunastu metrów - wzmagają radość, jaką niesie samo wspinanie. Gdyby tylko ktoś mógł wyłączyć to słoneczko, które po trzeciej godzinie dorwało nas w czasie zjazdów i przerabiało na skwarki, pełnia szczęścia byłaby gwarantowana.

Podstawę ściany osiągamy trzema bezpiecznymi zjazdami (35, 35 i 40 metrów).


Widok z płaskowyżu na Roche Decollee - żal zjeżdzać ale słońce jest nieubłagane
(fot. Andrzej Marcisz)

Latem polecam jednak taktykę wspinania się tylko na jednej drodze dziennie. Zaczynając wcześnie rano i kończąc koło południa można się tu genialnie powspinać, zanim słońce sięgnie zenitu. Po południu sektory po prawej stronie (patrząc z drogi) powinny być również w cieniu, choć wspinanie po nagrzanej skale nie będzie tak przyjemne jak rankiem. Wspinaczki w słońcu nie polecam, bo można się nieźle usmażyć.

Do La Jonte wrócę z pewnością. Każdemu, kto będzie w tym rejonie polecam drogi i wąwóz Jonte. Niech nikt nie sugeruje się, że to tylko 6a-6c. Mała cyfra - wielka przygoda. Niusy w serwisach przyzwyczają nas ostatnio do czytania o drogach ósemkowych i więcej. Takie też tam znajdziemy - choćby trzywyciągową Katmandu Chrisa Sharmy (8b, 7c+ i 50-metrowe 8b+), czyli ponad 100 metrów cały czas wywieszonej ściany. Przynajmniej można na nią popatrzeć z podziwem.

Andrzej Marcisz
Szkoła Wspinania- Wspinanie bez granic

Grizzly

Zgłoś b#322;ąd
Komentarze: Dodaj swój wątek
francuskie wyceny [4]
tego lata miałem również okazję odwiedzić 2 rejony wspinaczkowe na południu francji (ok. 100 km na wschód od Jonte), zdaje się również mało znane polskim wspinaczom, a podobnie jak Jonte dające mnóstwo radości i wspinania (ponad 500 dróg jedno i w...
  31-08-2009
git

 

wspinanie.plserwisbiznes newstopogaleriaforumogłoszeniaszkoły wspinaczkowelinkisklepksięgarniaredakcjawspółpracuj z nami!
Webmaster. Copyright (c) by wspinanie.pl.