4 czerwca 2009

 

Formularz VI.7 - Rafał Pazur Porębski

Data ur.: 28.08.1977
Waga (obecna i w szczycie formy ;-): stała 67 kg
Wzrost: 185 cm
Najlepszy OS: 8a+
Najlepsze RP: 8b+
Najlepszy wynik w zawodach: Puchar Polski 2006 - 1. miejsce, Puchar Polski Koszalin 2006 - 1. miejsce (prowadzenie), Puchar Polski Andrychów 2006 - 3. miejsce (prowadzenie), Mistrzostwa Polski Tarnów 2005 - 4. miejsce (bouldery)
Sponsorzy: UAX, NEPA, OCUN, AGREST
Buty: NEPA


Rafik

  • Pytania wspinaczkowe

Najpiękniejsza droga, jaką zrobiłeś? Spróbuj przekonać nas uzasadnieniem.

O urodzie drogi świadczy formacja, którą biegnie. Same przechwyty pełnią rolę drugoplanową. Jestem fanem filarów i takie drogi jak Skrzydełko, Powitanie Wiosny czy I ty możesz zostać orłem to jedne z piękniejszych linii na naszej Jurze.


Na "Powitaniu Wiosny" VI.5+/6 (Śląski Filar, Okiennik)

Jednak w całym swoim wspinaczkowym życiu piękności było wiele i raczej nie mam jakiejś jednej "naj". Wiele dróg utkwiło mi w pamięci, a to ze względu na okoliczności, a to ze względu na wylany pot, pełne gacie strachu, czy też zaskoczenie samego siebie, że jednak dałem radę.

Na samym początku swojego wspinania, kiedy jeszcze nie wiedziałem, co to west, a już wiedziałem, co to Filar Wyklętych w Podlesicach, pamiętam okrutne boje, jakie stoczyłem z Łowcą Dziurek. Miałem już wtedy (1997 rok) zaliczoną większość okolicznych ekstremów (pokonanych raczej szybko), natomiast Łowca zrzucił mnie chyba ze 20 razy. Ostatecznie pokonałem go w następnym sezonie. Do dzisiaj mam do tej drogi duży szacunek i uważam za swoje duże osiągnięcie.

Inna pamiętna linia to Czekając na Godoffa. W latach 1998-2000 często bywałem w Krakowie odwiedzając Luka (przyp. red. Łukasza Müllera), mieszkał wtedy w Reni Sporcie. Wspinałem się w Reni lub na Koronie i siłą rzeczy poznawałem podkrakowskie dolinki. Mamutowa była wtedy jeszcze miejscem zapomnianym i mało popularnym. Z Łukaszem postanowiliśmy zobaczyć, znaną z pierwszych numerów Gór i zasłyszanych opowieści, świątynię czystego sześć pięć :-) No i jakoś tak zaraz po Pająkach padło na Godoffa, wówczas jeszcze ze sztucznym chwytem w dachu. Notabene pierwszy raz w życiu zobaczyłem wtedy przykręcony chwyt w skale :-) Bardzo miło wspominam wyjazdy na sesje na Godoffie z Lukiem, śp. Bartoszką i Gesem.

Chouca - wychowałem się na podlesickich dziurkach, więc po obejrzeniu Mastersów 3 nigdzie poza Buouxem nie chciałem jechać :-) To był wtedy jeden z pierwszych wyjazdów na west (1998 rok). Oczywiście stopem. Z minimalną ilością gotówki włóczyliśmy się z Chudym (Sławek Sławatecki) po południowej Francji około 2 miesiące, czasami niemal głodując. Podczas powrotu do Polski nie mieliśmy już kompletnie, co jeść, poza zgrzewką jogurtów, które jeszcze we Francji wymsknęły mi się z ręki i rozwaliły. Powrót zajął nam 5 ciężkich dni, a waga w domu pokazała rekordową dla mnie liczbę 57kg. No a Chouca to typowa Buoux-owa droga po dwupalcowych dziurkach. Byłem tak na nią nakręcony, że samo przejście nie było dla mnie strasznym zaskoczeniem. Wielokrotnie chciałem wrócić do Buouxu, rejon bardzo wtedy mi się podobał, jednak ciągle znosi mnie w inne miejsca.


"Chouca" 8a+ (Buoux)

Zaskoczeniem natomiast był OS na Chińskim Macharadży. Była to moja pierwsza VI.5 w tym stylu, wtedy jeszcze nie myślałem, że można coś takiego (pionowa płyta) zrobić bez żadnej rozkminki. Po Macharadży zrobiłem jeszcze kilka innych os-ów. Wtedy zdałem sobie sprawę, jak bardzo duży wpływ na wynik ma, poza przygotowaniem fizycznym, aspekt mentalny.

Jeśli chodzi o górskie podboje to w czołówce jest marokańskie Widmo. Przede wszystkim za urocze miejsce, w którym się znajduje. Spędziliśmy pod ścianą sporo czasu, przerywanego jedynie "wyprawami" do Taghii po jedzenie. Bywało, że przez około 2 tygodnie nie widzieliśmy żywej duszy (poza wszędobylskimi kozami).Totalne odosobnienie i totalna wolność :-) Mimo, że kilkukrotnie wbijaliśmy się w drogę, kilka razy trzeba było przejść te same wyciągi, za każdym razem czerpałem ze wspinania przyjemność.

Wolisz zaryzykować wyjazd w nowe rejony czy odwiedzać pewniaki (klasyki)?

Raczej miksuję: raz klasyk, raz nowy rejon, najlepiej poza Europą. Poza blokadami natury finansowej, po długim wyjeździe/wyprawie (często górskiej) mam większą ochotę pojechać w znane miejsce, gdzie wiadomo jak jest, świeci słoneczko, jest bezpiecznie, atmosfera luźniejsza, i ma to więcej wspólnego z aktywnym wypoczynkiem niż górską przygodą. Oczywiście lubię i to i to ;-)


"Democracia" 8b/b+ RP (Terradets, Hiszpania)

Co najbardziej lubisz we wspinie (możesz podać kilka powodów)?

Dobre towarzystwo, podróżowanie, wolność, poznawanie samego siebie... i wieczorne piwko po wspinie ;-)


Hmm...

Od początku we wspinaniu kręci i motywuje mnie, kiedy odkryję coś nowego. Najpierw była to technika wspinaczkowa (nikt nie uczył mnie wspinania, tak jak to dzisiaj bywa - odkrycie skrętki (na podstawie fotek z Climbinga) to było coś niewiarygodnego :-), pierwszy wyjazd na Jurę, pierwszy na west, wielkie ściany, wspinanie zimowe itd. To powoduje, że wspinam się do dziś i będę się wspinał (mam nadzieję) jeszcze bardzo długo...

Ostatnio dodatkowy zastrzyk motywacji dała mi wyprawa do Turcji, czyli otwieranie nowych dróg. Wyszukanie linii, przygotowanie i poprowadzenie, może czasochłonne, lecz totalnie wkręcające zajęcie. Cała akcja wokół upatrzonej linii, z finalnym prowadzeniem: większe poczucie wykonania dobrej roboty, większa radość niż powtórzenie już istniejącej drogi.


"Trio de Ligoville" 8a (pierwsze przejście, Geikbayri, Turcja)

Co Cię drażni, irytuje, zniechęca we wspinaniu?

Niewiele rzeczy. Wspinanie stało się dużo bardziej trendy niż kiedyś, przelało się to m.in. na większą ilość wspinaczy na metr kwadratowy skały czy panela. Przyznam, że potrafi to czasem zniechęcić do wspinania. Poza tym nie lubię dziecinady w postaci np. kopania w skałę, płaczu i innych tego typu agresywnych zachowań w przypadku niepowodzenia na drodze.

W górach klasycznie irytuje mnie przedłużająca się, długoterminowa zła prognoza pogody.

Jakie jest twoje największe konkretne wspinaczkowe marzenie (mile widziana szczerość). Co byś wolał zrobić 8c OS czy 9b RP, a może coś zupełnie innego?

Cieszyć się wspinem przez całe życie. Cyfra rzecz ulotna, wspomnienia zostają na zawsze.


"Via Italia", wyciąg 7c+ (Dolomity)

Jak wygląda Twoja wizja przyszłości wspinania w Polsce i na świecie?

W Polsce rozpoczną się prace wykopaliskowe w Jaskini Mamutowej i na Podzamczu, po czym zyskamy dodatkowe 20 metrów przewieszonego terenu na Cimach i tyle samo pionów w Mamutowej. Po wstępnym zacementowaniu, ograniczeniu i w kilku miejscach wklejeniu hiszpańskich tufasów powstanie pierwsze VI.9 :-)

Na świecie (w Polsce też, tyle, że wolniej) rośnie nowe pokolenie młodych, skalnych cyborgów, i jeśli chodzi o pokonanie niepokonanych to w nich nadzieja.

Poza tym, w ostatnim okresie powstało w Polsce wiele ścian, kadra trenerska jest coraz bardziej doświadczona i działa z coraz większym zaangażowaniem, wyniki w skałach i na zawodach są coraz lepsze. Może w końcu znajdą się konkretni sponsorzy dający możliwość życia ze wspinania. Inaczej będziemy mieli dużo dobrze zapowiadających się juniorów i tylko juniorów.

Wizja przyszłości wspinania w Polsce jest raczej optymistyczna.

  • Pytania niewspinaczkowe (choć jak widać nie do końca)

Jaka dziedzina życia oprócz wspinania fascynuje cię najbardziej?

Muzyka elektroniczna w bardzo szerokim tego słowa znaczeniu. Ostatnio zostałem całkowicie zawładnięty przez dwa nowe dzieciątka: sampler i groovebox ;-)

Jak widzisz łączenie wspinania z życiem osobistym (rodzinnym) oraz zawodowym (ew. nauką)?

Nie widzę problemu. Żonaty jeszcze nie jestem, naukę zakończyłem, a pracuje w centrum wspinaczkowym.

Jaka muzyka gra ostatnio gra dla Ciebie?

Niemal całe życie zajmują mi: wspinanie i właśnie muzyka. Od kilku lat bawię się w didżejowanie, organizując wraz z grupą przyjaciół pod szyldem Red Orange sound system całą masę imprez z naciskiem na open air. Aktualnie wkręcam się w granie live actów. Stąd też głównie interesują mnie elektroniczne brzmienia, począwszy od dub stepów, przez wszelakie odmiany techno/d'n'b, a kończąc na ostrych przejażdżkach, ostatnio z Panaceą i Mechozem na czele.


Didżej...

Czy powinny być jakieś granice wolności słowa na forach internetowych?

Z rzadka udzielam się na forum (na wspinaczkowym praktycznie wcale), częściej czytuję. Bezpodstawne obrzucanie kogoś błotem świadczy raczej o obrzucającym niż obrzucanym. Jednak żyjemy w wolnym kraju, i jak kogoś coś takiego kręci to proszę bardzo...

Podaj swoją definicję szczęścia.

Szczęście to sposób podróżowania przez życie według własnej fantazji. Przyjemność jest jego wyznacznikiem.

Masz gości, których chcesz godnie podjąć, podaj jadłospis (mile widziany oryginalny przepis).

Po Śląsku nie podejmę, gdyż nie jem mięsa. Natomiast kotlety sojowe robię najlepsze, do tego kopa ziemniaków, mizeria i kufel Franziskanera ;-)

Słodycze - jadasz, unikasz, nie jadasz i cierpisz, jadasz (jak Ty to robisz)?

Uwielbiam i często nie znam umiaru.

Zgłoś b#322;ąd
Komentarze: Dodaj swój wątek
Brak komentarzy

 

wspinanie.plserwisbiznes newstopogaleriaforumogłoszeniaszkoły wspinaczkowelinkisklepksięgarniaredakcjawspółpracuj z nami!
Webmaster. Copyright (c) by wspinanie.pl.