Początek wiosny - wszyscy jak kraj długi i szeroki cisną w skały (oczywiście w miarę możliwości) Ale czy wszyscy? Pomimo pięknej pogody, wymówek, by uniknąć konfrontacji z upiorami z zeszłych lat jest wiele. Obok standardowych, czyli "praca", "rodzina", "wiek" czy "matura", bardzo popularne było usprawiedliwienie - BoulderFest.
Przed Kotłownią (fot. Maciek "Lesser" Gajewski)
Tegoroczna, już 7 edycja, jak zwykle biła rekordy popularności i zgromadziła 206 zawodników i 52 zawodniczki. Ta pokaźna ekipa bulderowców została podzielona na 5 grup startowych po 2 godziny każda, albowiem do pokonania było aż 19 boulderów, zgotowanych przez niezmordowanego Łukasza Mullera. Warto zaznaczyć, że tegoroczne eliminacje miały dużo więcej łatwiejszych problemów, niż w zeszłych latach, chociaż tradycyjnie kilku "perełek" można było się doszukać.
Maciek Bedrejczuk na przystawce sponsorowanej przez
KMZ Holds (fot. Maciek "Lesser" Gajewski)
Jako jedyni z pokonaniem ich wszystkich poradzili sobie "Krzyś" nazywany przez rodziców Piotrem Bunschem (Ternua, Nepa, ClimbingTechnology, 8a.pl) oraz Kubuś Jodłowski (UKA On-Sight). Wśród kobiet miażdżącą przewagę osiągnęła Agatka Wiśniewska (KW Toruń/CW Gato), przed Pauliną "Pliną" Guz (Skarpa Lublin) i Martą "Tuśką" Lenartowicz (KS Korona).
Półfinały tradycyjnie wycieńczyły tych najbardziej grających fair zawodników. Tegoroczne zmagania trwały naprawdę długo! Nie dość powiedzieć, że co po niektórzy próbowali darmowego noclegu w klubie Archiwum - niestety nieskutecznie...
A finały to już inna bajka. Na pierwszy ogień poszła piękniejsza część naszej społeczności. Na pokonanie trzech rekordowo długich przystawek (nawet po 13 ruchów) panie dostały po godzinie. Ciekawym zdaje się fakt punktowania wszystkich chwytów na bulderze plus 2 punkty za top. I znów obronną ręką z tej potyczki wyszła Agata Wiśniewska. Do małego przetasowania doszło na niższych stopniach podium. Identyczną liczbę punktów w decydującej rozgrywce uzyskały: Małgorzata Kusztelak (UKA Agama/ProRock/CW OnSight) i Aśka Zakrzewska (KS Korona). O ostatecznej kolejności zdecydowały eliminacje, gdzie lepiej spisała się pierwsza z nich.
Agata Wiśniewska na przystawce, która dała jej zwycięstwo
(fot. Maciek "Lesse" Gajewski)
Inaczej rysowała się sytuacja wśród panów, którzy mieli po 1,5 godziny na podobną liczbę bulderów. I znów niezwyciężony okazał się Krzyś! Zaraz za nim uplasował się Kuba Ziółkowski (KWW/UKA).
Piotrek Bunsch w finale (fot. Maciek "Lesser" Gajewski)
Następna okazja do konfrontacji na sklejce dopiero za miesiąc w centrum Tarnowa, więc chyba już czas na jakieś "prawdziwe" wspinanie :-)