Już długo przed wyjazdem planowałem, że gdzieś się zbiorę na ferie... Nie byłem jednak pewien, jak będzie z sesją. Na szczęście wszystko udało się zaliczyć terminowo i miałem 3 tygodnie wolnego :-) Tydzień przed wyjazdem kupiłem bilet do Rzymu i dogadałem się z Ekipą - Szymonem i Piotrkiem Schabami oraz Kamilem Ferencem, po czym ruszyliśmy w świat.
Arena zmagań (fot. Adam Karpierz)
Wyjazd można podzielić na dwa okresy: wypasu w pensjonacie i wożenia się furą oraz spania w ciemnej brudnej jaskini ze szczurami i jeżdżenia stopem..
Pierwszy okres to serwowane posiłki maminej jakości, które sprawiły, że poczuliśmy się tu jak w domu. Ogólnie było sympatycznie, wesoło i wygodnie. Każdy z nas miał swój pokój z wielkim zapadającym się łóżkiem. Wieczorami dobrze siadała buteleczka winka (oczywiście tylko pełnoletni członkowie ekipy) i kilka partyjek w UNO - takie włoskie karciane MAKAO :-) Ale po sześciu dniach wraz z wyjazdem Piotrusia ta sielanka musiała się skończyć. Ciężko było przenieś się do jaskini. Jednak cieszę się, że tak się stało, bo dopiero wtedy tak naprawdę rozpoczął się prawdziwy wspinaczkowy wypas i życie za 5euro dziennie (5 margarit za 10E to naprawdę dobre i tanie rozwiązanie :-)
W grocie nie ma za dużo dróg i myślę, że razem z Kamilem w ciągu ostatnich dwóch lat naszej eksploatacji dotknęliśmy na pewno każdego chwytu, wykonaliśmy wszystkie (oprócz jednego) przechwyty i zrobiliśmy prawie wszystkie drogi, oczywiście poza kombinacjami :-)
Kamil na "Invidia" 8b+ RP (fot. arch. Kamil Ferenc)
Już na samym początku wkręciłem się w CiccioFormaggio 8c/c+ i szczerze mówiąc po pierwszych dniach wstawki przeczuwałem, że poprowadzenie tej drogi zajmie mi dłuższą chwilę, ale nie spodziewałem się, że okaże się ona jedyną drogą, po jakiej uda mi się powspinać w ciągu tych dwóch tygodni...
Sukces przyszedł pod sam koniec wyjazdu - w trzeci dzień wspinania z rzędu. Można powiedzieć, że w ostatniej rokującej przystawce wyjazdu!! Pewnie dlatego, że pierwszy raz zdjąłem koszulkę przed prowadzeniem, co jest jak się okazuje bardzo ważnym czynnikiem motywującym :-) Pierwszy wyciąg za 8a+ zrobiłem około 25 razy :-) i podobną ilość razy sypałem się na dalszych przechwytach, ale prawie zawsze przechodziłem najtrudniejsze miejsce zaraz po łańcuchu Generalnie niezły trening interwałowy i na moc po powrocie ze Sperlongi nie narzekam :-)
Obiecałem wszystkim zgromadzonym, że jeżeli wciągnę tę linię, to wykąpie się w lodowatym o tej porze roku morzu i niestety tak musiałem zrobić. Woda była strasznie słona i nieprzyjemna, ale żałowałem, że nie robiłem tego codziennie, bo jest to naprawdę bardzo orzeźwiająca sprawa!!
Słowo się rzekło
Trochę więcej linii udało się wciągnąć Kamilowi Ferencowi (KS Korona). Nieludzki trening w podziemiach Korony, który zapodaje sobie Kamil pod stanowczym okiem Oczka, musiał zaprocentować i Ferenc w ekspresowym tempie rozprawił się z większością trudnych dróg pod stropem "groty areonautów".
Swoje trzy grosze dorzucił również Piotruś Schab (KS Korona), który mimo krótkiego, tygodniowego pobytu zdążył wykręcić westową życiówkę na Fuga del Cavalieri Selvaggi 8a RP oraz dołożyć kilka zacnych oesów.
Kamil Ferenc (KS Korona)
Piccoli Gesti 8b+ RP (3.próba)
Invidia 8b+ RP
La teoria dell'8a (Deus Fortitudo) 8b+ RP (3.próba)
Cavalieri Selvaggi 8a+ RP (3.próba)
Fuga del Cavalieri Selvaggi 8a RP
Piotruś Schab (KS Korona)
Fuga del Cavalieri Selvaggi 8a RP
Piotr "Krzyś" Bunsch (Ternua, Nepa, Climbing Technology, 8a.pl)
małe sprostowanie[1]
Chciałem tylko dodać, że
byliśmy tam aż 6 dni :) Wiem,
że razem czas nam szybko mijał
:). A co do OS-ów
Piotrusia, to zrobił wszystko
w grocie poniżej 7c, no i
jeżeli Salsiccia Power bez no
hand restu na dużym
stalaktycie ma 7c+, to był to
je...