Wyżej niż kondory... 70 lat później Wojciech Lewandowski - recenzja
Twórca tej książki Wojciech Lewandowski to geoekolog, pracownik naukowy, alpinista i podróżnik. Jest autorem licznych książek naukowych, popularnonaukowych, programów telewizyjnych i radiowych.
Prezentowana książka jest relacją z trzech wyjazdów do Ameryki Południowej i wyrazem fascynacji tym kontynentem, a zwłaszcza jego górami. W czasie pierwszej z nich ekipa weszła na obowiązkową Aconcaguę. W czasie drugiego wyjazdu zdobyto po raz pierwszy po 70 latach (po pierwszym polskim wejściu) Cerro de la Ramadę (6410 m n.p.m.). Trzeci wyjazd to w skrócie wejście na drugi szczyt obu Ameryk, czyli Ojos del Saldo (6893 m n.p.m.) oraz Mercadorio (6770 m n.p.m). Te udane wyjazdy dumnie zwane są wyprawami. Dla mnie to słowo w dzisiejszych czasach jest bardziej właściwe dla wyjazdów eksploratorskich do prawdziwej dziczy.
Sposób prowadzenia narracji w książce przypomina mi nieco filmy wspinaczkowe z czasów świetności polskiego himalaizmu i "karakorumizmu". Jest więc moment pojawienia się idei wyjazdu, potem organizacja tegoż, wreszcie przydługa i obfita w detale podróż, a na końcu triumfalne wejście na szczyt i powrót do domu. Nieodzownym elementem tamtych filmów był bunt tragarzy, estrakcja zęba i orwowska kolorystyka. Tym razem te elementy zostały nam oszczędzone. Nudno może nie jest, ale porywająco raczej też. Na szczęście trafiają się też miejsca śmieszne i anegdotyczne. Wojciech Lewandowski jawnie odwołuje się do organizatora andyjskiej wyprawy sprzed 70 lat, czyli Ostrowskiego. Tenże Ostrowski jest czytany w czasie pierwszego wyjazdu nieomal z nabożeństwem.
Autorjest popularyzatorem nauki, więc i w książce obok opisu samych wyjazdów pojawiają się wyjaśnienia. Można się dokładnie dowiedzieć, co jest liofizat, wigoń, penitent czy viento blanco. Ja dowiedziałem się np., że Aconcagua jest rodzaju męskiego. Interesujące, że mimo tego wyjaśnienia autor określa ten szczyt poufale Anką. Jak dowiedziałem się, tytułowy kondor potrafi mieć ponad trzy metry rozpiętości skrzydeł, jest ptakiem niemym i bardzo troskliwym rodzicem.
Oprócz tych dydaktycznie słusznych wstawek na końcu książki znajdziemy kilka podstawowych informacji o Andach, ich budowie geologicznej, klimacie i bardzo zdawkowych o forze i faunie.
Złego słowa nie można powiedzieć o edytorsko-wydawniczej stronie książki. Papier jest bardzo dobrej jakości, a książka nie rozpada się. Nie dopatrzyłem się pomyłek lub przeinaczeń, w końcu autor książki to naukowiec. Świetne lub co najmniej dobre zdjęcia odpowiednio ilustrują to, o czym czytamy, a występują w dużej lub nawet bardzo dużej ilości i to jest duży plus tej pozycji.
Mam tylko drobną uwagę - umieszczanie nazwiska i imienia autora zdjęcia w tak eksponowanym miejscu fotografii psuje wrażenia artystyczne. Wystarczyłoby na końcu umieścić spis zdjęć z autorami. O kilka za dużo jest fotek pamiątkarskich, czyli takich które raczej powinny pozostać w osobistych albumikach, ale taki jest w końcu przywilej autora. Jak się to komuś nie podoba, to niech napisze własną książkę.
To nie jest książka o wspinaniu i dlatego nie ma szans na znalezienie się w kanonie, ale będzie świetnym prezentem dla kogoś zainteresowanego geografią, przyszłego podróżnika lub kogoś planującego podróż do Ameryki Południowej. Bez ryzyka rekomendowałbym też tę pozycję młodzieży.
Andrzej Mirek
Wyżej niż kondory... 70 lat później Autor: Wojciech Lewandowski
Wyd. grupa IMAGE
Data wprowadzenia: 02-10-08
ISBN: 978-83-89692-12-6
Stron: 200
Wymiary: 150x150 Cena: 38.90 zł.