W miniony weekend rozegrała się gigantyczna bitwa, jak to ostatnio we wspinaczkowym świecie bywa, o cyfrę. Tym razem nie chodziło o kłótnie na forum, ani też nie o skalę francuską. Rzecz wydarzyła się w austriackim mieście Imst, gdzie do walki o punkty do klasyfikacji generalnej pucharu świata stanęło 101 zawodników/zawodniczek w tym również dwójka naszych reprezentantów: Kinga Ociepka i Piotr Krzysiu Bunsch.
O ile Krzysiu nie może zaliczyć tego startu do udanych (58 miejsce na 61 zawodników) to występ Kingi wyglądał już o wiele lepiej, albowiem już tradycyjnie Kinga nie miała większych problemów z dostaniem się do półfinału. Niestety na tym etapie zmagań czegoś zabrakło i Ociepka nie poprawiła wyniku z eliminacji, zajmując ostatecznie 19 lokatę.
Znacznie ciekawiej wyglądały starty czołówki. Na początku zadziwił wszystkich występ Patxiego Usobiagi, który niespodziewanie odpadł już w półfinale, zajmując pewnie niezadowalające go 22 miejsce. Następnie pod nieobecność Patxiego honoru Hiszpanii musiał bronić nie kto inny, jak znany chociażby z pierwszego przejścia La Rambli Oryginal, czy też występów na krakowskim boulderdashu Ramon Julian Puigblanque. Jego rywalem okazał się Austriacki talent David Lama zwycięzca nagrody La Sportiva Competition Award 2007. Po wyrównanej walce o "postęp" czyli o pospolitego "+" wygrała młoda krew z Austrii. Trzecie miejsce podium przypadło Kanadyjczykowi Seanowi McCollowi.
Kobiece zmagania charakteryzowała również ta sama niesamowita atmosfera wszechobecnej mocy. By dostać się do finałowej ósemki, aż siedem zawodniczek zatopowało na drodze półfinałowej. Jako ostatnia pod kreską do ostatecznych zmagań dostała się Mina Markovic. Nie najlepszy występ w półfinałach, Mina zrekompensowała sobie najlepszym wynikiem w finałach, wygrywając tym samym całe zawody. Druga pozycja przypadła tym razem zwyciężczyni tegorocznego Rock Master w Arco, szesnastoletniej (rocznikowo!) Johannie Ernst. Ostatni stopień podium to już "nagroda pocieszenia", którą wywalczyła ubiegłoroczna triufatorka Pucharu Maja Vidmar.
Seniorzy już jutro rozpoczną kolejne zmagania w belgijskim Puurs w prowadzeniu i w czasówkach. A już w najbliższy weekend najsilniejsi juniorzy Europy (a także i z Polski) spotkają się na tym samym obiekcie na Pucharze Europy Juniorów. Trzymamy kciuki...
P.S Ciekawostką jest, że właśnie na tych zawodach po raz pierwszy na świecie, eliminacje zostały rozegrane w formule flash, co wyeliminowało niekiedy nawet wielogodzinne oczekiwania w strefie przedstartowej!