Szwajcaria, Grindelwald, a przede wszystkim Eiger wita nas deszczem, przez ponad 2 tygodnie dane nam było 2 razy widzieć północną ścianę w całej jej mrocznej okazałości. Po internetowej lustracji prognoz pogody (która zresztą sprawdzała się jak w szwajcarskim zegarku, a wróżyła maksymalnie 2 dni względnej lampy na tydzień) postanawiamy od razu uderzyć na cel główny, czyli Magic Mushroom.
W związku z tym, że pogoda niepewna, kibel w ścianie z naszym ekwipunkiem nie wchodzi w grę. Dodatkowo, droga należy do tych, gdzie im wyżej, tym trudniej, dlatego podejmujemy decyzje o rekonesansie górnych wyciągów (zaporęczowanie i zapatentowanie najtrudniejszych fragmentów), przy okazji poznamy również zejście.
Rafał Porębski i Marek Kazior (fot. arch. Rafał Porębski)
Dolne wyciągi mamy nadzieję zrobić szybko już podczas ataku. Decyzję o przygotowaniu drogi od góry umacnia fakt, że w nocy, podczas gdy kolej nie pracuje, prowadzone są roboty w tunelu i przedostanie się pod start naszej drogi tym wariantem nie wchodzi w grę.
Linia drogi "Magic Mushroom" (fot. arch. Ch. Hainz)
Uczestnicy:
Rafał Porębski, Marek Kazior
Cel:
Eiger, ściana północna, Magic Mushroom 7c+(7b oblig.), 600 m
Przygotowanie i uklasycznienie: Ch. Hainz; R. Schali 1-3.10/8-10.10.2007
Sprzęt:
Ok. 15 expresów, ewentualnie kilka camów na dolne partie ściany, podwójna lina 2x50 m, taśmy; dojście pod start drogi tunelem kolejki, wbicie się w ścianę z Dynamitloh; koniec na szczycie charakterystycznego dla tej części ściany grzyba.
Szczęśliwie podczas ataku właściwego (z Dynamitloh), tunel jest pusty. Między 5, a 6 rano zaczynamy wspinanie. Linia pokonuje 20 wyciągów pionowej i przewieszonej ściany do miejsca zwanego "Stone Mushroom", wykorzystywanego przez base jumperów do skoków z północnej Eigeru.
Marek Kazior na poręczówkach (fot. Rafał Porębski)
Dolna część ściany to około 200 m łatwego (6-8 wyciągów do 6b+), mocno kruchego terenu. Konkretnie spowalnia nas, zalegający po ostatnich opadach, śnieg. Przejście niektórych wyciągów (w tym 6b+) to kopanie w śniegu w poszukiwaniu chwytów. Po tym terenie ściana staje dęba i po 3 długich wyciągach 6c+ docieramy pod jeden z 2 kluczowych wyciągów 7c (lekko przewieszona 40 m płyta). Rozpracowanie wyciągu zajmuje nam na tyle dużo cennego czasu, że decydujemy się kolejne partie obejrzeć już z poręczówek.
Marek Kazior na 7. wyciągu "Magic Mushroom" (fot. Rafał Porębski)
Decyzja okazuje się trafna, gdyż kolejne górne wyciągi z kluczowym (7c+) włącznie są zalane i nie dają żadnych szans na przejście. Mocno styrani całą akcja czyszczenia ściany z poręczówek, po około 12 godzinach, docieramy do naszej bazy na Eiger Glatscher. Następnego dnia schodzimy na dół do Grindelwaldu i tam , po internetowej lustracji prognozy pogody okazuje się, że szans na kolejny atak nie mamy.
Rafał Porębski na 10. wyciągu "Magic Mushroom"
(fot. Marek Kazior)
Przedłużające się załamanie pogody i ograniczenie czasowe zmuszają nas niestety do odwrotu i odstawienia Magic Mushroom na półkę z napisem: "następnym razem". Reasumując rozpoznane/przygotowane mamy 8 wyciągów: 6c+, 6c+, 6c+, 7c, 7b+, 7a, 7a+, 7c+.
Droga powrotna, która miała wieść nas przez wierzchołek Mont Blanc do Polski również krzyżuje nam plany i ostatecznie na ostatnie kilka dni lądujemy w Gastlosen. Tu również pogoda nie rozpieszcza, jednak mocno zdeterminowani po długich "eigerowskich" restach nie mamy zamiaru odpuścić wspinu na przepięknym wapiennym murze Gastlosen.
Królują tutaj przede wszystkim mega techniczne, lekko przewieszone płyty, przy czym rys i zacięć również nie brakuje. Ściany dochodzą do ok. 350 m, drogi od łatwych czwóreczek po extremalne, często czekające na przejście linie, z Yeah Men 8b+ (300 m) na czele. Po wstępnym rekonesansie za cel obieramy turnie Gross Turm Nord z drogą Alerte a Malibu 7c, 250 m (6c/6b/7a/7b/7c/7b/7b/6b/4a).
Alerte a Malibu to linia z 1994 roku autorstwa E. Loretana i S. Magnina. Przecina ona Gross Turm Nord niemalże w linii prostej i oferuje techniczne wspinanie w płytach poprzecinane kilkoma fizycznymi okapikami. Również tu plany trochę krzyżuje nam mokra skała, co szczególnie odczuwam na kluczowym wyciągu 7c. Pokonuję go RP dopiero w 3. próbie z powciskanymi w chwyty chusteczkami. Dodatkowo próbę wcześniej, podczas patentowania, bardzo ostra skała skalpuje mi pół palca, wykluczając go z dalszej współpracy. Jednak mimo wszystkich przeciwności losu i ku uciesze obserwującej nas gawiedzi ze schroniska udaje nam się przejść całość i po kilku zjazdach sączyć postawione piwko w schronisku :-)
Reasumując: Alerte A Malibu 7c 250 m, RP (pierwsze 4 wyciągi OS, kolejne RP).
Poza tym, w ramach przygotowań i skalnych podbojów udaje mi się przejść:
American Beauty VIII FL, Mnich (z M. Kaziorem),
Próba Turinga VI.6+ RP, Dolina Będkowska
Murarz II Decydujące Starcie VI.5+/6 RP, Dolina Będkowska (3. próba),
Gdzie są dupy z tamtych lat IX RP, Jaroniec (2 próba).