Tej wiosny polska działalność w Himalajach skoncentrowała się w rejonie Dhaulagiri - szczyt ten atakują równocześnie aż trzy (!) polskie wyprawy. W pobliżu na trudnej i niebezpieczniej Annapurnie działa po raz kolejny wyprawa mBank Annapurna, a na Mount Everest chcą wejść uczestnicy projektu 7summits. Oto raport z frontu :).
Himalajski Tryptyk Reaktywacja - mBank Annapurna West Face Expedition
Wypróbowany w bojach team Piotr Pustelnik, Peter Hamor, Darek Załuski i Piotr Morawski za cel obrał pierwsze powtórzenie drogi czeskiej na północno-zachodniej ścianie Annapurny (8091 m n.p.m.).
Północno-zachodnia ściana Annapurny i droga Gabbarrova (droga czeska) wraz z miejscami potencjalnych obozów (C1, C2, C3)
Wyprawa po 45 dniach działalości niestety nie osiągnęła wierzchołka, a ostatni atak szczytowy miał dramatyczny przebieg. Po 12 godzinach wspinaczki, w bardzo trudnych warunkach, ekipa musiała 29 kwietnia zawrócić 150 metrów przed wierzchołkiem. Oto relacja telefoniczna Piotra Morawskiego:
.niezła złośliwość losu z tą burzą, wierzchołek o godzinę, a wichura taka, że nie można ustać, a potem mgła i totalna śnieżyca. Dobrze, że nasz biwak znaleźliśmy.
.a burza taka, że nie daliśmy rady do trójki, złapaliśmy ten drugi biwak i czy wiesz, że przechodziły przez nas pioruny.
.uderzenia więcej niż 220 i strach.
Teraz himalaiści, już bezpieczni, odpoczywają na wysokości 7800 m (drugi biwak). Jak tylko warunki pogodowe pozwolą schodzą do bazy, gdzie mają żywność i gaz. Tam też podejmą decyzję co dalej.
Przypomnijmy, że gdyby na wierzchołek udało się Piotrkowi Pustelnikowi zostałby trzecim polskim zdobywcą wszystkich ośmiotysięczników i 14 wspinaczem na świecie, któremu udała się ta sztuka (ostatnim był Silvio Mondinelli).
Wszystkie opisywane niżej polskie wyprawy na Dhaulagiri postanowiły wspiąć się wierzchołek od strony północno-wschodniej, drogą pierwszych zdobywców z 1960 roku, wówczas na szczycie stanęli: Kurt Diemberger, Albin Schelbert i Szerpa Nawang Dorje.
Droga północno-wschodnim żebrem na Dhaulagiri
(fot. Janusz Kurczab/HiMountain)
Wyprawa dowodzona przez Annę Czerwińską w składzie Ola Ihnatowicz, Jurek Natkański i Piotr Szkarłat działa pod Dhaulagiri od 14 kwietnia.
Dhaulagiri (fot. Ryszard Pawłowski)
W środę, 23 kwietnia Jurek i Piotr założyli obóz II na wysokości ok. 6800m. Niestety namiot stanął w niefortunnym miejscu - "Przeżyliśmy z Filipem dwie, dość nerwowe noce w tym namiocie. Cały czas nasłuchiwaliśmy, gotowi w każdej chwili do ucieczki" - relacjonuje Ania. Dopiero kilka dni później udało przenieść obóz w bezpieczniejsze miejsce i zaporęczować część drogi do obozu III. Następne wyjście jest planowane 3 maja.
Kolejny polski team, tym razem kobiecy, na Dhaulagiri to Kinga Baranowska (Alpinus Expedition Team) i Katarzyna Skłodowska.
Działające samodzielnie dziewczyny są w bazie od 9 kwietnia. 18 kwietnia założyły obóz II na wysokości ok. 6800 m. Teraz zespół czeka na okienko pogodowe, by spróbować założyć obóz III na wysokości ok. 7300-7400 metrów.
W skład wyprawy HiMountain na Dhaulagiri weszli bardzo doświadczeni himalaiści: Ryszard Pawłowski, Artur Hajzer,
Robert Szymczak,
Piotr Snopczyński i Bogdan Kaszycki. Niestety od początku ekipę tę prześladuje pech.
Od lewej: Piotr Snopczyński, Artur Hajzer i Ryszard Pawłowski
(fot. HiMountain)
Najpierw wybory w Nepalu znacząco opóźniły rozpoczęcie akcji górskiej - karawana dotarła do bazy 17 kwietnia po 17 dniach! W związku z tym opóźnieniem wrócic do Polski musial Bogdan Kaszycki. Następnie uczestnicy zastosowali zasadę "wolni na podejściu, szybcy w ścianie" i już 19 kwietnia założyli obóz II na wysokości 6750 m. Niestety Artur Hajzer zaczął zdradzać objawy deterioracji wysokościowej, w związku z czym podjęto decyzję o błyskawicznym zejściu do bazy. Terapia okazała się skuteczna ponieważ już po paru dniach w bazie 26 kwietnia Artur Hajzer wspólnie Robertem Szymczakiem ponownie wyruszyli w górę.
Agnieszka Kiela-Pałys i
Maciej Pałys
realizują swój projekt zdobycia Korony Ziemi, w tym roku ich celem jest
Mount Everest. Początkowo planowali zdobyć szczyt od strony tybetańskiej, ale Chiny, w związku z planowanym wyniesieniem znicza olimpijskiego (sic!), zamknęły wierzchołek do 10 maja. Błyskawicznie udało im się "podpiąć" pod inną wyprawę atakującą Everest od strony nepalskiej.
Mount Everest nocą (fot. Wojtek Trzcionka)
10 kwietnia Agnieszka i Maciek dotarli do bazy, a 17 kwietnia udało im się założyć obóz I. Niestety od tego momentu nie dotarły do nas żadne wieści od wyprawy, ale najprawdopodobniej wynika to z blokady informacyjnej jaką wprowadził Nepal w związku z próba wniesienia znicza olimpijskiego na Mount Everest! Oto kilka punktów regulaminu, jakiemu podlegają wspinacze w bazie pod Everestem:
radio dozwolone, ale trzeba dać jeden odbiornik władzy, by mogła słuchać rozmów;
do 10 maja nie wolno używać telefonów satelitarnych i Rbgan;
do 10 maja nie wolno używać aparatów fotograficznych i kamer;
do 10 maja nie wolno wspinać się powyżej obozu II, ale Szerpowie mogą zakładać poręczówki do Przełęczy Południowej pomiędzy godziną 6.00 a 18.00;
W Gorak Shep jest posterunek, na którym trekkersi będą musieli zostawiać aparaty fotograficzne.