Kolejny wypad - aby powitać wiosnę i złapać trochę pierwszych promieni słońca na swe blade ciała - zaplanowany z bardzo dużą dokładnością i odpowiednim wyprzedzeniem czasowym, jak zwykle nie doszedł do skutku. Pozostaje, jak to u nas godajom "na chybcika się pochytać". Jednak co by nie było, nie odpuszczę! Tym razem padło na północ Hiszpanii. Zeszłoroczny rekonesans nie dawał o sobie zapomnieć.
Część hiszpańskiej ekipy, od lewej: Bebik, Ania, autor i Antoine (fot. Teoś)
Po pożegnalnym meczu w pingla estradowego na hali ;-), zachorowaniu i wyzdrowieniu, wykonaniu kilku szusów na stokach Alp francuskich i innych równie ciekawych czynnościach udało się zagnać maszynę mojego ziomala aż pod urwiste zbocza Siurany. Tam dane nam było spędzić w sam raz tyle czasu, aby nie mieć siebie dość ani nie zachliptać przy rozstaniu.
Po kilku dniach samotnego włóczenia się po okolicy stwierdziłem, że wypocząłem dostatecznie i nadszedł czas na przeprowadzkę oraz ponowne wspinanie. Trasę z Siurany do Terradets pokonałem stopem. Zajęło mi to długie DWA dni!!!
Tam jednak, zarówno pod względem towarzyskim, jak i wspinaczkowym, czas płynął wyśmienicie. Razem z Anią, Bejbem, Maćkiem, Xenią, Świstakiem, Sprocketem, Kingą, Antkiem, Teosiem, Woziem, Szumiłkiem (uff, wymienieni chyba wszyscy) spędziliśmy kolejne dni okupując stary dworzec Cellers-Llimiana bądź sektor Les Bruixes, robiąc życiowe przejścia. O Terradets samym w sobie nie trzeba się chyba już zbytnio rozwodzić (odsyłam do licznych artykułów na temat tego rejonu). Wszyscy zainteresowani dobrze wiedzą, ze warto się tam wybrać.
Jedyne, co krzyżowało plany wspinaczkowe, to kapryśna pogoda. W poszukiwaniu przychylnej aury trafiliśmy z wizytą do Santa Linya. Jednak nawet w tak potężnej grocie wspinanie przy niskich temperaturach i ogólnej wilgoci nie należało do przyjemności. Oddawaliśmy się wówczas innym rozrywkom typu shithead i poker w kości (okraszonemu licznymi kłamstewkami :-) Czas niestety pędził jak szalony i kolejny wypad przeszedł do historii, a ja już myślę o następnym.
A oto, co udało nam się poprowadzić.
Rafał Porębski (Five Ten, Uax, Agrest)
Non Stop 8b FL
Democracia 8b/b+ RP
Golpe De Gas 8b RP
Milenium 8a+ OS
Formula Weekend (L1+L2) 8a+ OS
Bon Viatge 8a+ FL
Maneras De Vivir 8a OS
Pomplemouserose 8a OS
Latido Del Miedo 8a
OS Efecte 2000 7c+/8a FL
Fora Dubtes 7c+ OS
Redbull 7c+ OS
Xarop De Basto 7c+ OS
Mallorca Es Funky 7c+ OS
Last Line 7c+ OS
Enderrocs 7c+ OS
Energia Positiva 7c+ OS
La Indomable 7c+ OS
Agora 7c+ OS
Una Bonita Sesion... 7c/c+ OS
Punyatera 7c+ OS (Siurana) ???
7c+ OS (Santa Linya)
Rafał na "Non Stop" 8b FL (fot. Teoś)
Na "Democracia" 8b/b+ RP (fot. Teoś)
I na "Formula Weekend" 8a+ OS (fot. Maciek Oczko/Marmot Team, wspinanie.pl)
Marcin Bebik Mach:
Milenium 8a+ OS
Bon Viatge 8a+ RP
Mallorca Es Funky 7c+ OS
??? 7c+ OS (Santa Linya)
Bebik na "Milenium" 8a+ OS (fot. Ania Kowalska)
Ania Kowalska:
Pasta Sin Agua 7a+ RP.
Rafała Porębski (Five Ten, Uax, Agrest)
Podziękowania dla sponsorów: FIVE TEN, UAX, AGREST oraz Teosia i Maćka Oczko za foty.