Mniej więcej rok temu o tej porze na łamach Brytana pojawiła się recenzja przewodnika wydawnictwa Sudetica Verticala, obejmującego stosunkowo mało znany i nigdy wcześniej nie opisany w Polsce rejon, jakim są szeroko rozumiane Rudawy (patrz Rudawy Janowickie - nowy przewodnik!). Już wtedy mówiło się, iż kolejną pozycją tego wydawnictwa będzie przewodnik po jednym z najważniejszych rejonów wspinaczkowych na mapie naszego kraju, jakim są znajdujące w okolicy Rudaw Janowickich popularne Sokoliki - jeden z najważniejszych rejonów skalnych na wspinaczkowej mapie Polski.
Potrzeba powstania tego przewodnika była ogromna. Ostatnia publikacja opisująca ten rejon - Skałki Wzgórza Sokolik, autorstwa Kazimierza Głazka i Władysława Janowskiego pochodzi z 1994 roku i od dawna jest już nieosiągalna i nieaktualna.
Tym razem Sudetica postanowiła wykorzystać ogromną wiedzę Wojciecha Tadeusza Wajdy, szerzej znanego w środowisku jako Dozent. Wojtek jako wieloletni, aktywnie szkolący instruktor poznał ten rejon doskonale, co więcej od kilku już lat umieszczał na swojej stronie internetowej na bieżąco uaktualniane schematy najpopularniejszych ścian w Sokolikach. Kolejnym, według mnie, bardzo dobrym posunięciem było zatrudnienie w roli konsultanta Michała Kajcy. Jest to aktualnie najbardziej rozeznany w temacie Sokolików wspinacz i instruktor młodego pokolenia, zwłaszcza jeśli chodzi o drogi na własnej asekuracji.
Jeśli do tego dodamy zespół weryfikatorów wycen dróg, w skład którego weszli jedni z najaktywniej wspinających się w rejonie wspinaczy, możemy być naprawdę spokojni o wysoką wartość merytoryczną tego przewodnika.
Zanim przejdę do uwag chciałbym zaznaczyć, iż przewodnik ten był tak potrzebny i oczekiwany, że bardzo się cieszę, że w ogóle udało się doprowadzić do jego wydania.
Wymienione przeze mnie kosmetyczne niedociągnięcia mają na celu dalszą poprawę jakości wydawnictw Sudetica Verticalia i innych tego typu projektów w Polsce. A zatem zacznijmy od wad:
Pierwsza sprawa - duża poglądowa mapka całego rejonu zamieszczona na stronie 9. Dlaczego bez koloru? Dla kogoś, kto jest pierwszy raz w Sokolikach może być bardzo przydatna. Na czarno-białym zdjęciu bardzo trudno odróżnić, który szlak jest żółty, niebieski, a który czerwony.
Bardzo przydatne zdjęcia poglądowe są czasami za małe lub niewyraźne. Czasami też, jak to ma miejsce w przypadku Husyckich Skał, cześć ściany (północna) w ogóle nie jest pokazana na zdjęciu, cześć (zachodnia) jest pokazana tylko na malutkim, niewyraźnym "zdjątku", a na stronie obok znajduje się sześć razy większe zdjęcie praktycznie nieistotnego kamienia, na którym znajduje się jedna siedmiometrowa droga.
Ponieważ ostatnio zdarzyło mi się parokrotnie odwiedzać na krótki czas nowe rejony skalne, bardzo często korzystałem z indeksu dróg polecanych (indeksy tę szeregują drogi według trudności). W omawianym przewodniku jest zarówno indeks wszystkich dróg (od stopnia V), jak i oznaczenia godnych polecenia dróg. Mimo wszystko jednak brakuje mi osobnego zestawienia ułatwiającego ich poszukiwanie.
Nie wiem dlaczego autorzy zrezygnowali z zamieszczenia, podobnie jak w przewodniku po Rudawach, rozdziału pod tytułem Restownia. Były w nim wymienione godne odwiedzenia miejsca w czasie restu lub niepogody - informacje te są zwłaszcza przydatne dla przyjezdnych. Chyba, że autorzy sadzą, iż każdy zakupi oba przewodniki, czego im jak najserdeczniej życzę ;-)
Autorzy zrezygnowali również z zamieszczania informacji, jak to miało miejsce w przewodniku po Rudawach, w języku niemieckim i czeskim. Rozumiem, że wyszli z założenia, iż w dzisiejszych czasach każdy zna język angielski. Nie wiem czy to wada, czy nie, ale na pewno był to miły gest w stronę naszych sąsiadów, którzy stosunkowo często odwiedzają ten rejon.
I ostatnia zauważona zmiana w stosunku do wcześniejszego przewodnika. W tym po Sokolikach nie ma zamieszczonych przy drogach tabelek, w których można zaznaczać poprowadzone drogi [OS] [RP]. Sam nigdy z tego nie korzystałem, ale spotkałem się z wieloma opiniami zachwalającymi to udogodnienie.
To może kosmetyka, ale zupełnie dla mnie niezrozumiała. Nie wiem, być może w przewodnikach angielskich takie tłumaczenie się znajduje, ale w amerykańskich nikt nie używa dla skałki określenia tor. Inne zauważone dziwne tłumaczenia to: zamiast 'height of tor' byłoby 'height of wall', zamiast 'brittle rock' byłoby 'lose rock'.
Teraz na osłodę plusy przewodnika, na które moim zdaniem oczywiście powinni zwrócić uwagę przyszli autorzy podobnych wydawnictw:
Super, że autorzy zamieścili szeroki wstęp o historii wspinania w rejonie. Wiele osób jest tym zawsze zainteresowanych, a informacje takie szybko popadają w niepamięć. Szkoda tylko, że nie przypomniano szerzej, jak to czasami ma miejsce w różnych innych przewodnikach, sylwetek najbardziej zasłużonych wspinaczy dla danego rejonu, np. Zbigniewa Małolata Czyżewskiego czy też Janusza Pakera Krajewskiego. Mimo to można napisać, że generalnie cały wstęp do przewodnika to kawał bardzo dobrej roboty.
Bardzo, ale to bardzo podoba mi się zastosowanie określenia Trad zamiast nieszczęsnego DDS, a także zaproponowanie nazw ogólnych na zestawy sprzętu do wspinaczki na własnej asekuracji - Trad i Trad+.
Cieszy zamieszczenie informacji na temat, jak użytkować stanowiska zjazdowe, by służyły one nam wszystkim jak najdłużej - takiej propagandy nigdy dość.
W bardzo sprytny sposób autorzy wybrnęli z niełatwej sytuacji, jaką było przedstawienie licznych w Sokolikach zagmatwanych wariantów i dróg posiadających ograniczniki (nie zamierzam tu dyskutować, czy takie drogi mają sens bytu, czy nie). Mianowicie na końcu przewodnika jest zamieszczona specjalna tabela, w której przy konkretnej drodze znajduje się wyczerpujący opis: co? jak? i gdzie?
Zdjęcia wspinaczkowe. Dla mnie jedna z największych wad przewodnika po Rudawach, gdzie zdjęcia ze wspinania nie dość, że były nieciekawe to jeszcze były fatalnie wyedytowane. Przewodnik po Sokolikach cieszy oko dużo lepszymi fotami (fajnym pomysłem było zamieszczenie najlepszych zdjęć z ogłoszonego wcześniej przez wydawnictwo konkursu). Ja często kupuje przewodnik z danego rejonu, tylko i wyłącznie ze względu na dobre zdjęcia (mam kilka takich z miejsc, gdzie raczej na 100% już nigdy się nie będę wspinał)
No i to byłoby chyba na tyle ;-). Mam nadzieje, że zachęciłem wszystkich, którzy się jeszcze wahali do odwiedzenia tego jednego z najpiękniejszych rejonów wspinaczkowych w Polsce. Oczywiście odwiedzinom tym powinien towarzyszyć zakup omawianego przewodnika ;-). Przyda się on w terenie przy wyszukiwaniu dróg godnych naszego mistrzostwa, których poprowadzenia jak najwięcej wszystkim życzę.
Na zakończenie chciałbym jeszcze pogratulować Arturowi Sobczykowi, który z ramienia wydawnictwa Sudetica Verticala nadzorował prace całego zespołu, a także był współautorem całego przewodnika, kolejnej dobrej pozycji wydanej w tak krótkim czasie funkcjonowania na rynku.
Autor jest instruktorem wspinaczki sportowej Polskiego Związku Alpinizmu. Jest współautorem kilkunastu dróg na własnej asekuracji znajdujących się na terenie Rudaw i Sokolików.