W miniony weekend zakończył się ponad dwutygodniowy trekking aklimatyzacyjny, w czasie którego uczestnicy wyprawy Śladami Wandy Rutkiewicz kierowanej przez Annę Czerwińską przygotowywali się do wielkiego wyzwania - wspinaczki na szczyt Białej Góry (Dhaulagiri, 8167m). Trekking, który odbywał się w dolinie Langtang, przebiegł pomyślnie, choć uczestnikom nie udało się zdobyć Yale Peak (5500m) z powodu załamania pogody. Prawdziwą przygodę trekkerzy przeżyli w czasie powrotu do stolicy Nepalu. Oto jak relacjonują dwudniową podróż powrotną:
"Przejazd z Syabru Besi do KTM powinien planowo zająć 8h a nam zajął 2 dni. Napotkaliśmy blokady dróg organizowane przez partię Maoistow. Dodatkowo osuwające się głazy zablokowały drogę, co spowodowało kilkugodzinny postój w deszczu nocą. Dzięki interwencji lokalnej policji, która przy użyciu ciężarówki usunęła 10-15 tonowy głaz z drogi, mogliśmy sami zabrać się do oczyszczanie przejazdu z mniejszych kamieni. Filipowi udało się przy tym wygiąć łom;). Po tych 'dramatycznych' przeżyciach zatrzymano nas na miejscowym posterunku i poinformowano, że dalej dzisiaj nie pojedziemy. Nocleg, który nam zaproponowano pokazywał całą serdeczność Nepalczyków, którzy wyszli z własnych łóżek i udostępnili nam swoje pokoiki. Takiej 'gościnności' nie mogliśmy przyjąć i zrobiliśmy z autobusu polską bazę noclegową ;). Kolacja była równie atrakcyjna jak nocleg, choć posiłkiem już nie pogardziliśmy. Zjedliśmy przygotowany na podłodze (!) dal bhat - narodową potrawę nepalską - i z pełnymi brzuszkami oraz nadzieją na ciepłą kąpiel w KTM poszliśmy spać. Towarzyszyła nam jedna myśl: Peace and quite meditation;))"
W piątek, 4 kwietnia wszyscy uczestnicy wyprawy spotkali się w Katmandu. W sobotę rano otrzymaliśmy najnowsze informacje:
"Do KTM dolecieli pozostali członkowie wyprawy Polish Dhaulagiri Expedition 2008, tj. Jurek Natkański (w dniu 30.III) i Piotr Szkarłat (w dniu 3.IV). W tym dniu zjechała z góry również grupa, która aklimatyzowała się w rejonie Langtang, tj. Anna Czerwińska, Ola Ihnatowicz, Filip Pawluśkiewicz i towarzyszący im trekersi.
W dniu dzisiejszym mieliśmy też briefing w Ministerstwie Turystyki Nepalu (formalna odprawa wyprawy), gdzie okazało się, że na pozwoleniu wyprawy znajduje się również Kinga Baranowska i Katarzyna Skłodowska. Nie zostało to z nami uzgodnione i nie ponosimy za to odpowiedzialności. Zwyczajowo powinno to zostać ustalone z liderem teamu, Kinga z nami tego nie ustaliła.
Przygotowujemy się do wyjazdu i jutro przewidujemy ostatnie zakupy brakującego sprzętu: lin, szabli śnieżnych, gazu i innych strategicznych drobiazgów niezwykle ważnych w bazie, takie jak: papier toaletowy, proszek do prania, zapalniczki, świeczki itp. "
Wszystkie zakupione w Katmandu akcesoria oraz cały ekwipunek, którzy przyleciał trzy tygodnie temu z Polski, w niedzielę wraz z uczestnikami wyprawy, wyruszył w podróż do Base Camp. Wyprawa Anny Czerwińskiej zdecydowała się na inną, niż większość ekip, trasę. Wiedzie ona z Beni przez dolinę Myagdi Khola i pozwala ominąć zasypaną grubą warstwą śniegu przełęcz French Pass.
Tych, którzy chcieliby poznać bliżej Annę Czerwińską, zapraszamy do lektury jej książki "GórFanka. Moje ABC w skale i lodzie", będącej ciekawą próbą zrelacjonowania drogi górskiej polskiej himalaistki. Książka dostępna jest w naszej księgarni.