Jesse Huey i Toby Grohne gościli już w tym roku na łamach naszego portalu przy okazji ustanowienia nowego wariantu/drogi w prawej części północnego filara Fitz Roya (news). Linia otrzymała nazwę Gringos Perdidos (Zagubieni Gringos). Okazało się, że panowie postanowili zostać w okolicy ciut dużej. 2-3 marca podjęli próbę wytyczenia nowej linii w okolicy południowo zachodniej grani, na Aguja Saint Exupery (ok. 2558 m), w masywie Fitz Roy'a.
Amerykanie potencjalną linię swojej wspinaczki wypatrzyli miesiąc wcześniej. Biegła ona przez dwa ogromne, dobrze widoczne systemy rys i zacięć, które łączył ze sobą charakterystyczny, skośnie biegnący czarny dyke (dyke to "żyła" innego minerału biegnąca w pęknięciu górotworu, czyli zbudowanej z innego rodzaju skały ściany).
Linia nowej drogi na Aguja Saint Exupery
(fot. Jesse Huey/climbing.com)
To właśnie pokonanie tego kluczowego dla przejścia całej ściany trawersu wzbudzało najwięcej obaw, i jak donoszą sami zainteresowani było częstym tematem dyskusji z innymi wspinaczami. W końcu Huey oraz Mike Pennings (autor tegorocznego przejścia w stylu alpejskim słynnej, znajdującej się na Fitz Royu drogi Royal Flush VI 5.12c, A2, 1350 m) w połowie lutego, w niezbyt sprzyjających warunkach udali się na rekonesans, znajdującego się stosunkowo niewysoko nad ziemią trawersu. Wynik oględzin był pozytywny. Nie dość, że wspinaczka wzdłuż dyke była w miarę łatwa, to jeszcze istniała możliwość bezpiecznej asekuracji. Trzeba było tylko poczekać na lepsze warunki. Te pojawiły się na początku marca.
Pierwszego dnia zespół przeszedł prawie całą drogę, która na ostatnie kilka wyciągów połączyła się z istniejącą już linią Austrian Ridge (Barnthaler- Lidi, 1987). Nowo pokonana, większa część drogi biegnie, jak donoszą autorzy przejścia, pięknymi i spionowanymi rysami na dłonie i pięści, które udało im się pokonać klasycznie. Jedynie kilka zalodzonych fragmentów wymagało łatwego podhaczania. Amerykanie zabiwakowali zupełnie na lekko (mieli ze sobą tylko cieniutkie płachty biwakowe) tuż pod wierzchołkiem, na którym stanęli rankiem trzeciego marca. Swoją drogę Amerykanie nazwali Last Gringos Standing (V 5.11- C1). Nazwa ta nawiązuje do tego, iż Toby i Jesse to ostatni amerykańscy wspinacze, którzy z licznej, bo aż dwudziestopięcioosobowej grupy, która przewinęła się w tym sezonie przez ten rejon, zostali jeszcze w Patagonii.
Jesse Huey na "Last Gringos Standing"
(fot. Toby Grohne/climbing.com)
W naszej opinii jest to światowej klasy skalna, alpejska droga - mówi Huey.
Tegoroczny patagoński sezon amerykański zespół musi zaliczyć do udanych. Poza opisywanymi wyżej nowymi drogami na Fitz Roy'u i Aguja Saint Exupery, dwójka ta zdobyła Aguja Poincenot drogą Whillans Route, weszła na szczyt Aguja de la S oraz odbyła dwie zaawansowane próby zdobycia szczytu Cerro Torre. Jedna próba odbyła się na najpopularniejszej drodze wyprowadzającej na ten szczyt, czyli na Compressor Route, natomiastdruga była bardzo ambitną próbą przejścia góry zachodnią ścianą.
Szczęśliwi Jesse (z lewej) i Toby
(fot. arch. Jessr Huey/climbing.com)
Gringo - tak ironicznie Meksykanie (także część innych narodów Ameryki Południowej) nazywają "zielonych" i niedojrzałych przybyszów z Ameryki Północnej. Co ciekawe np. Europejczyk nie jest Gringo.