Po raz kolejny w ciągu ostatnich dwóch tygodni podsumowanie zimowej działalności za ostatni okres musze rozpocząć od podania tragicznej informacji, w którą ciągle trudno nam uwierzyć. Maciek Sokołowski, prezes Klubu Wysokogórskiego w Poznaniu, alpinista, skiturowiec, podróżnik, społecznik, a dla wielu z nas po prostu serdeczny przyjaciel, na którego zawsze można było liczyć, poniósł śmierć w wyniku upadku podczas zejścia z Małego Kieżmarskiego Szczytu Niemiecką Drabiną.
Wraz z całą redakcją portalu wspinanie.pl chciałbym przekazać rodzinie i najbliższym Maćka szczególne wyrazy współczucia.
Poniżej w skrócie chciałbym przybliżyć najciekawsze wspinaczkowe dokonania z minionego okresu. Nie obejmują one Słowacji, gdzie prężna działalność była związana z dwoma obozami klubowymi, które w tym czasie się tam odbyły. O dokonaniach członków KW Warszawa i KW Poznań poinformujemy Was w osobnym podsumowaniu.
Morskie Oko
To tutaj już tradycyjne miały miejsca wszystkie wspinaczki, o których chcielibyśmy Wam wspomnieć. Na pierwszy ogień idzie najbardziej zimowa z wszystkich ścian w tej okolicy czyli ściana Kotła Kazalnicy.
Znajdująca się na niej linia Uskok Laborantów 8- R/X była jedną z pierwszych dróg uklasycznionych zimą podczas sezonu 2004/2005 (Zima w Tatrach - podsumowanie).
Podczas tamtego przejścia pierwszy wyciąg został pokonany w stylu RP (przy zawieszonych przelotach), a czwarty wyciąg, wspólny z drogą Hobrzańskiego, został pokonany (jego pierwsze parę metrów) ścianką znajdującą się dosłownie metr, dwa na prawo (biegnie tam droga Siwy dym). Autorzy odhaczenia z powodu fatalnych warunków w ścianie, a także dużego zmęczenia, kończyli drogę ostatnim wyciągiem linii Długosz-Popko, a nie oryginalnym wyjściem, jakim jest wariant Szurek-Zagajewski (który prawdopodobnie nigdy nie był przechodzony zimowo-klasycznie).
21 lutego, przy dobrych warunkach panujących w ścianie, pod drogą pojawił się mocny i doświadczony zespół w składzie StaszekPiecuch, Artur Paszczak i Adam Pieprzycki. Zespół pokonał całą drogę w stylu OS. Zdaniem Artura propozycje wyceny poza czwartym wyciągiem są prawidłowe (najwyżej ciut zawyżone), choć być może ich odczucie jest związane z problematyczną (zwłaszcza na pierwszym wyciągu) asekuracją. Zespół przeszedł czwarty wyciąg oryginalną linią, czyli ściśle kominkiem. Pokonany w ten sposób wyciąg jest zdaniem powtarzających łatwiejszy niż sugerowane 7-.
Ryzykowny wyciąg piąty, który biegnie wznosząca się w lewo w skos załupą i który został wyceniony na 7+ R/X, także utrzymał swoją wycenę, a co więcej powtarzający również uważają, iż wyciąg ten wymaga dużych umiejętności asekuracyjnych, i jest niebezpieczny (co najmniej bardzo poważny).
Ostatnia informacja związana z tą wspinaczką jest taka, iż zespół skończył ją oryginalnym wyjściowym, wspominanym już wyżej, wariantem Szurek-Zagajewski. Okazało się, iż oferuje on uczciwe wspinanie (dwa wyciągi) o trudnościach większych niż 6+ (pierwsza długość liny). Było to prawdopodobnie dopiero pierwsze zimowo-klasyczne przejście tego fragmentu.
Na zakończenie jeszcze pare słów o wycenie drogi, do których trzeba podejść z przymrużeniem oka, cytując za KW Warszawa:
Co do trudności, to ponieważ ostatnio panuje moda na obniżanie wycen my postanowiliśmy nie odnosić się do stopni poprzedników, a jedynie dać ocenę w starej skali "morskoocznej", nazywanej czasem skalą "V+A0". W ten sposób kolejne wyciągi to: 1. VI+, 2. IV+, 3. II, 4. VI- (kominek), 5. VI/VI+ (załupa), 6. VI (1 wyciąg Szurek), 7. III+ (2 wyciąg Szurek).
Robert Grzanka na "Sprężynie"
(fot. Jarek Liwacz - cała galeria tutaj)
Dobrą panująca w tamtym okresie pogodę wykorzystał jeszcze zespół w składzie Robert Grzanka i Jarek Liwacz. Celem tej dwójki została droga Sprężyna 7+. Ta piękna mikstowa linia, która zimą została dopiero uklasyczniona pod koniec roku 2007 (Zima w Moku - podsumowanie okresu 21-30 XII), nie doczekała się, mimo co najmniej dwóch bardzo zaawansowanych prób, zimowo-klasycznego powtórzenia.
Robert z Jarkiem pokonali drogę w stylu RP. Autorzy powtórzenia, nie wypowiedzieli się niestety na temat wyceny poszczególnych wyciągów, pozostają one więc ciągle propozycjami.
Robert Grzanka na pierwszym wyciągu "Orła z Epiru"
(fot. Jarek Liwacz - cała galeria tutaj)
Pare dni wcześniej, ten sam zespół zmierzył się z inną, znajdująca się na Kotle drogą Orzeł z Epiru 6+. Linia ta padła w stylu RP, po jednym locie na pierwszym wyciągu. Było to prawdopodobnie dopiero drugie przejście tej drogi w tegorocznym sezonie.Warto wspomnieć, iż dla Jarka był to zimowy debiut w rejonie Morskiego Oka.
Na Kazalnicy Cubryńskiej znajdują się drogi, których ogólną trudność i powagę wielu wspinaczy porównuje do tych znajdujących się na Kotle Kazalnicy. Jedna z najładniejszych i najpopularniejszych linii na tej ścianie jest Moma (autorska wycena V+ A2). Jakiś czas temu informowaliśmy Was o próbie zimowo-klasycznego przejścia tej drogi jaką podjął mocny zespół w składzie Janek Kuczera i PawełBzdziel (Zima w Tatrach - raport do 6 stycznia 2008 roku). Ich próba, zakończyła się połowicznym sukcesem - zespół przeszedł wszystkie wyciągi klasycznie, ale ostatni, dla którego zaproponowano wycenę 8, "tylko" w stylu AF. Należy pamiętać, iż przejście to odbyło się w fatalnej pogodzie i przy bardzo słabych warunkach zastanych w ścianie.
Także kolejna próba zimowo-klasycznego przejścia tej linii, która odbyła się również w niesprzyjających warunkach (11 lutego) zakończyła się przejściem drogi w stylu kilka razy A0 oraz AF. Autorstwo tej wspinaczki należy się zespołowi w składzie Marcin Michałek i Tomasz Kohler. Jednak jak mówi przysłowie do trzech razy sztuka...
25 lutego wspinaczkę na drodze rozpoczął kolejny, znany z swoich tatrzańsko-zimowych przejść, doborowy zespół w składzie Piotrek Sztaba, Krzysiek Starek i Paweł Kopta. To właśnie "piekielna" moc i wytrzymałość tego ostatniego, była kluczem do w pełni zimowo-klasycznego przejścia ostatniego, prowadzącego miedzy innymi przez przewieszenie, wyciągu. W ten sposób w rejonie Morskiego Oka pojawiła się kolejna, w miarę długa i trudna zimowo-klasyczna linia.