21 lutego 2008

 

"Śladami Wandy Rutkiewicz" - sprawozdanie z wyprawy Broad Peak/K2 2007

Wyprawę zaplanowaliśmy, jako typowe "dwa w jednym" z kilku powodów. Po pierwsze wspólna baza dla obu gór znacznie obniżała koszty, po drugie chcieliśmy na Broad Peaku działać konwencjonalnie i po mniej więcej miesiącu uzyskać wystarczającą aklimatyzację, która pozwoliłaby nam zaatakować K2 w stylu nie tyle alpejskim, co bardzo szybkim. Myśleliśmy, że w pierwszym wyjściu z bazy wysuniętej założonej u stóp żebra Abruzzich, dotrzemy do obozu III (7400 m), wrócimy na krótki odpoczynek i zaatakujemy stawiając obóz IV (ok. 8000 m).


Widok na K2 (fot. Jerzy Natkański)

Było to założenie oparte na moich doświadczeniach z 2005 roku oraz na optymistycznym podejściu do pogody i założonych przez inne wyprawy poręczówkach. Ponieważ w 2005 roku to nasza polsko-bułgarska wyprawa założyła na żebrze Abruzzich prawie 2,5 km lin, uważaliśmy, że teraz poręczówki się nam należą.

Ale najpierw zajmijmy się Broad Peakiem. W tym roku wypadała 50. rocznica zdobycia tej góry przez zespół Austriaków (Hermann Buhl, Kurt Diemberger, Marcus Schmuck i Fritz Wintersteller), tak więc można było spodziewać się niezłych tłumów.


Broad Peak's (fot. Olaf Jarzemski)

W związku z tym pojechaliśmy w 4-osobowym zespole (Anna Czerwińska - jak zwykle kierowniczka, Jerzy Natkański, Olaf Jarzemski i Jacek Teler). Zrezygnowaliśmy z tragarzy wysokościowych, a agencja Jasmine Tours za naprawdę nieduże pieniądze zapewniła nam przyzwoity serwis. Żywność może nie była wyszukana, ale mieliśmy masę własnego jedzenia, w tym słodycze od E. Wedel w ilości, którą można było zaopatrzyć większość wypraw. W drodze do obozu towarzyszyła nam czwórka polskich trekkersów, co było dla mnie ważnym doświadczeniem, bowiem nigdy przedtem nie zapraszałam turystów do udziału w treku na wyprawie w Karakorum. Na szczęście zaliczyli trek zadowoleni i już marzą o następnych wyjazdach.

Kalendarium naszej wyprawy:

  • 6 czerwca- przylot do Islamabadu (liniami British Airways).
  • 8-9 czerwca- przejazd do Skardu słynną Karakorum Highway - tym razem droga była w dobrym stanie, co nie zdarza się zawsze. 
  • 11 czerwca - przejazd jeepami do Askole (ostatnia wioska w dol. rzeki Braldo wypływającej z lodowca Baltoro).
  • 12-18 czerwca- karawana podejściowa do bazy. Pogoda wyjątkowo kiepska, opady deszczu i śniegu.
  • 19-20 czerwca - urządzanie bazy, rekonesans podejścia pod ścianę.
  • 21-22 czerwca - wyście w celu założenia obozu I. Ze względu na brak miejsca w zwykłym miejscu obozu I (ok. 5900 m) przenocowaliśmy w namiotach niemieckich i następnego dnia postawiliśmy obóz na wysokości ok. 6300 m -zaledwie kilkanaście metrów poniżej zwyczajowego obozu II.


Obóz II (nasz I) na wys. 6200 m (fot. Olaf Jarzemski)

Jak się później okazało, był to dobry pomysł, ponieważ po aklimatyzacji dochodziliśmy tam bezpośrednio z bazy bez większych problemów. Obóz I został założony przez Annę Czerwińską, Olafa Jarzemskiego i Jacka Telera, gdyż Jurek zachorował i odpuścił to wyjście.

  • 22 czerwca - powrót zespołu do bazy. Mimo wielu działających już wtedy na Broad Peaku wypraw, stan poręczówek był lekko mówiąc oszczędny. Nie przeszkadzało to jednak w drodze do góry, gdyż teren był łatwy. W zejściu natomiast, często w godzinach południowych, mokry śnieg osuwał się, a w dole rosło niebezpieczeństwo oberwania kamieniami.
  • 25 czerwca - Olaf Jarzemski i Jacek Teler założyli obóz II na wysokości ok.7100 m w miejscu "normalnego" obozu III. W ten sposób oszczędziliśmy sobie jeden obóz, ale duża odległość do szczytu (ok. 1000 m) zmniejszała szanse na powodzenie ataku.
  • 26-30 czerwca - głębokie załamanie pogody.

Kilka słów o życiu towarzyskim w bazie;

Na naszym pozwoleniu oprócz nas był Gruzin Gia Tortladze oraz Irańczyk Nazaar. O ile Gia miał do współdziałania Rosjan, to Irańczyk postanowił wejść solo (dość naciągane przy tylu obozach, linach i ludziach). Wyruszył 25 czerwca z potwornie ciężkim plecakiem i słuch po nim zaginął. Schodzący w dół informowali nas, gdzie jest. Serbowie byli wściekli, że mieszka w ich namiotach i pewnie wyjada im żywność, ale pogoda była tak kiepska, że nie czuliśmy się na siłach wyruszyć na ratunek. Dopiero 30 czerwca zobaczyliśmy schodzącego Nazara i ruszyliśmy całą czwórką na ratunek. Irańczyk był kompletnie wyczerpany, ale przy naszej pomocy jakoś dowlókł się do bazy. Na szczęście na tym zakończył swoje górskie występy.

A z innych wydarzeń towarzyskich. W naszym zespole nastąpiły przetasowania, głównie z inicjatywy Jacka Telera. Jego indywidualizm spowodował, że po kilku jego samotnych rajdach powstał zespół - ja, Olaf i Jurek, a Jacek działał samotnie. Mijał się z nami w górach, spotykaliśmy się w bazie. Nie chcę tego mocniej komentować. Zdawałam sobie sprawę, że naraża się na ryzyko np. przy schodzeniu w złej pogodzie samotnie, ale moje argumenty widocznie nie były przekonywujące.


Karakorum o zachodzie słońca (fot. Olaf Jarzemski)

  • 30 czerwca-9 lipca - pogoda mocno w kratkę, stąd nasze próby wyjścia do góry kończyły się na obozie I.
  • 4 lipca - do bazy dotarła wyprawa Krzysia Wielickiego i życie towarzyskie nabrało rumieńców. Z tym że, Krzyś rozbił bazę bardzo daleko od nas i każde odwiedziny łączyły się z niezłą wycieczką.
  • 10 lipca - w moje "któreś tam" urodziny wyruszyliśmy, aby spróbować już ataku szczytowego. Startowaliśmy z bazy (ja, Jurek, Olaf i Gia) ok. 2 w nocy, chłopcy zaśpiewali mi happy birthday, a o 6 rano spadła na mnie lawinka skalnego gruzu i lodu. Jedna z brył uderzyła mnie w lewą część klatki piersiowej, pozbawiając na chwilę przytomności i oddechu. Ponieważ minęło to w miarę szybko, powlokłam się dalej do obozu I, a następnego dnia osiągnęliśmy nasz obóz II (7100 m).


Urodziny Anki w obozie I (fot. Olaf Jarzemski)

Nie czułam się zbyt dobrze, ale trzeba było pomagać Olafowi i Jurkowi doprowadzić namiot do stanu używalności (przy okazji Jurek podarł tropik i namiot stał się jednopowłokowy).

  • 12 lipca - po kilku godzinach nerwowego snu ok. 1 w nocy wyruszyliśmy w stronę szczytu. Liczne światełka podchodzących, pokazywały nam drogę. Nie szło mi się za dobrze, było potwornie zimno. Kiedy trafiliśmy na rozbite wyżej namioty, schowaliśmy się na chwilę do środka, by się chociaż trochę ogrzać. Była to oczywiście strata czasu, ale bałam się odmrożeń i hipotermii. Poszliśmy dalej, Olaf wyrwał do przodu i dotarł do przełęczy między Broad Peak Middle, a wierzchołkiem głównym. Ja i Jurek uznając, że idziemy zbyt wolno, zawróciliśmy z wys. ok. 7600 m. Jurek wrócił tego dnia do bazy, ja poczekałam w obozie II na Olafa.  Zostaliśmy na noc, a ponieważ przez następne dwa dni pogoda była tak fatalna, Olaf nie mógł mnie namówić na zejście.
  • 15 lipca - Olaf i ja dotarliśmy do bazy, a  Jurek wyszedł nam naprzeciw pod ścianę. Gdy znajdowaliśmy się w dolnej części ściany, z plateau pod przełęczą zeszła ogromna lawina, która na szczęście minęła nas bokiem.
  • 17 lipca - okazało się, że moje obrażenia wywołane uderzeniem bryłą lodu są poważne - lewa ręka napuchła i zsiniała. Diagnoza moja i trzech lekarzy z różnych wypraw brzmiało tak samo - zakrzepica żył. To oczywiście wyeliminowało mnie z akcji górskiej, choć początkowo nie chciałam się z tym pogodzić.
  • 18 lipca - Jurek, Olaf, Jacek i Gia wyruszyli na atak szczytowy, a mnie pozostało siedzenie przy radiotelefonie. Było mi podwójnie przykro. Po pierwsze, bo nie lubię bezczynnie siedzieć, a po drugie - 23 lata wcześniej weszłam na Rocky Summit (8030 m) i chciałam teraz dokończyć porachunki. Wejść na szczyt dla Wandy Rutkiewicz, której w ramach projektu "Śladami Wandy Rutkiewicz" ta wyprawa była dedykowana.


Wierzchołek Broad Peak z Rocky Summit 8027 (fot. Olaf Jarzemski)

  • 20 lipca - Olaf, Jurek i Jacek stanęli na wierzchołku Broad Peak (8047 m). Tego dnia wielu ludzi atakowało szczyt i chłopcy trochę narzekali na tłok. Dodatkowo w tym dniu transportowano granią ciało austriackiego wspinacza, który rok wcześniej zginął pod wierzchołkiem. Olaf i Jurek byli na szczycie o 15.30, Jacek godzinę później. Wszyscy nocą dotarli do obozu III. Ja, jako kierowniczka mogłam odetchnąć.


Na szczycie Broad Peak 8047 m (fot. Olaf Jarzemski)

  • 21 lipca - chłopcy wrócili do bazy .Wkrótce okazało się, że na K2 po prostu brakuje nam "poweru". Ja byłam chora, Olaf i Jurek musieli już wracać. Tylko Jacek postanowił spróbować i dołączył do grupy Austriaków. Nie informował nas o swojej akcji, ale podobno dotarł powyżej obozu III, skąd zawrócili z powodu złych warunków śnieżnych.
  • 26 lipca - tego dnia moim sukcesem było złapanie helikopterowego "stopa". Nie byłam przewidziana do transportu, bo kolejka połamańców była długa, ale gdy dobiegłam do helikoptera i resztką sił władowałam się do środka, piloci powiedzieli; W Pakistanie kobietom się nie odmawia - możesz lecieć.



Po zejściu do bazy - od lewej Jurek, Anka, Olaf, Jacek (fot. Olaf Jarzemski)

  • 27 - 28 lipca - te spędziłam w szpitalu wojskowym w Skardu. Potem czekał nas jeszcze przejazd do Islamabadu (znowu 30 godzin w autobusie) i wreszcie 3 sierpnia wylecieliśmy do Polski.

K2 musi jeszcze poczekać, a może i Broad Peakowi nie daruję. Jako kierownik cieszę się, że wróciliśmy w komplecie, mając bardzo dobry wskaźnik summitersów - 75 % uczestników zdobyło szczyt, co oczywiście nie jest już moją zasługą.

Organizatorzy:
Fundacja Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki, Polski Związek Alpinizmu

Sponsorzy główni:
Cadbury E.Wedel, Getinbank, Redbull

Sponsorzy:
Amica, Kreisel, Energizer, HiMountain, Hannah, Janysport, Nikon, Jadexim, Telekarma, CibaVision, Marsat

Patronat medialny:
www.maratonczyk.pl, PAP, TVN Meteo

***

Zobacz też:

***

Polskie wejścia na Broad Peak:

  • 28 lipca 1975 Broad Peak Middle - Kazimierz Głazek, Janusz Kuliś, Marek Kęsicki - Bohdan Nowaczyk, Andrzej Sikorski - (trzej ostatni zginęli podczas zejścia).
  • 30 lipca 1982 - Jerzy Kukuczka, Wojciech Kurtyka
  • 30 czerwca 1983 - Krystyna Palmowska (jako pierwsza kobieta na tym szczycie), Anna Czerwińska (tylko do Rocky Summit)
  • 14 lipca 1984 - Walenty Fiut, Janusz Majer, Ryszard Pawłowski, Krzysztof Wielicki
  • 17 lipca 1984 - Jerzy Kukuczka, Wojciech Kurtyka
  • 13 sierpnia 1995 - Waldemar Soroka, Krzysztof Tarasewicz
  • 8 lipca 2006 - Piotr Pustelnik
  • 9 lipca 2006 - Piotr Morawski
  • 22 lipca 2006 - Kinga Baranowska

 

Zgłoś b#322;ąd
Komentarze: Dodaj swój wątek
Brak komentarzy

 

wspinanie.plserwisbiznes newstopogaleriaforumogłoszeniaszkoły wspinaczkowelinkisklepksięgarniaredakcjawspółpracuj z nami!
Webmaster. Copyright (c) by wspinanie.pl.