Będziemy to chyba powtarzać do znudzenia, ale to prawda - tegoroczny sezon w Patagonii jest rewelacyjny. Bardzo długie okna stabilnej, dobrej pogody sprawiają, iż wartościowych przejść jest bez liku. Jak się można spodziewać, wśród tych ukończonych wspinaczek znajdują się też prawdziwe perełki - cele, których próby zrealizowania podejmowane są już od lat (np. Trawers Torre). Kolejną od lat bezskutecznie atakowaną linią była, znajdująca się na wschodnim filarze Fitz Roy (ok. 3445 m) droga Royal Flush (VI 5.12c, A2, 1350 m).
Linia "Royal Flush" na wsch. filarze Fitz Roy
(fot. arch. Rolando Garibotti/climbing.com)
Linię tę otworzył w 1995 roku niemiecki, doborowy zespół w składzie Kurt Albert, Bernd Arnold, Jorg Gershel i Lutz Richter. Niemcy z powodu dość poważnej kontuzji Arnolda (został uderzony przez spadający kamień), zakończyli swoją wspinaczkę po połączeniu się z inną, istniejącą już na tej ścianie drogą - El Corazon (VI,5.10, A4, 1350 m, 1992). Miało to miejsce ok. 300 metrów poniżej wierzchołka (na schemacie 10 wyciągów terenu o trudnościach do 5.9 A2).
Niemcy myśleli o klasycznym pokonaniu tej linii. W związku z tym, podczas autorskiego przejścia osadzono na drodze aż 150 spitów (na stanowiskach oraz jako punkty przelotowe na wyciągach). Mimo tego, dwa krótkie odcinki pozostały ciągle hakowe (choć autorzy sugerowali, iż w lepszych warunkach istniałaby możliwość, by je pokonać klasycznie).
Jak można było się domyślić, wybrany styl przejścia spotkał się z dużą krytyką środowiska. Zwłaszcza, że wiele z osadzonych spitów znajduje się tuż przy wyśmienicie nadających się do osadzenia własnej asekuracji rysach. Również inne drogi tego zespołu, otworzone w tym rejonie charakteryzowały się tym samym kontrowersyjnym ubezpieczeniem w stałe przeloty - w 1998 roku naAguja Saint Exupery (ok. 2558 m) wytyczyli oni linię Condorito (VI, 5.12d, A2, 740 m, Kurt Albert, Bernd Arnold, Egbert Dozekal - 101 spitów), a w 1999 roku na Aguja Marmoz (ok. 2731 m) wytyczyli linię Red Pilar (VI, 5.12b, 650 m, Kurt Albert, Bernd Arnold - 120 spitów). Zwłaszcza po tej ostatniej wspinaczce zawrzało, gdyż linia Red Pilar była wcześniej atakowana w stylu alpejskim, i w najlepszej z tych prób osiągnięto prawie grań szczytową, z której jednak wycofano się bez zdobycia właściwego szczytu (zła pogoda).
Druga strona medalu jest taka, iż mimo użycia takiej ilości spitów zmniejszających zdecydowanie obiektywne zagrożenia na tych drogach, nie należą one z powodu swoich trudności do najczęściej pokonywanych.
Sam Royal Flush mimo wielu prób doczekał się dopiero jednego powtórzenia. W roku 1998 zespół w składzie Guner Gäbel, Michael Schafroth, i Rainer Treppte przeszedł linię podczas trwającej trzy dni wspinaczki - wcześniej kilka pierwszych wyciągów zostało zaporęczowanych.
Zaawansowane próby przejścia drogi w stylu alpejskim miały miejsce w roku 2006. Wtedy to trzy mocne zespoły - Belgowie Nicolas i Olivier Favresse, Seán Villanueva i Mike Lecomte oraz Amerykanie Bean Bowers i Josh Wharton, a także Tommy Coldwell i Topher Donahue zostali zatrzymani przez fatalne warunki - głównie spore zalodzenie (news). Podczas najlepszych prób z tamtego okresu dochodzono do stanowiska numer 23. Podczas jednej ze wspinaczek Coldwell pokonał klasycznie kluczową długość liny, wycenioną na 5.12c.
Autorami tegorocznego przejścia, pierwszego w stylu alpejskim są Amerykanie: Jimmy Haden (w tym roku z Seanem Leary przeszedł znajdującą się na El Capitanie drogę Golden Gate VI 5.13b 41 wyciągów) oraz Mike Pennings (z Jonathnem Coppem w 2000 roku wytyczył nowe drogi na Cat's Ears Spire - Freebird (VI 5.11d, A1, ponad 1000 m) oraz Hainabrakk East Tower - Tague it to the Top (VI 5.11, C2, ponad 1100 m), a także dokonał pierwszego powtórzenia w stylu alpejskim, znajdującej się na Shipton Spire drogi Inshallah (VII 5.12, A1 ok. 1300 m).
Amerykanie pokonali Royal Flusha prawie w całości klasycznie. Cała akacja wspinaczkowa z jam śnieżnych na Paso Superior do szczytu i z powrotem zabrała im mniej niż 48 godziny. Co więcej, na szczycie Fitz Roya Amerykanie stanęli w swoim czwartym dniu pobytu w Argentynie! Naprawdę niezwykle szybkie tempo.
Zdaniem Penningsa mieli oni szczęście, gdyż warunki na całej drodze były prawie perfekcyjne. Pierwszego dnia wspinaczki Amerykanie pokonali wszystkie niezależne wyciągi drogi. Po spędzeniu nocy na siedząco, na małej półeczce znajdującej się w okolicach miejsca połączenia się Royal Flusha z El Corazon, kolejnego dnia pokonali ostatnie wyciągi, biegnące wspólnie z tą ostatnią linią.
Podobno pogoda w Patagonii ciągle się utrzymuje...
mala korekta[1]
powinno byc "Tague it to the
top". a wyjasnienie jest
tutaj:
http://www.camp4.com/rock/inde
x.php?newsid=251
"We later name the route Tague
it to the Top in memory of our
friend Cameron Tague, who died
last summer on the Diamond in
Rocky Mountain ...