W warunkach himalajskiej zimy działają jeszcze dwie wyprawy, kazchsko-włoska na Makalu oraz włosko-pakistańska na Broad Peaku, które podjęły próbę pierwszego zimowego wejścia na te ośmiotysięczniki.
Włosko-kazachski team pod Makalu na początku wyprawy
(fot. nives.alpinizem.net)
Makalu
Na Makalu największe postępy dokonali Kazachowie, Sirgiej Samoilow, Ewgienij Szutow i Gienadij Durow, dowodzeni przez Denisa Urubko. Team, mimo mało optymistycznych prognoz, zdecydował się na atak szczytowy, o to relacja Denisa z tego ataku:
31 styczeń 2008 Dotarliśmy na wysokość 6700 m. Wszystko zaczyna się sprawdzać - potężne huraganowe wiatry, z każdym metrem "sprawdzają" nasza wytrzymałość.
1 luty 2008 Jesteśmy na 7400 m Siergiej, Gienadij i ja (Denis). Udało się nam rozłożyć połowę namiotu na małej platformie. Miejsca był tylko na tyle żeby usiąść, noc mieliśmy bezsenną. Cały czas byliśmy gotowi na ewakuację. Wiatr tutaj osiąga niewiarygodne prędkości. Mam nadzieję, że jakoś przetrwamy do rana i będzie lepiej.
Karl Gabi weteran w sprawie prognozy pogody w Himalajach powiedział, że wiatr będzie wiał z prędkością 135 km/h a temperatura będzie sięgać -36 st. C.
2 luty 2008 Tutaj trudno jest przetrwać, wiatr robi z nami, co chce. Udało się nam dzisiaj urobić 400 metrów w 3 godziny. Droga w dół nie zapowiada się ciekawie, ale wszyscy jesteśmy bezpieczni. Wracamy do bazy. Włosi powiedzieli, że pogoda była dobra a teraz ma przyjść znaczne pogorszenie. Szczyt jest tak blisko, że można go dotknąć. Może, to nie będzie moim przeznaczeniem...
3 luty 2008 Jesteśmy w kryzysie, wiatr jest tak silny, że uniemożliwia działalność górską, czy kiedykolwiek widzieliście latającego Samojlowa? Gdy to widzę serce mi pęka. Mamy jakieś odmrożenia, ale jesteśmy żywi. Jutro zaczynamy odwrót i wracamy do domu...
8 luty 2008 Jesteśmy we wiosce Sedoa. Zadzwoniliśmy do Włochów mówili, że są w bazie a wiatr był tak silny, że zmiótł z powierzchni ziemi obóz I. Nasi koledzy z Europy też zastanawiają się nad przerwaniem wyprawy...
Zatem zimowe Makalu pokonało Kazachów, ale jak donosi Leila Meroi w raporcie z 9 lutego, pokonało też Włochów (Nives Meroi, Romano Benet i Luca Vuerich), którzy właśnie ewakuują się z bazy. W środę huraganowe wiatry zmiotły ich obóz pierwszy na 6500 m, w którym mieli zdeponowaną większość sprzętu potrzebnego do wspinaczki. Włosi planowali wyruszyć następnego dnia, by odszukać namiot ze sprzętem, ale pogoda pogorszyła się - doszedł jeszcze padający śnieg i mgła. Wiatr wzmagał się z godziny na godzinę i w nocy z piątku na sobotę praktycznie zniszczył bazę Włochów. Wiatr porwał namiot kantyny oraz magazyn z całym dobytkiem. Włochom została tylko ewakuacja...
Broad Peak
Działalność górska włoskiego alpinisty Simone Moro, który wspólnie z pakistanczykami Shaheen Baig i Qudrat Ali walczy na Broad Peaku zaczyna nabierać rozpędu. Simone konsekwentnie nadrabia opóźnienie, które było spowodowane kradzieżą depozytu pozostawionego w Skardu.
Pakistańscy partnerzy Simone: Shaheen Baig i Qudrat Ali
W ostatnich dniach wszystko układało się dobrze, jedynie generator prądu się zepsuł - brał za dużo paliwa. Simone i Shaheen zrobili w namiocie coś w rodzaju warsztatu naprawczego. W rezultacie udało im się naprawić generator i teraz działa bez zarzutów.
Warsztat w bazie pod Broad Peakiem
O to relacja Simone z ostatnich dni:
3 luty 2008 Szczęśliwie dotarliśmy do bazy na 4800 m. Wczorajszy dzień był bardzo ciężki, ale ostatecznie udało nam się dotrzeć do obozu II na 6200 m. Ta część drogi była najtrudniejsza technicznie. Nie znaleźliśmy ani jednego metra starych lin poręczowych. Do obozu I na 5800 m wspięliśmy się stylem alpejskim, spędziliśmy tam noc i z samego rana ruszyliśmy w stronę obozu II. Było troszkę trudno, zielony lód i silny wiatr zmusił nas do założenia 300 metrów lin poręczowych. W godzinach popołudniowych znaleźliśmy się w obozie II. Przez cały dzień temperatura sięgała -33o. Zdeponowaliśmy sprzęt i zeszliśmy do jedynki, później do ABC i do bazy. Jesteśmy szczęśliwi że w ciągu 5 dni udało nam się założyć 3 obozy.
Simone w drodze do obozu II
9 luty 2008
Teraz robimy ostatnie przygotowania przed wyjściem w górę. Jutro będziemy chcieli dojść do obozu II a w poniedziałek do obozu III na 7200m n.p.m. W poniedziałek wiatr ma osłabnąć i będziemy chcieli to wykorzystać na zbudowanie mocnego III obozu. Jutro o 9 rano idziemy prosto do dwójki (ok. 1500 metrów). Kolejny dzień to 900 metrów wspinania, chcemy zabrać niezbędne rzeczy do założenia trójki, ale nie będziemy rozkładać namiotu żeby cała praca nie poszła na marne - mogłoby go nam zwiać.
I na koniec relacja wideo Simone z bazy z 6 lutego: