|
Powiedzmy szczerze, o występach Polaków na międzynarodowych arenach pisać szerzej i pisać w samych superlatywach "nie wypada", bo zwyczajnie się nie da. Naszego honoru na sztucznych formacjach od kilku lat bronią wciąż ci sami, skądinąd świetni zawodnicy; Edyta Ropek, Tomek Oleksy, nieźle spisujący się Łukasz Świrk, będąca coraz bliższa światowej (zawodniczej) czołówki Kinga Ociepka, kilku zdolnych juniorów na czele z Piotrkiem Bunschem. To nazwiska wyróżniające się w ubiegłorocznym sezonie pucharowym na świecie. Niemniej śledząc przebieg Pucharu Świata, zwłaszcza edycji rozgrywanych na małych formach i tych na dużej ścianie czyt. prowadzenie, trudno o powód do dumy. Między wierszami, w komentarzach, newsach etc. wciąż przemyka to samo, smutnie brzmiące zdanie "Polacy znów kończą na kwalifikacjach".
Dlaczego jesteśmy tak daleko światowej czołówki, nie umiemy odnaleźć się na europejskich arenach, i zamiast otwierać, zamykamy listy wyników? Można jedynie gdybać, że to jakiś kompleks, że małe obycie z pucharowymi zawodami, że słaba odporność psychiczna i notoryczne spalanie się, rodzaj "odrętwienia" (to zresztą jakaś przeklęta cecha wśród polskich sportowców w ogóle), że niewystarczająco dobre zaplecze treningowe i finansowe, zły system szkolenia. Pytanie pozostaje otwarte, a problem wciąż nierozwiązany. Jest jednak małe światełko w tunelu, przebijająca się nieśmiało nutka optymizmu. To kilka mocnych akcentów w startach naszych rodaków za granicą. Akcentów, które pozwalają mieć nadzieję, że może w tym roku będzie odrobinę lepiej (?)
Skupmy się przede wszystkim na tych lepszych występach naszych reprezentantów, zapominając o tych, o których zapomnieć byśmy chcieli :-) lub raczej, o których pamiętać nie warto.
Nasi seniorzy na świecie
Zdecydowanie najmocniejszą stroną polskiego, zawodniczego wspinania są popularne "czasówki" (czyt. wspinaczka na czas). Konkurencja bardzo widowiskowa, niemniej stojąca niżej w tabeli ważności niż buldering i "prowadzenie" lub inaczej, nie aż tak ceniona na świecie. Bezapelacyjną królową tej dyscypliny w Polsce i zarazem jedną z najlepszych sprinterek na świecie jest utytułowana Edyta Ropek (BERGSON Team, Five Ten, MKS Tarnovia). Edyta to przede wszystkim wicemistrzyni świata z hiszpańskiego Avilés! Szybsza od Polki w finale była jedynie znakomita Rosjanka Tatiana Ruyga. Dodajmy, że tarnowianka jest również właścicielką złotego medalu z lipcowych Mistrzostw Polski (Warszawa, news). To już jej siódmy z kolei "sprinterski" tytuł Mistrzyni Polski w karierze.

Edyta Ropek w Avilés (fot. Giulio Malfer/cwch07.com)
Doświadczona tarnowianka nieźle radziła sobie również w całym cyklu Pucharu Świata 2007. Trudno wymarzyć sobie lepsze zainaugurowanie sezonu niż zwycięstwo w pierwszej, kalendarzowej pucharowej edycji. Co więcej edycji, której gospodarzem po raz pierwszy w historii była Polska, a dokładnie Hala Tarnowskiego Ośrodka Sportów i Rekreacji (duże brawa za organizację, news)! Wygrać pierwsze zawody w roku i wygrać je u siebie, to dla sportowca porządny zastrzyk energii i ogromna motywacja na kolejne starty (zob. wywiad). Po mało udanych występach w Trento (news) - 8 pozycja i w Chamonix (news) - 7 pozycja, Polka sprawiła nam miłą niespodziankę, zdobywając brąz we włoskim Valle di Daone (news). Potem było jeszcze chińskie Xining i znów średnia, 7 lokata (13 sierpnia 2007) oraz zamykająca sezon "sprinterski" odsłona w belgijskim Puurs (news) . Edycja, która miała przesądzić o podium w klasyfikacji generalnej PŚ dla naszej zawodniczki. Tym razem zabrakło jednak szczęścia. Zajmując dopiero 9 lokatę w Puurs, w końcowej punktacji Edyta uplasowała się ostatecznie na 5 pozycji.
Cenne srebro na Mistrzostwach Świata, najwyższe podium w Mistrzostwach Polski i dobry sezon w Pucharze Świata, to duże, godne szacunku osiągnięcia! Na deser dodajmy jeszcze, że Polka jest rekordzistką świata w konkurencji "skoku do chwytu" - 2, 175 cm (Birmingham).
Natomiast wspinaczkowi sprinterzy, to bez zmian głównie doświadczony, rutynowany zawodnik Tomek Oleksy (BERGSON Team, Evolv, Karpacka Spółka Gazownictwa w Tarnowie) i Łukasz Świrk (Stowarzyszenie Miłośników Gór w Lubiniu). Pierwszy jest Mistrzem Polski w czasówkach, drugi brązowym medalistą warszawskiej imprezy. Świetne wyniki w kraju, nie znalazły jednak w pełni odbicia na szerszej, światowej arenie, zwłaszcza w konfrontacji ze świetnie dysponowanymi zawodnikami z Rosji, Ukrainy, czy z super szybkim Wenezuelczykiem Emanuelem Escobarem. Słowem było bardzo różnie i mało stabilnie. O ile Łukasz swoje pucharowe występy może uznać za udane, o tyle Tomkowi pożegnalny występ w PŚ "na czas" (zob. wywiad) wyszedł średnio.
Spójrzmy zatem na te najlepsze występy Polaków, zbywając milczeniem te mniej udane. W pierwszej odsłonie PŚ, w Tarnowie Tomek zajął pechowe 4 miejsce (news) - rozczarowujące zważywszy, że był to jedyny pucharowy start w konkurencji "na czas" w ubiegłym roku, jaki założył sobie sam zawodnik. Taką samą lokatę zajął w Valle di Daone Łukasz Świrk (news). Zaznaczmy, że dla wchodzącego dopiero na "salony sprinterskie" Łukasza 4 miejsce, wywalczone w międzynarodowej obsadzie, jest z kolei dużym osiągnięciem i świetnym prognostykiem na przyszłość. Prestiżowe Rock Master w Arco (news) to znów 4 miejsce dla Tomka i 7 pozycja Łukasza. Mistrzostwa Świata w Avilés Łukasz zakończył na 12 pozycji, Tomek poległ już w 1/8 finału (news).

Łukasz Świrk (pierwszy z lewej) na czwartej pozycji w Valle di Daone
Ostatecznie po finałowej rozgrywce w Puurs (news), zamknięto klasyfikację generalną PŚ 2007. Najlepszy z Polaków Łukasz Świrk zajął w niej 14 miejsce, Tomek Oleksy 22. Pozostali nasi zawodnicy zajęli mało chlubne, odległe pozycje.
O ile w skałach radzimy sobie z liną całkiem dobrze (w konfrontacji z najlepszymi na świecie dobrze wypadają zwłaszcza kobiety), o tyle sztuczna ściana na arenach międzynarodowych to dla nas "obiekt niczym z kosmosu". Obecni Mistrzowie Polski Agata Wiśniewska (KW Toruń, CW Gato, Boreal) - zob. wywiad i Marcin Wszołek (Five Ten, Milo) - zob. wywiad, zupełnie nie potrafili odnaleźć się w światowych rozgrywkach pucharowych. Polscy zawodnicy albo zajmowali odległe miejsca, albo ich w ogóle nie było. Honoru broniła właściwie jedynie Kinga Ociepka (Five Ten, Marmot Team), która mimo, że jeszcze nie na podium i jeszcze nie w finale, to powoli i konsekwentnie zbliża się do czołowych zawodniczek na świecie.
W otwierających kalendarz PŚ zawodach "na trudność" w austriackim Imst (news), Kinga jako jedyna dostała się do półfinału, zajmując ostatecznie 16 miejsce. Dla oddania, jak daleko byli pozostali: Marcin Wszołek uplasował się na 50 pozycji, Rafał Porębski na 52 (na 57 startujących). Kolejne pucharowe odsłony to właściwie jedynie dobre występy krakowianki, która z miesiąca na miesiąc prezentowała się w Pucharze coraz pewniej. W Puurs była 13 (news), w Valence zajęła najlepsze w swojej seniorskiej karierze 10 miejsce (news). Agata Wiśniewska ukończyła francuskie zawody na 28 miejscu. I wreszcie finałowe rozdanie w słoweńskim Kranju (news), gdzie najlepszy polski występ należał znów do Ociepki (14). Dużo dalej byli; Agata (24) i Marcin (31).

Kinga Ociepka na drodze półfinałowej w Kranju (fot. Urban Golob/worldcupkranj.com)
Rosnąca forma i aktywny udział Kingi Ociepki w PŚ "z liną" zaprocentował 19 miejscem w końcowej klasyfikacji. To niewątpliwie dobry prognostyk na przyszłość.
W Polsce co tydzień rozgrywane są jakieś zawody boulderowe. Pod dachami boulderowni jest tłoczno i emocjonująco, trwa prawdziwa, sportowa rywalizacja, tak charakterystyczne dla rasowego sportowca zacięcie i chęć wygrywania. Wystarczy jednak wyjść poza rodzime podwórko i następuje pustka, głucha cisza. Polacy na światowej arenie boulderowej po prostu nie istnieją. Spośród naszej reprezentacji w składzie; Tomek Oleksy, Grzegorz Karolak, Tomek Wojciechowski, Jacek Matuszek oraz Aleksandra Kodzik, Edyta Ropek, Agata Wiśniewska, na pucharowych deskach w ubiegłym roku zaistniał właściwie tylko ten pierwszy.
W temacie "polski bouldering na świecie" niewiele da się napisać. Wypada wymienić jedynie kilka dobrych występów Oleksego, który od kilku lat pokazuje międzynarodowemu środowisku, że polski zawodnik "też potrafi". W ubiegłym sezonie tarnowianin postawił właśnie na małe formacje.
Najlepsze występy Tomka Oleksego (Mistrza Polski, lidera polskiej kadry w bulderingu):
W pozostałych edycjach pucharowych tarnowianin zajmował lokaty poza czołową dwudziestką, natomiast w Mistrzostwach Świata w Avilés pechowo (spadek formy, nie ten dzień?) zajął dopiero 45 pozycję. Walkę w całym cyklu PŚ zakończył ostatecznie na 28 pozycji.
Dla porównania, najlepszy wynik w zawodach międzynarodowych wśród Polek zanotowała Agata Wiśniewska - 24 miejsce na Mistrzostwach Europy w Birmingham (news).
***
Polscy juniorzy za granicą
Słabe starty seniorów wynagrodziła w pewnym stopniu nasza kadra juniorska, która w porównaniu z ubiegłymi latami zaprezentowała się zupełnie nieźle. Jeszcze dość skromna ilościowo, jeszcze aklimatyzująca się z międzynarodową areną, ale już posiadająca w swoich szeregach kilku naprawdę obiecujących zawodników.
Wśród "prowadzących" juniorów wyróżniał się zdecydowanie, dysponujący świetną formą (i co ważne równą) oraz dużymi umiejętnościami Piotr Bunsch (MKS Tarnovia, Five Ten, Northland, Beal, Petzl). Największym sukcesem Piotrka (srebrnego medalisty czerwcowych Mistrzostw Polski Juniorów we Wrocławiu, news), startującego w najstarszej kategorii juniorów, było zajęcie 2. miejsca podczas eliminacji Mistrzostw Europy Juniorów w Warszawie (news).
Jak dobrze czuje się z liną, udowodnił również wysokimi lokatami w całym cyklu międzynarodowych zawodów. W otwierającej Puchar imprezie w austriackim Imst, zajął 11 pozycję, tuż za finałową dziesiątką (news). Sytuacja powtórzyła się w Lipsku, gdzie do finału znów zabrakło jednego miejsca (11 pozycja, news). "Wyczekiwany" finał, a w nim 10 miejsce Piotrek uzyskał wreszcie w Linzu (news). Pucharowe zmagania Polak zakończył na 13 miejscu w Kranju (news). Nagrodą za równe i mocne starty jest bardzo dobre 6 miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ. Chciałoby się powiedzieć, oby jak najwięcej takich zawodników. Gratulacje dla Piotrka!

Piotrek Bunsch na drodze finałowej w Linz
Obok Bunscha ładnie prezentował się także Mateusz Baran (KW Nowy Sącz, Hannah), reprezentujący kategorię juniorów A. Sezon zainaugurował finałowym, siódmym miejscem w Imst (news). W Lipsku był 11 (news). Nie udał mu się natomiast start w Mistrzostwach Świata w Ibarra (news), które zakończył dopiero na 28 pozycji.

Mateusz Baran w Lipsku
Starty pozostałych juniorów były już mniej udane. Bardziej widoczne miejsca w tabeli to 20 w Imst i 19 w Kranju, Moniki Piaseckiej (KW Nowy Sącz, Symetria) w kategorii juniorzy. 12 zawodniczką na 15 startujących w Linz była juniorka, Mistrzyni Polski Juniorów w konkurencjach "prowadzenie" i "na czas" Paulina Guz ("SKARPA" Lublin). Paulina dużo lepiej radziła sobie jednak w "czasówkach".
Juniorzy potwierdzają, że w "czasówkach" polscy wspinacze czują się najpewniej. Na dowód, w Mistrzostwach Europy Juniorów w Warszawie (news) na cztery medale, trzy zdobyli właśnie sprinterzy. Na najwyższym stopniu podium w najstarszej grupie wiekowej stanął najszybszy junior w Polsce, Jędrzej Komosiński (Baltica). Maćkowi Kalicie (MKS Tarnovia) przypadł brąz. Paulina Guz wywalczyła srebro. Juniorów B reprezentowali Agnieszka Szczepaniec (AZS-KŚ Wrocław) - 4 lokata i Maciej Dobrzański (Reni-Sport) - 4 lokata. To był zdecydowanie najmocniejszy akcent naszej "sprinterskiej reprezentacji" w całym cyklu pucharowym. W kolejnych występach Polacy biegali już wolniej. W najważniejszej imprezie juniorskiej roku, w Ekwadorze (news) Jędrzej musiał zadowolić się daleką 20 pozycją, a wśród juniorów A Mateusz Puzoń ("SKARPA" Lublin) przybiegł na 24 miejscu.
To krótkie podsumowanie zakończmy bardzo miłymi, budzącymi nadzieję informacjami o występach naszych najmłodszych adeptów wspinania. Najpierw o tym, który z liną radzi sobie równie dobrze w skałach (news), jak i na sztucznej ścianie. 11-letni Piotrek Schab podczas Youth Color Climbing Festival w Imst, w swojej kategorii wiekowej zajął świetne, 3. miejsce.
Podobnie podczas Rock Junior 2007 w Arco, wśród 500 młodziutkich wspinaczy pojawiło się kilku naszych reprezentantów. 9-letni Michał Gałecki (Agama przy Uniwersyteckim Klubie Alpinistycznym) zajął 2. miejsce w konkurencji "na czas" i 11 "na trudność" w swojej kategorii wiekowej C (rocznik 98/99/2000). Karolina Parysz w kategorii A (rocznik 94/95) "na czas" była 18, "na trudność" 28.
***
Polskie wspinanie na sztucznych formacjach za granicą to na dzień dzisiejszy przede wszystkim "czasówki". Właściwie nie jest to żadnym odkryciem, bo tak jest już od kilku dobrych lat i nic się nie zmienia. Nasi sprinterzy, zwłaszcza wicemistrzyni świata Edyta Ropek, rekompensują nam nieudane występy w pozostałych konkurencjach, w których Polaków "nie ma". Jeśli uda się nam zająć dobre miejsce, to najczęściej są to pojedyncze niespodzianki. Wydaje się, że najbardziej brakuje nam stabilności i równych startów. Dlatego tak cieszy ubiegłoroczna dyspozycja Kingi Ociepki w konkurencji "na trudność" i konsekwencja Piotrka Bunscha, który regularnie zajmował wysokie pozycje w juniorskich edycjach pucharowych. Takiej właśnie konsekwencji i odważniejszych występów na międzynarodowych arenach życzymy narodowej reprezentacji w roku 2008. Trzymamy kciuki!
|