|
Dobrych przejść ciąg dalszy
Colin Haley pierwszy raz na łamach naszego portalu pojawił się rok temu właśnie za sprawą swojego rewelacyjnego patagońskiego przejścia, jakim było powtórzenie w towarzystwie Kelly Cordesa wariantu Marsigny-Parkin do Drogi oryginalnej (Drogi Ferrariego, news) na Cerro Torre (ok. 3102 m). To właśnie ten młody Amerykanin jest autorem wspinaczek, o których chcemy Was poinformować. Ale zacznijmy od początku.
Po okresie rewelacyjnej (jak na patagońskie warunki) pogody, która panowała w tym rejonie pod koniec października i w pierwszej połowie listopada, i którą wykorzystało kilka zespołów, o czym pisaliśmy tutaj, w grudniu nastąpiło długotrwałe jej załamanie. Długie deszczowe tygodnie były poprzeplatane bardzo krótkimi, dosłownie kilkunastogodzinnymi "oknami" dobrej pogody. W tym czasie dwójkowy szwajcarski zespół wspiął się na Aguja Guillamet (ok. 2579 m) śnieżno - lodową drogą Kuluar Amy (TD 65 stopni, 5,8, 450 m, Bernard Amy, Pierre Vidalhet 1968). Dwóch innych Szwajcarów zdobyło Aguja Poincenot (ok. 3002 m) najpopularniejszą linią wiodącą na ten szczyt, czyli Drogą Whillansa (TD 60 st., szkockie 6, 5.8, 650 m, Frank Cochrane, Don Whillans, 1962). Niestety podczas wspinaczki jeden ze Szwajcarów dość poważnie odmroził sobie palce i ich działalność na zdobyciu tego szczytu zakończyła się. Ten fatalny okres do aklimatyzacji wykorzystał także amerykańsko/kanadyjski zespół w skład którego, oprócz wspomnianego już wyżej Colin Haley'a, wszedł Maxime Turgeon (wspinacz ten już niejednokrotnie gościł na naszym portalu, news). Zespół pokonał znajdującą się na El Mocho (ok. 1953 m) drogę Todo o Nada (75 st., miejsca 90 st.500 m, Giancarlo Grassi, Mauro Rossi, Roberto Pe, 1986).
Pierwsze po długotrwałej przerwie duże okno pogodowe nastąpiło w piątek 14 grudnia (choć zamiast zapowiadanych 4 dni, dobra pogoda utrzymała się tylko przez 20 godzin). Idealnie ten czas wykorzystał zespół Haley/Turgeon, który zdobył najniższą z turni grani Cerro Torre - czyli Cerro Stanhardt (ok. 2650 m) lodową drogą Exocet (ED, 5.10, WI6, 800 m, Jim Bridwell, Greg Smith, Jay Smith 1988 ), topo. Haley wspomina, iż warunki były na tyle słabe (silny wiatr), że praktycznie całą drogę obaj wspinacze pokonali ubrani w swoje kurtki stanowiskowe. Tego samego dnia próbę przejścia tej linii podjął zespół norweski, jednak próba zakończyła się na przełęczy Stanhardt - właściwym początku drogi.
Kolejne dwa dni, na które znów przypadło silne załamanie pogody, zespół przeznaczył na odpoczynek. Natomiast 17 grudnia to kolejne "okno". Jak donoszą sami zainteresowani, najlepsze ze wszystkich, które podczas ich pobytu się im przytrafiły.
Ponieważ w ścianach ciągle było dużo lodu i śniegu, zespól po raz kolejny za swój cel obrał drogę lodowo/mikstową. Wybór padł na znajdującą się na Fitz Royu (ok. 3445 m) drogę Supercanaleta (Superculuar) (ED, 5.11b, 90 st., M6 1800 m, Carlos Comesana, José Luis Fonrouge, 1965). Colin i Maxime podeszli pod drogę z Niponino, czyli od strony doliny Torre. Jako drogę zejściową obrano zjazdy linią drogi Franco-Argentine.
Także inne zespoły próbowały wykorzystać pogodny dzień. Dwójka Szwedów, wspięła się (nie osiągając jednak szczytu) na znajdującą się na El Mocho drogę Benetiers (ED- 5.11b/A2, 500 m, Michel Piola, Daniel Anker, 1989).
Włoski trzyosobowy zespół pokonał, znajdującą się na Torre de la Media Luna (ok. 1800 m) drogę autorstwa Ermanno Salvaterra, Rubio y azul (5.11b/A1, 500 m, 1994).
Amerykański trzyosobowy zespół, w którym liderem była znana z swych dokonań na niwie wspinaczki lodowej i mikstowej Zoe Hart, pokonał znajdującą się na Aguja Rafael Juárez (ok. 2482 m) drogę Anglo-Amerykańską (TDsup, 5.10d/A0, 600 m, 1974).
Dwa zespoły, amerykański i argentyński, podjęły próbę pokonania dość popularnej jak na realia Patagonii, a znajdującej się na Aguja Saint-Exupéry (ok. 2558 m) drogi Ciaro di Luna (ED- 5,11c, 750 m, Maurizio Giordani, Rossana Manfrini, Sergio Valentini, 1988). Z niewiadomych przyczyn (prawdopodobnie pogubienie drogi) obydwa zespoły stosunkowo szybko przerwały swoją wspinaczkę.
Niepowodzeniem zakończyła się też próba wytyczenia nowej drogi na Aguja de la Silla (ok. 2938 m) przez amerykańsko/chilijski zespół, w skład którego weszła jedna z najaktywniej wspinających się w Patagonii kobiet Crystal Davis-Robbins (news) oraz Nico Gutierrez. Próba ta jednak zakończyła się dość szybko i nisko nad lodowcem. Przyczyną była zdecydowanie za duża, napotkana w ścianie kruszyzna.
Także 17 grudnia, aż 16 wspinaczy podjęło próbę zdobycia jednej z najłatwiejszych ze znajdujących się na Fitz Royu (Chalten) dróg, czyli Franco-Argentine (ED 6c, 650 m, 1984) Jak donosi Haley, podczas swoich zjazdów tą drogą, widzieli najwyżej położone ślady znaleźli w okolicy piątego stanowiska.
Nowe/"nienowe" przejścia
W Wigilię, już podczas samotnej wspinaczki, wspominany wyżej Colin Haley podjął nieudaną próbę wytyczenia nowej drogi na Aguja Desmochada (ok. 2700 m). Po powrocie na swoje miejsce biwakowe spotkał niemieckiego wspinacza Carstena von Birckhahn, który mając informacje o tym, że pogoda w najbliższych dniach ciągle będzie dobra, a nie mając partnera, chciał zaproponować Colinowi wspólną wspinaczkę na Aguja Desmochada. Okazało się bowiem, że Birckhahn miał już wcześniej dwie próby wytyczenia, jak sądził nowej linii, na tym trudnym do zdobycia szczycie.
Zespół rozpoczął podejście pod swoją drogę tuż po północy 25 grudnia. Jak donosi Haley, obrana przez nich linia biegnie "dziwnym" terenem. Trudno rozdzielić, gdzie jest jeszcze podejście, a gdzie już wspinanie. Droga startuje z trudno dostępnej przełęczy, znajdującej się między Aguja Desmochada, a Aguja de la Silla. Grań, którą wiedzie, najprościej określić jako północno/wschodnią. Po długim podejściu terenem trójkowo/czwórkowym, poprzedzielanym płatami niezbyt stromego śniegu, wspinacze doszli do pięknego, niestety niezbyt długiego systemu zacięć, które doprowadziły ich do znajdującej się już niedaleko szczytu przełączki. To właśnie te zacięcia okazały się kluczowymi trudnościami drogi, które zostały wycenione na 5.10+.
Początkowo zespół planował zabiwakować i dopiero następnego dnia kontynuować wspinaczkę na szczyt. Jednak ponieważ wspomnianą przełączkę osiągnięto niezbyt późno, panowie postanowili wspinać się dalej. Jak się okazało, była to słuszna decyzja i szczyt osiągnięto dość szybko po pokonaniu kolejnych 5 wyciągów o trudnościach 5.9 A0. Natychmiast rozpoczęto zjazdy i w miejscu swego biwaku zespół pojawił się po ok. 27 godzinach od jego opuszczenia. Prawdopodobnie linia wspinaczki (lub jej okolica) zespołu amerykańsko/niemieckiego pokrywa się z linią zjazdów autorów pierwszej drogi na Aguja Desmochada - El Condor (VI 5.11, A2, 500 m, Jim Bridwell, Jay Smith, Glen Dunmire, 1988). Świadczyć o tym może, odkryte w górnej części drogi, stare stanowisko zjazdowe. Haley twierdzi także, że pomimo iż droga, którą pokonali jest zdecydowanie najłatwiejszą linią na tym trudnym do zdobycia szczycie, to nigdy się nie stanie popularnym klasykiem. Wynika to głownie z podejścia, które trzeba pokonać, by się pod nią znaleźć. Jest ono bardzo długie, uciążliwie i skomplikowane.
Po powrocie do miasteczka El Chalten, Colin i Carsten dotarli do informacji świadczących o tym, iż z dużym prawdopodobieństwem dokładnie tym samym terenem wspinał się w zeszłym roku zespół w składzie Alexander Huber i Mario Walder, wytyczając tym samym nową drogę Puerta Blanca (5.10, A0, 1300 m), (news). Huber w swoim sprawozdaniu opisał pokonaną przez siebie drogę w bardzo podobny sposób, jak to zrobił Colin. Jedyna różnica jest taka, że pod start do drogi zespół w 2007 roku podchodził z przeciwnej strony.

Aguja Desmochada. Linia żółta to przebieg drogi zespołu Colin Haley/ Carsten von Birckhahn, czerwona to droga "Puerta Blanca", wytyczona w 2007 r. przez zespół Alex Huber/Mario Walder
(fot. Rolando Garibotti/climbing.com)
W tak zwanym międzyczasie, wspominany już wyżej zespół w składzie Crystal Davis-Robbins i Nico Gutierrez pokonał, jak mniemano nową linię na zachodniej ścianie Aguja Bifida (około 2394 m) - jest to dwuwierzchołkowa góra, znajdująca się tuż na północ od Cerro Standhardt. Dwójka ta pokonała tą blisko 760 - metrową ścianę w ciągu jednego dnia terenem, którego trudności sięgały stopnia 5.11 A1. Powrót zjazdami zajął zespołowi prawie całą noc. Zdaniem Davis-Robbins pierwsza cześć drogi nie jest za ciekawa, głownie ze względu na dużą kruszynę. Jednak druga część linii biegnie przez skałę najwyższej jakości.
Jednak także w tym przypadku, po zejściu do miasteczka El Chalten i rozmowie z miejscowym ekspertem okazało się, że amerykańsko/chilijski zespół "tylko" powtórzył wytyczoną w 1993 roku przez zespół w składzie Paul Bruckner i Georg Shöerghofer drogę Cogan (5.10, A2, 750 m). Podczas tegorocznego przejścia pokonano jedynie nowy 2 - wyciągowy wariant na starcie oraz kilka krótkich własnych wariantów rozłożonych na przestrzeni reszty wyciągów. Należy także wspomnieć, że Davis-Robbins i Gutierrez w przeciwieństwie do autorów premierowego przejścia skończyli swoją wspinaczkę na południowym szczycie Bifida, a tym samym zrobili pierwsze kompletne przejście tej drogi.

Aguja Bifida. Żółta linia pokazuje przebieg drogi z 1993 roku zespołu Paul Bruckner/ Georg Shöerghofer, łączy się z istniejącą linią Cheoma - kolor czerwony, linia zielona to nowy wariant zespołu amerykańsko - chilijskiego z roku 2007
(fot. Rolando Garibotti/climbing.com)
A jak powiedział kiedyś Josh Wharton - Patagonia to takie miejsce, że drogę za zrobioną można uznać dopiero, gdy się ją skończy na szczycie.
|