Zamieszczone informacje o próbie przejścia trawersu masywu Cerro Torre nie są, jak się okazuje pierwszymi informacjami na temat tegorocznych wspinaczek w Patagonii - w tym roku sezon w tym rejonie zaczął się zdecydowanie wcześniej.
Na początku listopada włoski zespół Ermanno Salvaterra, Alessandro Beltrami, Mirko Mase i Fabio Salvadei pokonał znajdującą się na Cerro Standhardt lodową linię Exocet (VI 5.9 WI6, J.Bridwell, G.Smith, J.Smith, 1988 r., topo). Podczas wspinaczki Salvaterra dość mocno "oberwał" kawałkiem lodu, który uderzył go w plecy, a kolejnego dnia podczas zejścia skręcił sobie nogę. Nie mamy informacji, czy było to pierwsze podejście tego zespołu do trawersu. Wiemy tylko, że po tej wspinaczce Włosi odpoczywali prawie dwa tygodnie w miasteczku El Chalten, czekając na "wykurowanie" się ich lidera.
Myli się jednak ten, kto sądzi, że była to wspinaczka otwierająca tegoroczny sezon. Przeszło miesiąc wcześniej w rejonie pojawił się zespół hiszpański Dani Ascaso (news), Santi Padros, Alvaro Novellon oraz Oscar Perez (ostatnia dwójka ma na swoim koncie zeszłoroczne powtórzenie w stylu alpejskim Drogi Japońskiej na Latok III, news). Celem Hiszpanów było powtórzenie kombinacji dróg, Marsigny-Parkin i Ferrariego na południowej i zachodniej ścianie Cerro Torre. Rok temu w rewelacyjnym stylu, jako pierwszy w historii kombinację tą pokonał amerykański zespół Kelly Cordes i Colin Haley (news).
Hiszpanie rozpoczęli wspinaczkę wczesnym rankiem, ok. godz. 4. Pierwsze, łatwiejsze wyciągi drogi udało im się przejść bardzo szybko, niestety w momencie jak rozpoczynali wspinaczkę w trudniejszym terenie, mimo wczesnej godziny i relatywnie niskiej temperatury, na zespół posypały się dwie duże lawiny śnieżno - kamienne. W związku z tym zdecydowano się na wycof i zaniechanie realizacji początkowego planu. Jeszcze tego samego dnia Hiszpanie zwrócili uwagę na potężną mikstowa ścianę Cerro Adela (ok. 2938 m), która wznosiła się na lewo od miejsca, gdzie rozpoczęli swoją wspinaczkę wariantem Marsigny-Parkin.
Ponieważ pogoda była dobra, Hiszpanie postanowili wbić się w ewidentny lodowo - śnieżny kuluar "przecinający" ścianę Cerro Adela jakby na dwie części. Co ciekawe, w momencie podjęcia decyzji o wspinaczce nie wiedzieli, czy obrana przez nich linia jest dziewicza czy nie. Dziś, dzięki jednemu z największych znawców tego rejonu Rolando Garibottiemu wiemy, że Hiszpanie wytyczyli nową linię.
Wracając do samej wspinaczki, którą rozpoczęto o 2.30 nad ranem (10 października). Droga została pokonana przez dwa niezależne dwójkowe zespoły. Początkowe, łatwiejsze metry Hiszpanie przeszli z asekuracja lotną. Po dojściu pod zasadnicze trudności ściany zespoły podzieliły się. Pierwszy w Ascaso - Padros kontynuował dalej swoją wspinaczkę kuluarem. Na kolejnych trzech wyciągach zastali trudny lód (do 95 st.) i teren mikstowy, sięgający stopnia M5+. Natomiast Novellon i Perez odbili w lewo, gdzie także zastali trudny lód (do 95 st.) i teren skalny o trudnościach do M5.
Po piętnastu godzinach wspinaczki non stop cała czwórka spotkała się na szczycie. Zejście, podczas którego Hiszpanie spędzili jedną noc w małej jamie śnieżnej, nastąpiło na południową stronę szczytu.
Hiszpanie na szczycie (fot. barrabes.com)
Obydwa zespoły donoszą o niezbyt wysokiej jakości skały i lodu.
Hiszpanie zdecydowali się nadać swojej linii jedną nazwę Asamblea de Majaras (Zgromadzenie Idiotów), a jej trudności zostały wycenione na ED: M5 95 stopni, 1000 m (topo).