XII Walny Zjazd Delegatów PZA - decyzje dotyczące Komisji Wypraw i Unifikacji
Podczas ostatniego Zjazdu Polskiego Związku Alpinizmu oprócz decyzji o powstaniu nowej Komisji Skalnej (news) podjęto także kilka decyzji dotyczących działalności Komisji Wypraw i Unifikacji. Przypomnę, że ta sprawnie działająca od kilku lat komisja zajmuje się rozdysponowaniem środków przeznaczonych na wyjazdy alpejskie (zarówno te o charakterze sportowym, jak i unifikacyjnym), a także na organizowane przez członków PZA wyprawy. Komisja dysponuje także wykazami przejść, które muszą uzupełniać wszyscy ubiegający się o dotacje.
Od pewnego już czasu Komisją kieruje Piotr Xięski, a swym doświadczeniem w różnym czasie i w różnym zakresie wspierali go Artur Paszczak, Boguś Kowalski i Marcin Michałek. KWiU, jak w skrócie nazywa się komisja, wypracowała dość dokładne zasady, według których przyznawane są dotacje. W nadchodzącej kadencji zarządu prawdopodobnie nie ulęgną one zmianie.
Przypomnijmy je:
Każdy członek PZA w każdym bieżącym roku ma prawo starać się o dofinansowanie jednej wyprawy oraz jednego letniego i jednego zimowego wyjazdu alpejskiego.
Komisja (na podstawie dorobku wspinaczkowego zespołu starającego się o dotacje, jego doświadczenia, a także procentowej szansy na realizację założonego celu) przyznaje dofinansowanie, kierując się zasadą wg której na konkretny rejon świata przypada konkretna kwota. Z reguły, jeśli zespół jedzie w miejsce, w którym jeszcze nie był, to otrzymuje 40%-60% całkowitej kwoty przynależnej temu rejonowi. Szczegółowe informacje na ten temat można znaleźć na stronie PZA.
Co ustalono na ostatnim zjeździe? Przede wszystkim do prac Komisji włączy się Piotr Morawski i częściowo Marcin Miotk. Obu Panów i ich dorobku w górach najwyższych nikomu przedstawiać nie trzeba.
Zobligowano Komisję do wyciągania większych konsekwencji w stosunku do tych zespołów, które łamią zasady przyjmowania dofinansowań. W szczególności tych związanych z rozliczeniem wyjazdu i dostarczeniem sprawozdania na stronę PZA.
W wyniku dyskusji i głosowania oddalono wniosek o organizowanie, co roku jednej wyprawy centralnej. Między innymi, dlatego że wszystkie dofinansowane wyjazdy (a nie są to małe dofinansowania, nawet w skali światowej) mają status wyprawy centralnej, współorganizowanej i współfinansowanej przez PZA. Zalecono Komisji, by wyjeżdżające wyprawy podkreślały te informacje jeszcze w większym niż dotychczas stopniu.
Szczegółowe informacje na temat XII Walnego Zjazdu PZA znajdziecie na stronie PZA.
Na zakończenie chciałbym napisać parę słów od siebie.
Na zjeździe PZA byłem po raz pierwszy. Dlaczego przyjechałem? Bo mi sporo się w naszym Związku nie podoba. Chciałem mieć wpływ na to, co się dzieje - mówi się przecież, że nie ma prawa narzekać ten, kto nie brał udziału w wyborach. Muszę się przyznać, że jak wszedłem na salę to przeżyłem szok. Myślę, że nie przesadzę twierdząc, że średnia wieku "naszych" i gości wynosiła ok. 45 lat - gdzie byli wszyscy młodzi?
Zdaję sobie sprawę, że poza zniżkami na taborze w Tatrach i zimą w schronisku w Moku, nasz związek niezbyt dużo aktualnie oferuje swoim członkom - pominę obijanie dróg w skałach, rozmowy z Parkami na temat dostępności rejonów wspinaczkowych oraz inne działania PZA, których nie odczuwamy bezpośrednio - choć przecież one są!
Ale część z nas - z tego, co można dostrzec na stronie PZA tj. ok. 125 osób (nie brałem pod uwagę speleologów, narciarzy wysokogórskich, wspinaczy sportowych i wszystkich - ok. 200 osób - objętych akcją Junior) otrzymało właśnie bezpośrednie wsparcie z PZA tj. pieniądze na realizację wspinaczkowych celów, takich jak wyprawy i wyjazdy alpejskie.
Mam więc pytanie, gdzie Wy byliście? Dlaczego zawsze atakuje się PZA, a jak raz na trzy lata jest możliwość dokonania w niej zmian, to nie ma do tego chętnych? Przecież nikt nie prosi nas nawet o społeczną pracę w Zarządzie. Jedynie o to, by pomóc ten dobry zarząd wybrać albo żeby zgłosić jakiś ciekawy wniosek ku "dobru ogólnemu".
Kto to ma robić? Czy PZA ma nam być potrzebna dwa razy do roku tylko wtedy, gdy składamy wniosek? Wy, w przeciwieństwie do wielu innych członków, naprawdę macie za co Pezecie dziękować. Nie zapominajmy - nasze dofinansowania naprawdę są wysokie, zwłaszcza w kontekście naszych górskich dokonań.
Rozumiem, że z tych 125 osób ktoś ma poniżej 25 lat i twierdzi, że jest za młody lub że innemu coś losowego wypadło. Ale nie mogę zrozumieć tego, iż zdarzyło się to praktycznie wszystkim.
I jeszcze ostatnia sprawa. Nie przyjechało ok. 15 delegatów. Co to oznacza? Otóż tylko tyle, że około 15 osób (i drugie tyle ich zastępców) najpierw przed całym swoim klubem zadeklarowało się reprezentować klub dobrowolnie, a następnie po prostu to olało. I tutaj już nie ma kwestii wydarzeń losowych - po to są wybierani zastępcy delegatów. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wśród tych ludzi są także młodzi, otrzymujący dofinansowanie wspinacze, na dodatek część z nich atakowała wielokrotnie publicznie związek. Nie potrafię tego zrozumieć. Mam tylko nadzieję, że oni zrozumieli jak nieładnie w stosunku do nas wszystkich się zachowali.
Na zakończenie. Bardzo wierzę w ten zarząd i mam nadzieje, że za trzy lata będziemy mogli wspólnie stwierdzić, że te naprawdę niełatwe decyzje, które zostały podjęte na zjeździe były słuszne