Wybrałem ją dlatego, że jest piękna i wymagająca - Babanov o nowej rosyjskiej drodze na Jannu
W dniach 14-21 października Walery Babanov i Sergey Kofanov po wspinaczce w stylu alpejskim wytyczyli nową drogę na Jannu (7710 m), (news).
Walery Babanov (fot. babanov.com)
Rosjanie nie używali lin poręczowych, nie zakładali obozów i mieli minimalną ilość sprzętu. W ścianę zabrali tylko 2 liny (5mm i 8mm), 7 śrub lodowych, 4 szable śnieżne, 12 haków, kilka camalotów, namiot ważący 1 kg, śpiwór (800 g), 5 butli gazowych oraz jedzenie na 8 dni. Plecak na osobę ważył około 20 kg! Północna ściana Les Droite i Grandes Jorrasses tyle, że na znacznie większej wysokości - tak opisuje Babanov swoją drogę zachodnią granią Jannu. Za to przejście Walery i Sergey zostali nominowani do rosyjskiego Złotego Czekana.
Pn. - zach. ściana Jannu.Żółta linia to niedokończona solowa próba Jordi Tozasa z 2007 r. Niebieska linia to pierwsza droga na ścianie wytyczona przez Japończyków w 1976 r. Na czerwono zaznaczona droga rosyjska z 2004 r. Linia wejściaRosjan biegnie prawym filarem sciany (fot. Lindsay Griffin/Alpinist)
Prezentujemy wywiad z Walerym Babanovem przeprowadzony przez: mounteverest.net:
ExWeb: Dlaczego zachodnia grań była atakowana tylko raz przed waszym zdobyciem? Valery Babanov: Droga, którą wybraliśmy jest trudna i bardzo długa. Ma około 3000 metrów różnicy wzniesień, a szacunkowa długość drogi to 4500 m.
Dlaczego ją wybraliście?
Jest logiczna, piękna i wymagająca. Dziwię się, że była atakowana tylko raz.
Jak porównasz ją z Drogą Japońską?
Nigdy się nie dowiesz, dopóki nie spróbujesz, prawda? Myślę, że ostatni fragment (7400 m do 7700 m) był trudniejszy, dlatego że Droga Japońska ma charakter śnieżny, a my mieliśmy trudną wspinaczkę mikstową.
Jaki był najtrudniejszy moment?
Myślę, że była to ostatnia noc przed atakiem szczytowym. Zabiwakowaliśmy na wysokości 7600 m, bez śpiworów, było bardzo zimno, nie mogliśmy zasnąć. Zaraz po biwaku napotkaliśmy na trudne fragmenty w ścianie.
Jak porównasz tą wspinaczkę z innymi przejściami?
Każda droga jest unikatowa, trudno porównać. Jak chcesz porównać Picassa z Van Goghiem? Ta droga jest wymagająca i tyle. Jest to kombinacja północnej ściany Les Droite i Grandes Jorrasses tyle, że na znacznie większej wysokości. Długość drogi to 3000 m (VI WI4+ 80o M5).
Łatwo zauważyć, że ostatnia noc przed atakiem szczytowym wyglądała nieciekawie. Spędziliście ją na wysokości 7600 m., bez śpiworów. Zdobyliście szczyt i wróciliście. Jak zdołaliście tego dokonać?
Podobną sytuację miałem w 2003 roku podczas wspinaczki z Yurim Koshelenko na południowo-wschodnim filarze Nuptse. Spędziliśmy kilka nocy na wysokości powyżej 7000 metrów bez śpiworów. To była część taktyki i udało się. Tak samo było i tym razem.
Kiedyś nie miałeś szczęścia do partnerów. Czy Rosjanie są bardziej chętni do tego typu wspinaczek?
Każdy człowiek jest taki sam, niezależnie od narodowości. Prawdopodobnie masz rację, że Rosjanie są lepszymi partnerami na ten moment.
Ty i Siergiej wyglądacie na bardzo zgrany zespół. Kiedy spotkaliście się po raz pierwszy?
Pierwszy raz spotkałem Sirgieja na McKinley (Alaska) w 2005 roku. Ponownie zobaczyliśmy się znowu w Nepalu ubiegłego roku. Wtedy zaproponowałem mu udział w jednym z moich himalajskich projektów, od razu się zgodził. Tak, masz rację jesteśmy zgranym zespołem. Nigdy nie żałowałem swojej decyzji. Siergiej jest jednym z najlepszych partnerów, z jakimi wspinałem się do tej pory.
Co robi Olga, jak długo jesteście małżeństwem i jak się spotkaliście? Czy ona też się wspina?
Ona też się wspina. Jesteśmy małżeństwem od 20 lat. Od czasu do czasu wspinamy się razem w Kanadzie oraz Alpach.
Sen okazał się prawdą. Jak się czujesz po zrealizowaniu marzenia? Jakie masz następne plany?
Jestem szczęśliwy, że udało mi się osiągnąć cel, co następne? Może nowa droga na szczyt 8000+m. Muszę poszukać w moich marzeniach-:)
Warto wspomnieć, że również Polacy atakowali tą górę, ale zimą! Miało to miejsce na przełomie 1989/90 roku. Wyprawa była organizowana przez Akademicki Klub Alpinistyczny w Krakowie, której kierownikiem był Jan Orłowski. W wyprawie uczestniczyli: Bogdan Stefko, Andrzej Samolewicz, Ryszard Knapczyk, Ryszard Papaj, Stanisław Dudek, Kazimierz Kiszka, Adam Potoczek, Piotr Wojciechowski.
Oto krótka relacja Adama Potoczka (KW Kraków):
Wspinaliśmy się Drogą Słowacką na zachodniej ścianie Jannu (7710 m). Dojście pod ścianę wymagało pokonania lodospadu, gdzie rozwiesiliśmy ponad 1000 metrów lin. Wszystkich lin poręczowych powiesiliśmy ponad 4000 metrów. Od wysokości 4800 m (I obóz) rozpoczęło się wspinanie o trudnościach 5/5+ i lodowych WI 5. Doszliśmy na wysokość 7350 m. Silne wiatry i bardzo niska temperatura podczas wspinania z "Tronu" i na grani oraz kłopoty zdrowotne uczestników, były powodem zakończenia wyprawy bez osiągnięcia szczytu. Wyprawa powtórzyła zimą (trzecie przejście) drogę słowacką na "Tron" (6800 m). Drugie przejście zrobili Francuzi w 1983 roku.