|
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Kinga Baranowska - ALPINUS EXPEDITION TEAM
(www.kingabaranowska.com)
Czołowa polska himalaistka młodego pokolenia, członek KW Warszawa. W górskich przestrzeniach zakochała się jeszcze nad morzem, skąd pochodzi i skąd wyruszała w "dalekie" Tatry. Wspinaczkowy start na tatrzańskich szczytach poprowadził Kingę już konsekwentnie i bardzo ambitnie w góry wysokie. Na początek Europa z alpejskimi klasykami: Matternhorn (4478 m) i Mont Blanc (4807 m). Potem przyszła kolej na coraz odleglejsze i coraz bardziej egzotyczne zakątki. 2001 rok zaprowadził ją do Maroka, gdzie weszła na najwyższy szczyt Atlasu, Jabel Toubkal (4160 m). Rok później stanęła na wierzchołku Kilimanjaro (Tanzania, 5895 m), Mount Kenia (Tatian, 5199 m) i Chan Tengri (7010 m) w górach Tien Shan. Góry Tien Shan odwiedziła ponownie w 2004 roku, celem zaatakowania jednego z najtrudniejszych siedmiotysięczników świata, Piku Pobiedy (7439 m). Tym razem góry okazały się nieubłagane i nie pozwoliły na przekroczenie tej najwyższej granicy.

Na szczycie Nanga Parbat (fot. arch. Kinga Baranowska)
W 2003 roku Baranowska zasmakowała po raz pierwszy himalajskiej przygody, zdobywając Cho Oyu (8201 m). Tym samym jako 9 Polka w historii stanęła na ośmiotysięczniku. Na 8 tys. metrów powróciła w 2006 roku, by zakończyć sukcesem wyprawę na Broad Peak (8047 m) - Tryptyk Himalajski oczami kobiety. I znów znakomita statystyka, stawiająca Polkę na 11 pozycji kobiecych wejść na ten szczyt.
Rok 2007 to znów pasmo sukcesów, ale i kolejna nauka pokory wobec nieprzejednanej potęgi gór. Najpierw udana wyprawa na najwyższy szczyt Ameryki Północnej, Denali (Mount McKinley 6194 m, Alaska, news), potem zdobycie Nanga Parbat (8125 m) od strony Diamir w Pakistanie (Kinga Baranowska na Nanga Parbat). Tegoroczny, wysokogórski etap działalności polskiej himalaistki miało zakończyć wejście na Dhaulagiri (8167 m). Przeszkodą okazała się pogoda (news). Tym samym "Biała Góra" nadal czeka na swoją pierwszą polską pogromczynię.
*
Piotr Morawski - ALPINUS EXPEDITION TEAM
(www.piotrmorawski.com)
Czołowa postać młodej generacji polskiego himalaizmu. Chemik z zawodu, zarażony pasją poznawania świata i pasją wspinania, głównie wspinania zimowego. I to chyba przede wszystkim wspinaczka zimowa wyznacza ramy górskiej kariery Morawskiego. Zainaugurował ją w 2001 roku, wyruszając w podróż do Kirgizji na podbój Chan Tengri (6995 m, Tien-Shan). Rok później wrócił tu, by zdobyć owiany złą sławą, Pik Pobiedy (7439 m) - uważany za jedną z najniebezpieczniejszych gór na świecie.

Piotr Morawski (fot. arch. Piotr Morawski)
Na przełomie 2003/2004 roku przyszła pora na góry najwyższe i gros sukcesów, przeplatanych uczuciem zawodu i niespełnienia. Na początek nieudana, zimowa wyprawa na K2, na przełomie 2003/2004 roku. Potem podwójna próba zdobycia zimą Shisha Pangmy (8027), zakończona ostatecznie wspaniałym sukcesem - 14 stycznia 2005 roku Morawski wspólnie z Simone Moro zanotował pierwsze w historii zimowe wejście na wierzchołek tego ośmiotysięcznika (Spisha Pangma zimą). Wejście, za które otrzymał na III Krakowskim Festiwalu Górskim prestiżową "Jedynkę" (2005).
Kolejny rozdział sukcesów polskiego himalaizmu zapisał rok 2006 - jego tytuł to Tryptyk Himalajski. Głównym bohaterem okazał się właśnie Morawski, który z żelazną konsekwencją zdobył kolejno; Cho Oyu (8201 m, news) - 24 kwiecień, Annapurnę Wschodnią (8010 m) - 21 maj, Broad Peak (8047 m, news) - 9 lipiec.
W lipcu tego roku Piotr Morawski ze Słowakami, Peterem Hamorem i Dodo Kopoldem po ciężkiej i wyczerpującej drodze stanęli na 9 najwyższym szczycie świata, Nanga Parbat (8125 m, news).
*
Marcin Miotk - BERGSON TEAM
(www.miotk.pl)
Reprezentant czołówki polskiego himalaizmu młodego pokolenia, członek KW Warszawa. O swojej górskiej pasji pisze: Co mnie naprawdę fascynuje w górach to wbrew pozorom nie piękne widoki ze szczytów, czy żądza ekstremalnych doświadczeń - fascynują mnie ludzie gór - ludzi, z którymi nadaje na jednych, typowo górskich falach. Takich właśnie ludzi Marcin spotyka na swojej wspinaczkowej drodze już od 1997 roku.

Marcin Miotk
Na początek było Mont Blanc (4807 m) i Marmolada (3342 m), rok później Elbrus na Kaukazie (5642 m), a w 1999 roku samotne wejście na Aconcagua (6959 m). 2001 rok to wizyta w Andach, na Huana Potosi (6088 m) i w górach Atlasu na Jabel Toubkal (4160 m). Rok później Kilimanjaro (Tanzania, 5895 m) i Mount Kenia (5199 m).
W 1999 roku Marcin odnotował swój pierwszy szczyt ośmiotysięczny, Shisha Pangma (8013 m). Kolejne dwa himalajskie wierzchołki zdobywał w 2003 roku - Cho Oyu (8021 m) i w 2005 roku - Mount Everest (8850 m, news). Na najwyższą górę świata wszedł samotnie, bez pomocy Szerpów i bez użycia tlenu. Dokonał tego jako pierwszy Polak w historii.
Lata 2002-2007 to czas kompletowania Śnieżnej Pantery (Śnieżnyj Bars). Na ten honorny tytuł, przyznawany za zdobycie pięciu najwyższych szczytów w byłym ZSRR, Marcin Miotk zapracował w znakomitym stylu (news). Wszystkie siedmiotysięczne wierzchołki zaliczył w pierwszym podejściu, podczas szybkich kilkudniowych akcji górskich. Chronologicznie były to: Chan Tengri (7010 m) - 2002 r., Pik Pobiedy (7439 m, news) - 2004 r., Pik Korżeniewskiej (7105 m) - 2006 r., Pik Kommunizma (7945 m, news) - 2006 r. i Pik Lenina (7134 m) - 2007 r.
Więcej informacji na stronie V Krakowskiego Fetsiwalu Górskiego - kfg.pl.
|