Kinga Baranowska na Dhaulagiri - pada, ciągle pada...
Pogoda nie rozpieszcza na Dhaulagiri (8167 m n.p.m.) Kingi Baranowskiej (Alpinus Expedition Team) i Dodo Kopolda. Duże opady śniegu przerywane są krótkimi "oknami" dobrej pogody. Duże zagrożenie lawinowe nie sprzyja postępom w zdobywaniu kolejnych obozów. Poczytajcie sami..
25.09.2007 Niestety trzeci dzień z rzędu śnieży, w bazie napadało ponad pół metra śniegu, w wyższych obozach dość niebezpiecznie, lecą lawiny. Moim i Dodo zajęciem jest głównie odkopywanie namiotów, by ciężki, mokry śnieg ich nie połamał...
26.09.2007 Mokry śnieg dudni cały czas w mój namiot... Piszę teraz dziennik słuchając Stinga, a za chwilę kucharz zawoła nas na obiad serwując stek z jaka, frytki i surówkę... Robimy tunele między namiotami by dojść chociażby do toalety. Dziś ze 20 min przekopywałam się do namiotu prysznicowego by w końcu się umyć.
Dwie ekipy cały czas są w obozie I. Niedobrze. Nie mogą zejść do bazy bo teren poniżej jest bardzo lawiniasty, nie chcą ryzykować. Dhaula na razie bardzo nieprzystępna. Słyszę tylko huk lawin, które z niej spadają... Widziałam ją tylko pierwszego dnia, kiedy to pozwoliła nam rozbić bazę.
28.09.2007 Przeczytałam już wszystkie książki jakie zabrałam na wyprawę (dwie). Mając w pamięci tegoroczną Nangę, gdzie nie zdążyłam przeczytać nawet 40 stron - myślałam, że to w zupełności wystarczy. Oczywiście starzy wyjadacze powiedzą - ja to przesiedziałem w niepogodzie dużo więcej, co marudzisz!
Dla mnie to faktycznie nowe doświadczenie, od przyjazdu nie przestaje padać ani na 5 minut. Baza przypomina labirynt tuneli, pod warunkiem, że się je stale odśnieża. Trzeba też uważać na śnieg zalegający na namiotach. Załamała się już mesa Francuzów i śnieg wpadł do środka. Istne pobojowisko!
29.09.2007 Dziś zawaliła się nasza kuchnia pod wpływem nagromadzonego na dachu śniegu. Wystarczyła tylko noc, wieczorem odgarnialiśmy śnieg, by namiot nie wytrzymał tego ciężaru. Od 6 rano walczyłam z żywiołem. Potem udaliśmy się na lodowiec, gdzie wylądował helikopter i próbowaliśmy znaleźć pod śniegiem nasze rzeczy. Nadaremnie... Śniegu jest tak dużo, że to jak szukanie igły w stogu siana... Ale nie poddamy sie łatwo!
30.09.2007 Pierwszy dzień bez opadu śniegu!! Aż na bezdechu sprawdzałam rano jaka jest pogoda, gdyż podejrzanie cicho było w nocy - nic nie dudniło o namiot... I tu pokazała się Dhaula w całej okazałości! Z mego namiotu zobaczyłam też Dhaula II, gdzie w tej chwili wspinają się moi znajomi z Polski, których serdecznie pozdrawiam :-)
01.10.2007 Dziś drugi dzień pogody, ale z góry wciąz spadają lawiny. Udało się zrobić pranie i małe porządki. Dziś będziemy się powoli szykować do wyjścia w górę. Założyliśmy też chorągiewki modlitewne w bazie by pogoda utrzymała się jak najdłużej. Nasz kucharz nabawił się lekkiej ślepoty śnieżnej, pieką i łzawią jego oczy, gdyż chodził bez okularów przez pół dnia.
04.10.2007 Wczoraj dotarliśmy do jedynki, w głębokim śniegu. Dziś wyszliśmy do dwójki ale w południe znów załamała się pogoda. Nie zdołaliśmy znaleźć miejsca na dwójkę, znów śnieży i widoczność jest na 10 metrów. Cała grupa zawróciła - wyszliśmy w 9 osób. Nie jest bezpiecznie niestety. Nie wiemy ile potrwa to załamanie pogody :-(
05.10.2007 Zdecydowaliśmy się wczoraj zejść do bazy. Z prognozy wynika, że to załamanie również potrwa parę dni, a lepiej przeczekać je w BC niż wyżej.
Dhaulagiri ("Biała Góra") - szczyt w Himalajach o wysokości 8167 m n.p.m. oddzielony od pobliskiej Annapurny głęboko wciętą doliną rzeki Kali Gandaki. Jest siódmym co do wysokości ośmiotysięcznikiem świata i do tej pory niezdobytym przez żadną Polkę. Obok Dhaulagiri do ośmiotysięczników, na których jeszcze nie było żadnej polskiej himalaistki, należą Kangchenjunga i Manaslu. Szczyt został zdobyty w 1960 roku przez wyprawę szwajcarską m.in. przez Kurta Diembergera, zaś pierwszego i jak do tej pory jedynego zimowego wejścia na Dhaulagiri dokonali Polacy: Jerzy Kukuczka i Andrzej Czok w 1985 roku.
Dhaulagiri nie jest popularną górą, co sezon działa tu stosunkowo mała ilość wypraw i to raczej o charakterze sportowym; nie organizuje się w ogóle wypraw komercyjnych. Grań szczytowa jest eksponowana, długa i niełatwa orientacyjnie stąd odcinek ten należy do kluczowych w trakcie całej akcji górskiej i może być on pokonywany tylko przez Himalaistów z dużym bardzo dużym doświadczeniem i wprawą.
Fortuna[2]
takie pytanie: nie oglądam za
duzo TV, moze nie jestem na
czasie z reklamami, ale czy w
tej reklamie soków Fortuna nie
występuje właśnie Kinga? na
poczatku jest motyw
wspinaczkowy bodajże z Jury
z taternickim