W ostatnią niedzielę wspólnie z Piotrkiem Wyciślikiem poprowadziliśmy The Master's Edge E7 6c. Droga padła w trzecią niedzielę naszych prób poprowadzona w pięknych okolicznościach przyrody....
Jurek Stefański i Piotr Wyciślik
(
fot. Krzysiek Ciuba)
...próbuję zrobić ruchy do dziur, cieżkie, lewa ręka nabita jak balon..., na koniec dnia przechodzę całość w ciągu, to chyba dobrze, jak na pierwszy raz..., gapię się przez boczne okno mknącej po M1 "błękitnej mydelniczki" Bliźniora i wątpię, czy uda mi się kiedykolwiek poprowadzić tą drogę...,
...przynajmniej jak na razie udało się kupić sprzęt do asekuracji..., cały tydzień sprawdzam pogodę..., niestety niedziela wygląda słabo lepiej pojechać w sobotę, Bliźniak jednak nie może, trudno jadę sam...,
...wracamy jestem zmęczony 6h jazdy samochodem tam i z powrotem i tylko po 1h wspinu dla każdego..., do 3 razy sztuka za tydzień to już nie ma wyjścia na pewno się uda, tylko czy tricamy zalatwimy do tego czasu?...,
Piotr w dolnej części drogi
(fot. Tomek Baczkowski)
...patrzę jak Bliźniak po raz kolejny robi wszystkie ruchy 3 razy pod rząd, co za "potwór" z niego, wygląda to banalnie łatwo, gdy go obserwuje..., przechodzę całość z zapasem i zaczynam kombinować, czy by nie spróbować..., Żuraw znalazł gościa, który ma tricama w rozmiarze "2,5" to włlaśnie ten, którego potrzebujemy. Sprawdzam jeszcze rocksa "10" działa mimośrodowo bez wątpliwości..., tym razem wiatr wyprowadza mnie z równowagi i nie sięgam kantu, nieee to się nie uda, nie przy tym wietrze...,
Jurek w akcji
(fot. Krzysiek Ciuba)
...dlaczego jest trudniej niż ostatnio??? Bez sensu..., dodatkowo zaczyna padać, przecież miało lać dopiero jutro..., budzę się z niewielkim bólem głowy, to chyba przez ten wczorajszy deszcz..., Bliźniak jest już w drodze, wczoraj przez telefon odgrażał się, że nie ma zamiaru więcej tu przyjeżdżać. To dobrze, jest pewnie w lepszej kondycji niż ja, chociaż jeden z nas załoi...,
Bliźniak łoji
(f
Fot. Krzysiek Ciuba)
...ściągam linę..., myśląc o prowadzeniu zaczynam się trochę bać..., sprawdzam węzeł i pokrzepiony ilością spoterów ruszam do góry..., okrzyki i dźwięki docierają do mnie jak we mgle, wszystko jest przytłumione i odległe, prostuję się i łapię kantu, tak to o to chodziło..., teraz jeszcze wyjście po połogim i wrzeszczę w niebogłosy...,
Jurek na "Master's Edge"
(fot. Krzysiek Ciuba)
...czas na Bliźniaka, wbija się i bez kłopotu gładziutko przechodzi do końca, teraz jego okrzyk zagłusza Millstone, mamy więc dwie pieczenie przy jednym ogniu...,
Piotrek na końcu "Mastera"
(fot. Marek Chmielarski)
Co za ulga..., cieszę się okropnie..., udało nam się wspólnie poprowadzić "Mastera"..., dzięki wielkie Bliźnior za wspin.
Znajdująca się na Millstone Edge (South Yorkshire) Master's Edge (E7 6c) to jedna z wielkich historycznych dróg brytyjskich gritów. Powstała w grudniu 1983 roku za sprawą Rona Fawcetta. Następca Fawcetta na brytyjskiej i światowej scenie wspinaczkowej, Jerry Moffat, powiedział: "ten kto przejdzie tę drogę bez patentowania jej na wędkę będzie prawdziwym mistrzem...". Na razie prawdziwy mistrz się nie pojawił...
Podczas próby przejścia Master's Edge bolesną porażkę zanotował sam Wolfgang Gullich. W wyniku upadku (sprawdzał, czy przeloty trzymają) doznał poważnej kontuzji kręgosłupa.
Przejścia Jurka i Piotrka to pierwsze polskie powtórzenia tej drogi. Dodatkowo to najprawdopodobniej dopiero drugie i trzecie polskie przejście drogi o wycenie E7 na Wyspach. Pierwszym Polakiem na E7 został Dawid Skoczylas prowadząc w 2002 roku The dangerouse crockodele snogging E7 6b.