Znane brytyjskie małżeństwo, John i Anne Arran właśnie wróciło z swojej kolejnej eksploracyjnej wyprawy. O parze tej zrobiło się głośno po ekspedycji do Wenezueli, gdzie wraz z przyjaciółmi wytyczyli nową klasyczna drogę na ścianie najwyższego wodospadu świata, patrz Salto Angel klasycznie). Tym razem za swój cel Anglicy obrali ciągle mało znane granitowe turnie znajdujące się w Nangma Valley w Pakistanie (w 2001 roku działała tam z sukcesem polskie wyprawa w składzie Marcin Tomaszewski i Krzysiek Belczyński, patrz news).
Pierwszą tegoroczną wspinaczką Anglików było powtórzenie (prawdopodobnie pierwsze) 500-metrowej drogi Bloody Mary, znajdującej się na Denbor Brakk (ok. 4800 m). Linię ta wytyczył w 2004 roku mocny czeski zespół w składzie Václav Šatava i Pavel Jonák. Autorska wycena drogi brzmiała VI 9- A2.
Anne na początku 14. wyciągu (5.11+) na "Bloody Mary"
(fot. John Arran/www.thefreeclimber.com)
Anne i John podczas trwającej siedem dni wspinaczki w stylu kapsułowym pokonali "prawie" całą drogą klasycznie. Lina ta już po autorskim przejściu posiadała trudne wyciągi (9- to w skali amerykańskiej, najlepszej chyba do wyceniania wyciągów biegnących rysami, ok. 5.12c). Arranowie pierwszy z dwóch hakowych wyciągów (prowadzący przerysą w dachu) pokonali wariantem biegnącym tuż na lewo od oryginalnej linii. Trudności tej długości liny, pokonanej na asekuracji tradycyjnej, zostały wycenione na 5.12c.
Drugi wyciąg hakowy został pokonany klasycznie tylko "na wędkę". Jego trudności sięgnęły stopnia 5.12d. Jednak do jego poprowadzenie, niezbędne, zdaniem Anglików, byłoby osadzenie dwóch boltów, a tego bez zgody autorów pierwszego przejścia nie chciano robić. John dodaje, że po ewentualnym dodaniu tych stałych przelotów, wyciąg ten będzie wyglądał jak inne klasyczne wytyczone przez Czechów wyciągi, jednak jego zdaniem decyzja należy do autorów. Nie jest to niestety ostatnim czasy, zbyt częste spotykane zachowanie - wystarczy wspomnieć odhaczenie drogi Szwajcarów na Ulamertorssuaq na Grenlandii, lub wytyczenie nowej drogi Cowboy Direct na Trango Tower - na odhaczonych wyciągach, wspólnych z drogą Kurtyka/Loretan dobito spity). John twierdzi też, że wyciąg ten ma szanse stać się jednym z najtrudniejszych i najładniejszych ze wszystkich znajdujących się w tym rejonie.
Następnym celem zespołu stał się południowo zachodni filar Zang Brakk (również ok. 4800 m). Jak wynikało z zdobytych wcześniej informacji, parę lat temu austriacki zespół pokonał połowę tego filara klasycznie (znajdując trudności sięgające 5.12c), niestety napotkany następnie teren nie rokował ich zdaniem możliwości na wspinaczkę klasyczną.
Przebieg "Welcome to Crackistan", nowej drogi Arranów
(fot. John Arran/www.thefreeclimber.com)
Arranowie znaleźli możliwość pokonania tego miejsca poprzez wytyczenie dwóch wyciągów o trudnościach 5.12d. Niestety, na kolejnej długości liny zastali teren, który zmusił ich to zastosowania techniki sztucznych ułatwień. Z użyciem dużej ilości cienkich i "słabosiadających" haków wyciąg padł za A3. Ponieważ pokonanie tej prawie 400-metrowej drogi zabrało zespołowi aż dziewięć dni wspinaczki w stylu kapsułowym, w tym pięć w fatalnych warunkach pogodowych (duże opady śniegu i deszczu), a także ponieważ przez ostatnie dni zespół praktycznie nie miał już jedzenia i wody, Arranowie, zdecydowali się tylko na jedną, szybką próbę przejścia tego kluczowego wyciągu na wędkę.
Oddajmy głos Johnowi - Gdyby pokonać klasycznie kluczowe miejsce wyciągu, którym jest dülfer na końcówki palców, byłby to wspaniały wyciąg o trudnościach oscylujących w granicach stopnia 5.13b, chociaż należy pamiętać o tym, iż to zapewnienia odpowiedniej asekuracji niezbędne byłyby osadzenie jednego lub dwóch boltów.
Poza tą kluczową długością liny wszystkie inne wyciągi zostały pokonane w stylu on sight.
Anna i John Arranowie na szczycie Zang Brakk po przejściu nowej drogi
(fot. John Arran/www.thefreeclimber.com)
Droga otrzymała nazwę Welcome to Crackistan. Ponieważ, aż sześć z siedemnastu wyciągów biegnie rysami o trudnościach 5.12 jest ona zdaniem Arronów jedną z najtrudniejszych "rysowych" wielowyciągowych dróg świata.
Wyprawa otrzymała wsparcie British Mountaineering Council (odpowiednik naszego PZA), oraz Mount Everest Foundation. Sprzętową pomoc zespół otrzymała od firm Arc'teryx, Boreal, Lyon Equipment, i First Ascent.