Sonnie Trotter to postać w świecie wspinaczkowym nietuzinkowa, bardzo wszechstronna. Ma niemały bagaż doświadczeń i cały worek sukcesów na swoim koncie. Spełnia się na różnych płaszczyznach. Świetnie "radzi" sobie na stricte sportowych liniach, na arenie zawodniczej, we wspinaczce wielkościanowej, w boulderingu, w deep water solo. Uff. I choć trudno w to uwierzyć, we wszystkich dyscyplinach wspinaczkowych osiąga naprawdę wysoki poziom.
Sonnie Trotter na "The Path" 5.14 R w Lake Louise (kadr z video Cory Richards/www.sonnietrotter.com)
Ostatnim osiągnięciem znakomitego Kanadyjczyka jest tradycyjne pokonanie przepięknej linii The Path 5.14 R w Lake Louis (Alberta, Kanada). Klasyczne, ekstremalne formacje rysowe i wspinaczka na własnej asekuracji to zresztą jego zdaniem jedno z największych i najcięższych zarazem wyzwań dla wspinacza. Sam Trotter ma za sobą m.in. pierwsze prowadzenie palczastej rysy Cobra Crack 5.14 b/c (Squamish, Kanada; news) oraz pierwsze tradycyjne przejście klasyka Alana Watts'a, East Face of Monkey 5.13d (Smith Rock, USA) z zakładaniem asekuracji od dołu (bez korzystania ze znajdujących się na drodze spitów). Do niego wreszcie należą mocne próby pokonania legendarnej, szkockiej Rhapsody 5.14c, autorstwa Dave'a MacLeod.
The Path to 45-metrowa, przewieszona linia "uformowana" w mieniącym się kolorami kwarcycie czyt. odmianie piaskowca. Przez blisko 20 lat - wtedy droga została wytyczona, najpierw częściowo, a następnie całkowicie obita - zastanawiano się, jak "do niej podejść, jak rozgryźć". Dopiero Trotter po kilku dniach szczegółowego oglądu zdecydował, że można, a nawet trzeba pokonać ją tradycyjnym sposobem, osadzając własną asekurację. Następstwem było usunięcie przez Kanadyjczyka wszystkich spitów. Praca nad drogą zajęła wspinaczowi około 10 dni, rozłożonych na ponad 5 tygodni. W rezultacie pokonał ją w stylu RP, osadzając asekurację przy prowadzeniu. To najlepszy ze stylów, jaki mogę sobie wyobrazić. Poczułem wielką ulgę i radość, kończąc drogę - powiedział po prowadzeniu Trotter.
The Path ma wszystko, co prawdziwy klasyk mieć powinien. Długość, techniczne sięgnięcia do małych, palczastych chwytów, dynamiczne strzały, sekwencje boulderowe, psychiczny "runout". Kluczowymi momentami na drodze są cztery cruxy, wycenione za 5.13. Ostatni z nich to boulder V10, który trzeba wykonać po odcinku bardzo oszczędnej asekuracji. Potem już tylko 9-metrowe wyjście nad przelot, do samego szczytu.
The Path Project[5]
Sonnie zamieścił na na youtube
filmik troszkę lepiej
obrazujący trudności The
Path...
http://pl.youtube.com/watch?v=
fH1N1c8fbeQ
Runout na końcu naprawdę robi
wrażenie.
Szacunek.