Przedczoraj, 2 sierpnia, zespół Andrzej Marcisz i Michał Mischa Brożyna przeszedł w ramach akcji TBM drogę 2+1 na wschodniej ścianie Mnicha.
2+1 była ostatnią drogą, której nie objęła akcja reekipowania Mnicha. Stało się tak na prośbę autora pierwszego przejścia, Krzyśka Pankiewicza, aby pozostawić asekurację bez zmian. Tak się również złożyło, że była to ostatnia droga, której brakowało mi do kompletu na wschodniej ścianie Mnicha. Dlatego postanowiłem spróbować swych sił, natomiast Michał zaoferował się, że wyczyści drogę idąc na drugiego.
Ku mojemu zdziwieniu droga okazała się być zdecydowanie przeceniona i poprowadzenie jej w stylu OS, poza pierwszym wyciągiem, nie sprawiło mi żadnych problemów. Może dlatego, że po przejściu Maćka Ciesielskiego i Kuby Radziejowskiego (patrz news) oraz Jacka Jurkowskiego droga została owiana mitem śmiertelnie trudnej jak chodzi o asekurację, a także niebotycznie trudnej jak chodzi o wspinanie w rysach (szczególnie w "przerysie" na czwartym wyciągu), byłem nastawiony na coś znacznie poważniejszego. Nie oznacza to jednak, że droga jest zupełnie łatwa...
Kluczowy jest, moim zdaniem, pierwszy wyciąg o trudnościach ok. VII-, który ze względu na słabą asekurację jakieś 6-7 metrów nad "Długim Okapikiem" zasługuje co najmniej na literkę R. Całe szczęście skała na nim jest pierwszorzędnej jakości. Jeśli na początku zawierzyć staremu simondowi i diagonalowi wbitemu samą końcówką, dochodzi się do miejsca, gdzie można zainstalować kilka dobrych camów i kostek. W ten sposób można osiągnąć łatwy teren, którym dochodzi się do wygodnej półki.
W zeszłym roku, podczas prac nad Luftwaffe, trąciłem młotkiem osadzoną tam starą "zetkę" i okazało się, że został po niej jedynie kikut w szczelinie. Zainstalowanie czegoś w zamian jest bardzo trudne, a start w ryskę powyżej jest bardzo czujny.
W końcu, po założeniu czterech małych mechaników, zdecydowałem się na zrobienie tego miejsca, a Mischa wygrzebał na szczęście całą ziemię z ryski i twierdzi, że można tam zainstalować dobrą kostkę.
Drugi i trzeci wyciąg poprowadziłem już bez problemu, łącząc je w jeden długi około 40-metrowy odcinek, którego trudności oceniłbym na VIII-. Na całej jego długości jest świetna asekuracja, jedynie ilość sprzętu, jaką należy ze sobą wziąć to rzeczywiście ze dwadzieścia mechaników, lub wiele kości w rozmiarze cama 0.5, 0.75 i 1. Ja miałem ze sobą kilka trójek i w sumie najwięcej siły straciłem, aby je gdzieś włożyć, natomiast gdybym miał po trzy wyżej wymienione, miałbym niemal komfortową asekurację. W rysie są dwie stare, ale solidnie wyglądające rynny. Widać też wiele śladów po osadzanych dużych hakach.
Po rozmowie z Krzyśkiem Pankiewiczem, który przypominał sobie, że rysę przeszedł używając między innymi dwóch największych heksów, wziąłem ze sobą heksa nr 10 i przeniosłem go przez całą drogę. Być może mogłem go użyć na starcie w drugi wyciąg, ale świetnie siadła tam czwórka cama.
Zupełne zaskoczyła mnie przerysa z trzeciego wyciągu drogi, ponieważ okazało się, że po pierwsze można się w niej przyasekurować ze średnich camów i kości, po drugie praktycznie co dwa przechwyty jest miejsce odpoczynkowe, w którym tą asekurację można zainstalować, po trzecie była prosta - w Yosemite miałaby ocenę pewnie nie wyższą niż V8.
Na tak połączone wyciągi trzeba wziąć ze sobą wiele więcej sprzętu i zakładać długie ekspresy. Odpada jednak zakładanie stanowiska, które musi pochłonąć wiele kostek i mechaników, przerysę pokonuje się wówczas jakby w linii wspinania, gdzie ma się kontakt wzrokowy z partnerem na stanowisku w dole.
Drugi i trzeci wyciąg nie potrzebował naszym zdaniem wiele czyszczenia, Mischa wyrwał parę trawek i na tym koniec.
Reasumując, jeśli ktoś nie ma świetnego zestawu mechaników i nie czuje się świetnie w trudnościach siódemkowych w płytach w granicie przy iluzorycznej asekuracji, niech lepiej nie wybiera się na pierwszy wyciąg 2+1.
W 1988 roku Krzysiek Pankiewicz poprowadził tę drogę nie używając skomplikowanych mechaników. Używał jednak wielu haków i standardowych kości. Dziś na całej drodze jest tylko sześć haczyków. Trzy na pierwszym wyciągu mają wielkie znaczenie, pozostałe na trzecim wyciągu nie są istotne, gdyż można je zastąpić kostkami.
To, że droga ta ma dziś równie dużą klasę jak przy pierwszym przejściu, jest związane z tym, że pokonuje się ją w stylu CLEAN, czyli bez wbijania haków. Dlatego stwierdzenie Maćka Ciesielskiego, że aby przejść tą drogę trzeba mieć zestaw dwudziestu mechaników nie jest śmieszne (choć dostał za nie Brązowe Jajo w Moku na Sylwestra), ale prawdziwe, ponieważ niesie się je w zamian kilkunastu haków, których zapewne użyto podczas pierwszego przejścia.
Pierwszego wyciągu tej drogi przejść z liną w lepszym stylu już się nie da, ponieważ będzie to przejście niemal równe solowemu. Natomiast haki, które są tam obecnie, powoli kończą swój żywot. Dlatego radzę się spieszyć, bo czas to pożywka dla korozji. Wymienić ich nie podjąłbym się, z praktyki wiem, że zapewne skończy się to ich złamaniem...
Gratulacje[11]
Po pierwsze gratulacje, ta
droga w takim stylu :)
Po drugie też gratulacje,
wszystko na wschodniej -piekny
komplecik zrobiłeś :)
Przy okazji Andrzeju zadam
Tobie kilka pytań bo nie wiem
czy Krzysiek Pankiewicz często
czyta forum a Ty jak wid...