Po kilku latach przerwy północna ściana Mount Hunter (ok. 4440m), jednej z najsłynniejszych alaskańskich gór, znowu oferuje dobre warunki wspinaczkowe. Trzeba pamiętać, iż prawie każda nowo powstała droga na tej ścianie była wielkim wydarzeniem i często także kolejnym krokiem w rozwoju alpejskiego wspinania. Warto dodać, iż większość z tych linii ma maksymalnie tylko jedno powtórzenie. A wśród częściej przechodzonych dróg nierzadko zachodzi sytuacja, że zespoły są zmuszone skończyć wspinaczkę na podszczytowych polach śnieżnych, bez osiągnięcia szczytu.
Jedną z takich nie powtórzonych dróg była linia z 1984 roku autorstwa francuskiego zespołu Grison-Tedeschi. The North Buttress Couloir o trudnościach 6 w skali alaskańskiej i długości ok. 1830 metrów, była już od pewnego czasu na "celownikach" miejscowych "wymiataczy". Jednak, jak to często bywa, ktoś kto jest na miejscu zawsze chce poczekać na jeszcze lepsze warunki, a ktoś kto przyjechał z daleka, rozpoczyna wspinaczkę w warunkach jakich zastanie...
Początkowo łatwy kuluar wejściowy, z przyjaznym lodem i śniegiem umożliwiającym szybkie wspinanie, doprowadził zespół do dwóch trudniejszych, przewieszonych lodowych wyciągów. Po przejściu tego miejsca, a także dwóch następnych łatwiejszych wyciągów zespół zabiwakował.
Andy Houseman na "Drodze Francuskiej"
(fot.
Jon Bracey/Alpinist)
Na kolejny dzień wspinaczki przypadły lodowe i mikstowe wyciągi, którymi Brytyjczycy przebili się przez kluczowe spiętrzenie ściany, której krawędź osiągnęli ok. czwartej nad ranem 10 maja. Ponieważ mieli problemy z znalezieniem dobrego miejsca biwakowego po krótkim, kilkugodzinnym odpoczynku kontynuowali wspinaczkę, do czasu, kiedy to znaleźli kolejną wystarczająco dużą półkę skalną, na której odpoczęli 2 godziny.
Dalszą wspinaczkę, jak donosi Bracey, rozpoczęli już naprawdę zmęczeni. Mimo to szczyt Mount Hunter udało im się osiągnąć jeszcze tego samego dnia (10 maja o godzinie 21).
Jon Bracey i Andy Houseman na szczycie Mt. Hunter
(fot.
Andy Houseman/Alpinist)
Kolejną trzecią i bardzo chłodną noc w ścianie spędzili na podszczytowym plateau, skąd kolejnego dnia schodząc zachodnią grania góry osiągnęli swoje namioty bazowe. Tej nocy spadło 30 centymetrów świeżego śniegu...
Jon i Andy zachwalają linię, wyrażając przy tym ogromny szacunek dla autorów przejścia sprzed 23 lat.
W tym samy okresie zespół, złożony z dwóch bardzo aktywnych ostatnim czasy na Alasce wspinaczy Marka Westmana i Eamonna Walsha (Nowe drogi na Alasce), dokonał przejścia najpopularniejszej i najsłynniejszej chyba ze wszystkich znajdujących się północnej ścianie Mount Hunter dróg, mianowicie Moonflower Buttress (w skali alaskańskiej 6, 5.8, A2, M5, AI 6, ok. 1860m). Pierwsze przejście tej linii należy do zespołu Stump-Aubrey i miało miejsce 1983 roku.
Droga stała się słynna dzięki pokonaniu jej w 2001 roku, w stylu Light&Fast, przez zespół Koch-Prezelj. Ten doborowy zespół nie dość, że pokonała całą drogę do końca trudności w czasie 25 godzin (bez wejścia na szczyt), to jeszcze przeszedł całą drogę klasycznie w stylu OS, wyceniając kluczowe trudności na szkockie VIII.
Podczas tegorocznej wspinaczki, którą Amerykanie rozpoczęli wczesnym rankiem 10 maja. Udało im się pokonać całe trudności drogi (wspinaczki hakowej użyli na jednym, bardzo krótkim odcinku). Dojście do pół podszczytowych zabrało im 48 godzin, a swą wspinaczkę kończyli w szalejącej wichurze. Mimo to w 5 godzin wykopali jamę śnieżną, w której postanowili przeczekać do ranka dnia następnego. Niestety, gdy obudzili się zobaczyli ponad 60 cm świeżego śniegu.
Ponieważ normalna droga odwrotu biegła przez te gigantyczne pola śnieżne, podjęli trochę zwariowaną decyzję o zjechaniu całą ścianą.
Wykonanie 29 zjazdów zabrało im 7 godzin, co na jak warunki jakie po opadzie śniegu znajdowały się w ścianie, jest bardzo dobrym, świadczącym o klasie tych wspinaczy czasem.
Już teraz tegoroczny sezon na Alasce jest jednym z najlepszych od wielu lat, a docierają do nas informacje o kolejnych przejściach.