29 kwietnia młody Austriak Hansjörg Auer przeszedł free solo legendarną Drogę przez Rybę (IX-) na Marmoladzie. Droga ta jest symbolem free-climbingu i wspinaczkową ikoną Dolomitów. Więcej na temat samej drogi przeczytacie w naszym pierwszym newsie Ryba solo - nowy rozdział free solo.
Hans Jörg Auer pod ścianą Marmolady, tuż przed solówką
(fot. bergsteigen.at)
Serwis planetmountain przeprowadził z Auerem wywiad, z którego więcej dowiecie się o samym przejściu i motwacjach niesamowitego Austriaka.
Planetmountain: Na początek gratulacje za to przejście! Czy znałeś drogę? Tak, robiłem ją w 2004 roku, ale wtedy nie bylem w stanie przejść jej RP. a wspinaczka zajęła nam ok. 10,5 godziny.
Opowiedz o tegorocznym przejściu... Do Malga Ciapela dotarłem w piątek (27 kwietnia). W sobotę podszedłem lodowcem do stacji kolejki linowej. Przy pomocy dwóch lin połówkowych zjechałem ścianą i patentowałem najtrudniejsze fragmenty drogi. Łatwiejszym terenem się nie zajmowałem. W sumie zajęło mi to 5 godzin. Następnie zszedłem do Rifugio Falier's, gdzie przenocowałem. W niedzielę zacząłem wspinaczkę o 9.00 i na wierzchołku stanąłem o 11.55. Wspinałem się free solo, miałem tylko woreczek na magnezję, kask, buty wspinaczkowe i lekką kurtkę goretexową.
I jak oceniasz drogę? Większość drogi jest pochyła lub prawie pionowa, zaledwie kilka odcinków biegnie lekko przewieszonym terenem. Droga wymaga precyzyjnej technicznej wspinaczki. Początek jest stosunkowo łatwy. Kluczowe na drodze są wyciągi w okolicach Ryby, w sumie to 200-250 metrów. Crux (wspinaczka po podchwytach) znajduje się na dwa wyciągi przed Rybą. Ten właśnie kluczowy wyciąg rozpoczyna najtrudnieszy przy solowaniu fragment drogi. Wyciągi ponad Rybą są bardziej pionowe, tam też najczęściej musiałem zadawać z głębokich dziurek na jeden palec. Trudności maleją ponad półkami, ale również skała staje się mniej lita. Wspinaczka na tej drodze jest bezkompromisowa i wymaga ogromnej determinacji.
Twoja relacja jest taka "bezosobowa", prawie pozbawiona emocji. Powiedz co działo się w twojej głowie podczas wspinaczki. Najbardziej pociągające we wspinaczce solo jest poczucie całkowitej wolności i ulotności chwili. Po starcie w drogę zanurzasz się w innym świecie, świecie który należy tylko do ciebie. Jesteś w nim dzięki ruchom swojego ciała. I tak naprawdę z tego co dokonałeś zdajesz sobie sprawę po bardzo długim czasie. W tym momencie jesteś skoncentrowany na 110%, kolejne przechwyty następują harmonijnie po sobie. Masz wrażenie, że wszystko jest wyreżyserowane, jak w filmie. Nie czujesz strachu, a twoja głowa prawie eksploduje od pewności siebie. Tak naprawdę to nie wiem dlaczego tak czuję, być może jakaś moja szczególna predyspozycja? W każdym razie mam dar, dzięki któremu potrafię włączyć w głowie przełącznik dający mi ogromną pewność siebie. Kiedy startuję w drogę pozwalam myślom unieść się wysoko. Dlatego strach mnie nie przytłacza, dominuje radość z pełnej koncentracji oraz z tego, że mogę spełnić swoje marzenie. Na takie chwile czeka się bardzo długo...
A na co czekasz w tej chwili? Po przejściu Ryby będę potrzebował wielu dni, by zrozumieć czego dokonałem. Na szczycie czułem kompletną pustkę, pomieszaną z niewyobrażalnym uczuciem szczęścia. W kolejnych dniach zacząłem myśleć o drodze i, krok za krokiem, uświadomiłem sobie co zrobiłem. Tak naprawdę ciągle jestem zaskoczony jak ludzie reagują na moje przejście. Nie sądziłem, że tak będzie.
Czy sądziłeś, że przejdziesz drogę tak szybko? Dokładnie 2 godziny 55 minut... ale nie wspinałem się po rekord. Przed startem popatrzyłem na zegarek z ciekawości, a na górze nie mogłem uwierzyć, że wspiąłem się tak szybko. Tempi Moderni przeszedłem w 2 godziny 40 minut... ale Ryba jest o prawie dwa stopnie trudniejsza i o 10 wyciągów dłuższa. Po prostu niewyobrażalne.
Ale samo przejście wyobrażałeś sobie już wcześniej... Gdy przesolowałem Tempi Moderni w ubiegłym roku, pomyślałem że można by to powtórzyć na Rybie. Ale kiedy w okolicy Świąt Bożego Narodzenia już konkretniej o tym myślałem, to nawet przez myśl mi nie przeleciało, że moje przejście wzbudzi takie reakcje mediów. Na początku bylem po prostu tym przytłoczony.
29 kwietnia, jak przyszedł ten właściwy moment? Takich solówek nie da się zaplanować, przychodzą nagle. Przygotowujesz się psychicznie aż, poczujesz że to jest ten moment. Wspinam się solo wyłącznie dla siebie, by pozwolić spełnić się moim marzeniom. Uwielbiam południową ścianę Marmolady i czuję się na niej bardzo dobrze. Nie miałem zamiaru robić jakiegoś wyczynu, to przejście wynika z moich najgłębszych marzeń i uczuć. Nie było innych powodów.