W ubiegłym tygodniu wraz z Ryśkiem Benduskim wybraliśmy się na wspinanie w bezpośrednim sąsiedztwie stolicy światowego hazardu i rozpusty. Mało kto wie, że niespełna 30 kilometrów od Las Vegas, w Red Rocks, nawet przy 40-stopniowym upale, można z powodzeniem wspinać się na północnych ścianach kilku kanionów, a niekiedy nawet zmarznąć...
Wspinanie tam jest bardzo specyficzne, ponieważ piaskowcowe ściany są niezwykle dobrze urzeźbione. Drogi wiodą zarówno rysami, jak i płytami wyglądającymi na zupełnie gładkie.
W Red Rocks można się wspinać zarówno na sportowych, jednowyciągowych drogach, jak i wielowyciągowych z kompletem nitów, gdzie wystarczy 16 ekspresów plus sprzęt na stanowiska. Nie brakuje jednak dróg z dopiskiem R (przy locie możliwy jest poważny wypadek)oraz X/R (ewentualny lot grozi śmiercią).
My skoncentrowaliśmy się na drogach raczej sportowych, choć na każdej z nich potrzebny był zestaw, co najmniej standardowy kosci i mechaników. W Red Rocks nigdzie nie widzieliśmy haków, a nawet miejsc po ich wbijaniu. Szczególnie cenne wydaje mi się przejście drogi Fiddler on the Roof na Black Velvet Wall, wycenionej tylko na 5.10d, ale na 250-metrowej drodze jest tylko kilkanaście nitów.
"Fiddler on the Roof" wiedzie od lewej po krawędzi aż do konca dachu, dalej z odchyleniem w lewo płytami do góry (fot. Ryszard Benduski)
Niezmiernie efektowny jest na niej ponad 40-metrowy wyciąg wiodący tuż ponad krawędzią wielkiego dachu, na którym są tylko dwa stare nity. Posiadając jednak wiele małych mechaników, można zapewnić sobie przyzwoitą asekurację. Wyciąg ten wydaje się tez być trudniejszy do pokonania na drugiego, gdyż trudności są zaraz po wypięciu się z dobrych kostek, a do nita jest co najmniej 6 metrów. Ewentualny lot to pewne wpadniecie pod okap i tarcie liną po krawędzi.
Następny wyciąg jest kluczowy, ma również ponad 40 metrów i są na nim tylko cztery oryginalne bolty, a dołożyć można zaledwie kilka małych mechaników. Aby dojść do stanowiska, trzeba wyjść z 10 metrów nad ostatnią słabą kosteczkę.
Czwarty ponad 40-metrowy kluczowy wyciąg na "Fiddler on the Roof" - 4 nity i kilka małych mechaników
(fot. Ryszard Benduski)
A jeśli ktoś myśli, że po przejściu tego najtrudniejszego wyciągu jest w domu to jest w wielkim błędzie. Na kolejnych 100 metrach nit jest co 8-10 metrów i nic ponadto nie można dołożyć.
Droga cieszy się dużym poważaniem wśród bywalców Red Rocks, dlatego zdecydowaliśmy się wspinać przy użyciu dwóch pojedynczych lin. Była to świetna decyzja. Kiedy zjechaliśmy pod ścianę, byłem kompletnie wykończony psychicznie. Cały czas myślałem o tym, jak muszą wyglądać drogi z literkami R i X/R? Przecież na tej drodze byłem przekonany, że gdybym poleciał, to o własnych siłach na pewno do domu bym nie wrócił.
Pisząc te słowa zdążyłem już ochłonąć i jestem przekonany, że nawet w przybliżeniu, tak wymagającej psychicznie drogi w Polskich Tatrach nie ma.
Rysiek Benduski na "Levitation 29"
(fot. Andrzej Marcisz)
Poniżej wykaz naszych przejść, wszystkie z nich to perełki tego rejonu, oznaczone pięcioma gwiazdkami w przewodniku:
Black Velvet Wall, Yellow Brick Road 5.10d, 250 m, OS
Eagle Wall, Levitation 29 5.11c, 300 m, OS - określona przez Lynn Hill, jako najpiękniejsza piecjedenastka na świecie. Chciałbym powiedzieć, że American Beauty na Mnichu nic przy niej nie brakuje.
Whiskey Peak, Only the Good Die Young 5.11c, 150 m, OS
Black Velvet Wall, Fiddler on the Roof 5.10d, 250 m, OS
Whiskey Peak, Triassic Sands 5.10c, 150 m - asekuracja tradycyjna, tylko nity stanowiskowe.
Andrzej Marcisz
PS sprzętowy
W ramach zmiany sprzętu po wypadku Todda Skinnera, nabyłem nowe camy C3 Black Diamonda. Posiadam też komplet TCU Metoliusa. Bez nich z pewnością nie dałbym rady poprowadzić Fiddlera, szczególnie nowe C3 sprawiają wrażenie bardzo dopracowanych. Gorąco polecam również Equalizera firmy Trango, na stanowiskach wielopunktowych jest rewelacyjny.
Dzieki Meteorowi Petzla, w końcu mam kask, o którym można powiedzieć, że zapomina się, że ma się go na głowie.
Z ekspresów świetnie się nam sprawdziły Shieldy DMM. Są leciutkie i świetnie leżą w ręce. Nie polecam natomiast karabinków Neutrino BD. W sumie kupiliśmy je tylko do tego, aby nosić na nich camy i do tego (ponieważ są w kolorach tych samych co cam) ewentualnie się nadają.
Więcej zdjęć można oglądnąć na moich galeriach na www.turnia.pl.
to co?[1]
nastepny krok Bachar-Yearin? a
moze Darkness at Noon w Smith?
(ok 10 m do pierszej wpinki, a
potem trzeba wyjsc ze 3 m nad
spita w terenie 7b+?) ;) . old
skool iz kool.