Z przykrością musimy przekazać informację o kolejnej górskiej śmierci. Przyznam szczerze, że zwłaszcza ta informacja dość mocno mnie dotknęła. Moja przygoda z dużymi ścianami rozpoczęła się 2002 roku, kiedy to Kuba Radziejowski uczył mnie alpinizmu na granitowych ścianach lodowca Ruth Gorge (Kolejne polskie przejścia na Alasce). Nigdy nie zapomnę, jak z wypiekami na twarzy, przeglądałem w czasie niepogody, czyli praktycznie cały czas, schematy dróg z tego rejonu. Byłem pod wielkim wrażeniem, tego iż wśród autorów pierwszych przejść prawie wszędzie pojawiało się nazwisko Austriaka Andreas Orglera.
Orgler, z zawodu architekt, pracował jako szef konsultantów w firmie Stubai i wspinał się naprawdę bardzo dużo. Szczególnie "umiłował" sobie wspomniany wyżej rejon Alaski. Na przełomie lat 80. i 90. otworzył tam drogi na każdej większej, liczącej się ścianie. Sami mieliśmy przyjemność z Kubą powtarzać trzy z jego linii.
W 1987 roku Orgler, podczas swojej pierwszej wizyty wraz z Seppem Jochlerem, wytyczył na wschodnim ramieniu Mount Bradley 1400-metrową drogę, której trudności sięgają stopnia 5.10 i 70°. Podczas tej samej wizyty dwójka ta przechodzi także południowo-zachodnią ścianie Hut Tower. Powstała w ten sposób droga o trudnościach IV 5.10c, 800m, która jest teraz jedną z najpopularniejszych skalnych linii w tym rejonie.
Kolejnego roku Orgler wraca w towarzystwie Tommy'ego Bonapace. Ich celem staje się gigantyczna wschodnia ściana Mount Dickey, na której to wytyczają, legendarną już dziś drogę The Wine Bottle (5.11+ A3+, 1600 m). Ta poprowadzona w stylu alpejskim 50-wyciągowa droga nie doczekała się nawet prób powtórzenia. Podczas tego samego pobytu ten mocny zespół otwiera, w stylu kapsułowym, na wschodniej ścianie Mount Barrill drogę Happy End (5.10+ A3, 800 m).
W następnych latach za sprawą Austriaka powstały drogi na ścianach Sugar Tooth, Werewolf, London, Wisdom Wall, Hut Tower, czy też Eye Tooth - gdzie wytyczył on dość popularną linię poświęconą pamięci Mugs'a Stumpa Dream in the Spirit of Mugs (V 5.10c, 1000 m, Bonapace-Hass-Orgler, 1994).
Kulminacją dokonań na lodowcu Ruth Gorge był rok 1995, kiedy to Orgler w towarzystwie Helmuta Neswadba i Arthura Wutschera wytyczył podczas trwającej 5 dni wspinaczki alpejskiej nową drogę na południowej ścianie Mount Bradley. Powstała w ten sposób, nie powtórzona oczywiście po dziś dzień, droga The Pearl (5.11 A3, 1200 m). Za przejście tej linii, a także całokształt swych dokonań na Alasce Andi Orgler otrzymał w 1995 roku nagrodę Złotego Czekana (Piolet d'Or).
Oczywiście Orgler wspinał się też w innych rejonach świata. W 1985 roku wziął udział w ekspedycji mającej na celu dokonanie czwartego wejścia na jeden z najtrudniejszych siedmiotysięczników świata, Masherbrum (ok. 7821 m, Karakorum, Pakistan). Kilku członków zespołu ze względu na duże trudności i liczne obiektywne zagrożenia (obrywy lodu i skały) wycofały się z dalszej działalności. Jednak Orgler, wraz z Michaelem Larcherem i Robertem Renzlerem, po ciężkim biwaku na wysokości 7200 m osiągnęli szczyt góry wytyczając tym samym nową drogę na jej północno-zachodniej ścianie. Trudności tej linii to 5.9 i 85° na wysokości ponad 7500 m!
Przy swoich przejściach Orgler zawsze dużą wagę poświŞcał stylowi. Jako przykład można podać sytuacje, która miała miejsce podczas jednej z jego wizyt na Ruth. Po poprowadzeniu bardzo trudnego i satysfakcjonującego wyciągu A4, Orgler postanowił zjechać, tylko dlatego, że dalsza wspinaczka wymagałaby od niego wywiercenia za dużej ilość otworów.
Przy wspominaniu górskich dokonań tego Austriaka nie sposób nie napisać, iż był on prekursorem trudnej wspinaczki lodowej. Wiele z europejskich, zwłaszcza w austriackich, lodowych dróg zostało wytyczonych właśnie przez niego. Nie obce było mu też narciarstwo poza trasowe. Jego autorstwa są pierwsze zjazdy północnymi ścianami Ortler i Gross Glockner.
W ostatnich latach pasją Orglera stało się lotniarstwo. Bardzo szybko stał się lotniarzem światowej klasy i zaczął intensywnie startować w zawodach. Właśnie podczas takich zawodów, które odbywały się w Australii na początku tego roku, jego lotnia spadła na ziemie, a sam Orgler poniósł śmierć na miejscu. Jak się okazało przyczyną wypadku była wada sprzętu.