|
Do wspinania we francuskim St Leger przymiarki trwały już od poprzednich wakacji. Niestety, rejon na południu Prowansji (ok. 100 km od Gapu), położony co prawda u stóp Mt Ventoux (prawie 2000 m n.p.m.), na którą co roku mozolnie wspina się Tour de France, bynajmniej nie sprzyja letnim eskapadom. Ale niebywale piękny charakter wspinaczkowy dróg przyciąga jak magnes i nie daje o sobie zapomnieć. Zresztą rejon jest uznawany przez Francuzów za najplepsze miejsce wspinaczkowe w ich (i tak już najlepszym) kraju.
Eksploatacja rejonu trwa od początku lat 90., a nowych dróg wciąż przybywa, choć są to głównie ekstremy, bo przeważający procent dróg oscyluje w stopniach "ósemkowych". Niewielka rzeczka Toulourenc, która przepływa środkiem kanionu, wydrążyła przepiękne wapienne ściany, a czas zrobił swoje: okapy, dachy, grotki, kaloryfery, krawądki. nieprawdopodobna różnorodność form. Pod względem charakteru dróg, w jednym sektorze znajdziecie trochę Rodellaru, trochę Ceuse.
Samo wspinanie jest jednak bardzo wymagające, potrzebna tu nie tylko wytrzymałość - niektóre drogi mają ok. 40-45 m, siła - bulder przed zjazdowym nie należy do rzadkości, a sporo też jest krótkich, bularskich dróg; znaczącą rolę odgrywa tu również "pomyślunek", jako że niejednokrotnie ważniejszy jest optymalny wybór stopni - tu się skręcić, tam podhaczyć - odpowiednia kolejność łapania się poszczególnych chwytów, jednym słowem "patenciarstwo".
Innym sławnym punktem tego rejonu jest kwestia wycen, jak kiedyś powiedział Tomas Mrazek zachwalając tutejsze wspinanie: "8b to je k... 8b". Szczególnie w najmocniejszym sektorze tzw. Cyrku. Nie ma tu absolutnie żadnych wątpliwości, że np. wycena 8b jest nieco na wyrost i ciężko powiedzieć tu o jakiejś drodze, że jest łatwa.

Ostatni "dobry" rest przed cruxem na "Le Mur des Six Clopes" (czyli "Sześć Petów") 8b+. Wspina się Maciek Oczko (fot. Xenia)
Cały rejon został obity z prywatnych funduszy ekiperów, w związku z tym przeloty są tylko tam, gdzie muszą być, aby lot nie zakończył się na ziemi. Zwłaszcza starsze drogi budzą pewien lęk, kiedy na 25 m można wpiąć linę tylko w 5 ekspresów. Jednak szybko można się przyzwyczaić do tutejszych standardów, dodatkowych pętli i stalowych linek owiniętych wokół drzew w formie stanowiska. Dzięki temu w najtrudniejszych sekwencjach nie trzeba jeszcze myśleć o robieniu wpinki i zbędnie tracić siły.

Sektor Cyrk (fot. Maciek Oczko/Marmot Team, wspinanie.pl)
CYRK
Sektor nazwany tak ze względu kształt - arena z widokiem na dwie wieże wzniesione na szczycie Mt Ventoux. Drogi - głównie trudne od 8a w górę, choć coś dla zwykłych śmiertelników też się znajdzie. W centralnej części, w grocie (lub w wielkim okapie), w prawej części biegnie droga Le Mur des Six Clopes (czyli Sześć Petów) 8b+. Około 30 metrów wspinania po kaloryferach uwieńczone na wyjściu, nad okapem, bulderem dziurkowo-krawądkowym.

Gustowny opis pod drogą (fot. Maciek Oczko/Marmot Team, wspinanie.pl)
Z drogą bardzo szybko uporał się Oczko, wystarczyło kilka prób. Cyklop to najczęściej atakowana 8b+ przez kobiety - dojście do bulderu ok. 8a+, brak parametrycznych ruchów, a kluczowy bulder ze względu na wielkość dziurek o wiele łatwiejszy dla kobiecych paluszków, niż męskich paluchów. Drogę niedawno zrobiła m.in. Isabelle Bihr (już prawie weteranka francuskiej wspinaczki sportowej, lecz nadal w doskonałej formie). Linia stała się również celem wyjazdu dla Kingi, z którym sobie zresztą bardzo ładnie i szybko poradziła.

Trudny pasaż lekko w dół nie sprawiał Kindze wielkich problemów - "Le Mur des Six Clopes" 8b+ (fot. Maciek Oczko/Marmot Team, wspinanie.pl)
Do drogi przystawił się również trzeci członek ekipy - Antoine Eydoux, prowadząc ją w drugiej próbie w ostatni dzień wyjazdu. Dwie próby na pokonanie Cyklopa wystarczyły również młodej francuskiej gwieździe, czyli Charlotte Durif. Niestety nie udał jej się onsajt, mimo, że próby Kingi na drodze zostały bardzo wnikliwie przeanalizowane i sfilmowane przez ojca Charlotte, który jest również jej trenerem. Nawiasem mówiąc przejścia skalne Durif, a raczej ich styl, budzą wiele wątpliwości we francuskim środowisku wspinaczkowym.
Drugą 8b+ zaatakowaną przez Maćka i Antka był Fluide Glacial, krótka (20 metrów) o dosyć parametrycznych ruchach i bardzo patenciarskich ustawieniach, ciesząca się dużą popularnością wśród odwiedzających rejon wspinaczy. Chłopakom wystarczyło kilka dni prób na triumfalne wpięcie liny do łańcucha.

Antek wspina się na "Fluid Glacial" 8b+ (fot. Maciek Oczko/Marmot Team, wspinanie.pl)
Piękną drogą, godną wspomnienia, mimo że zabrakło ekipie czasu na jej sfinalizowanie, jest Nabab 8b+ we wschodniej części ściany. Bardzo długa - ok. 40 metrów - droga składająca się niejako z trzech części poprzedzielanych dobrymi restami, z bardzo sprężającym górnym odcinkiem.

Wschodnia część sektoru z "Nababem" 8b+ (fot. Maciek Oczko/Marmot Team, wspinanie.pl)
Z Nababem najpierw walczył Gabriel Moroni, który po wielu efektownych lotach w końcu dotarł w ciągu do "zjazdowego drzewa". Później drogę okupowała Charlotte Durif, co niestety uniemożliwiło próby innym chętnym. Jedna wspinka Charlotte to ponad półtorej godziny. Ciekawe, że francuski portal donosi, że Durif zabrakło odrobiny do zrobienia Nababa onsajtem. Ale ostatecznie udało jej się poprowadzić drogę w kilku próbach (które łącznie trwały kilkanaście godzin).

Przepiękna "Chimerique Ideal" 8c/c+ ładnie się również zaczyna (fot. Maciek Oczko/Marmot Team, wspinanie.pl)
Najtrudniejszą drogą w sektorze jest przepiękna Chimerique ideal 8c/c+, która ze względu na bardzo trudny bulder - oczywiście na ostatnich metrach nie ma zbyt wielu powtórzeń, jednak linia biegnąca w największym przewieszeniu, jest na tyle magnetyczna, że przyszłą wiosnę na pewno spędzimy znowu w St Leger.
Innymi, mniej ekstremalnymi drogami godnymi polecenia to bardzo długie, 40-metrowe 6b+ w zacięciu na wschodniej ścianie, dobre na rozgrzewkę; 7b+ Magne ton cul et pas ma voie (pierwszy wyciąg, łącznie z drugim to 7c) z trudniejszymi pasażami po małych chwytach, Clement comme il respire 7a (z malutkim plusikiem) niedługa, ale bardzo przyjemna droga. Zresztą wszystkie drogi w tym sektorze są wyjątkowe (może poza kilkoma we wschodniej części ściany).
FACE SUD - ściana południowa
Duży sektor o południowej wystawie raczej nie nadawał się do wspinania, gdyż słońce cały czas mocno operuje na tej nieosłoniętej żadnym drzewem patelni (pewnie idealnie jest tam zimą), choć raz przy deszczowo-pochmurnej pogodzie udało się nam powspinać.

Kinga na jednej z 8a (fot. Maciek Oczko/Marmot Team, wspinanie.pl)
Niestety brak przewodnika uniemożliwił zapamiętanie nazw dróg, w każdym bądź razie Kinga i Antek zrobili dwie 8a w drugiej próbie, natomiast Oczko poprowadził jedną z nich flash'em, a drugą podobnie jak pozostali. W tym sektorze, oprócz wielu nowych trudnych dróg, można znaleźć sporo łatwiejszych w stopniu od 6a do 7b, jednak wspinanie jest możliwe tylko w godzinach wczesno rannych.
FACE NORD - ściana północna
Po drugiej stronie rzeczki wyrasta kilkudziesięciometrowy mur, właściwie będący cały dzień w cieniu. Tak jak w pozostałych sektorach, długie drogi, które mimo swoich łatwiejszych wycen (do 8a) wcale łatwe nie są. Wiele z nich zostało podzielonych łańcuchem zjazdowym na dwa wyciągi, ponieważ pierwsze 20 metrów jest zazwyczaj łatwiejsze. Jednak drugie wyciągi są często zapiaszczone i rzadko chodzone.

Oczko na "Fluid Glacial" 8b+ RP (fot. Xenia)
Te trzy wspomniane powyżej sektory, to raptem połowa z tego co wspinaczkowo oferuje St Leger. Ponad 40 dróg znajduje się jeszcze w sektorach Praniania i Andaluze, a w głębi doliny na przychylność władz sąsiedniego departamentu czeka jeszcze kilka ścian. Mimo, że zaczęto już ich eksploatację wspinaczkową istnieje tam zakaz wspinania głównie ze względu na lęgowiska ptaków.
Informacje praktyczne

St Leger - najmniejsza miejscowość w Vaucluse (fot. Maciek Oczko/Marmot Team, wspinanie.pl)
Dojazd do St. Leger jest dosyć skomplikowany i łatwo się pogubić. Najlepsze wskazówki można uzyskać na www.viamichelin.com wpisując jako miejsce docelowe St Leger du Ventoux. Około 300-400 m przed miasteczkiem jest drewniany kierunkowskaz w prawo na "gite", zjeżdża się drogą w dół do małego parkingu przy romańskim moście. By dostać się na drugi brzeg, za miasteczkiem 300 m będzie duży parking (woda), tam należy skręcić w prawo i jechać w dół rzeki ok. 2 km. Ze względu na trudności z wodą, zakupami i spaniem nie polecam wybrać się tam autostopem.

Najbliższa piekarnia w okolicy (tylko 10 km), szczególnie godne polecenia pain au chocolat (fot. Maciek Oczko/Marmot Team, wspinanie.pl)
Zakupy
Najbliższe markety w oddalonym o 20 km Vaison la Romaine lub Buis les Baronnies (tutaj również co tydzień w sobotę odbywa się targ regionalny).

Hit wyjazdu - saucisson, które przetrwają nawet upały (fot. Maciek Oczko/Marmot Team, wspinanie.pl)
Na miejscu, pod skałami nie ma wody pitnej, ale można napełnić butelki na parkingu lub w miasteczku St. Leger.
Spanie
Niestety w bliskiej okolicy, poza "gite'ami" (schronisko-pensjonat) nie ma żadnych kempingów. Istnieje ciche przyzwolenie na spanie na dziko, ale nie wolno rozkładać namiotów, trzeba się również liczyć z niemiłymi awanturami z tutejszym holenderskim właścicielem "gite'a", który słono liczy za nocleg, a rezerwacji w sezonie wspinaczkowym (czyli wiosna - jesień) trzeba dokonywać dużo wcześniej.

Holenderski gite (fot. Maciek Oczko/Marmot Team, wspinanie.pl)
Przewodnik
Został ostatnio wydany aktualny przewodnik, niestety w okolicy nie ma sklepów wspinaczkowych, trudno więc go dostać (najbliżej w Sisteron). Schematyczne topo (niezbyt aktualne) można znaleźć na czeskim lezec.cz.
|