Na 5-6 maja bieżącego roku zaplanowano kolejną majową masówkę w Val di Mello. Czyżby miało dojść do pobicia kolejnego rekordu Guinnessa w ilości kraszy na metr kwadratowy? Całkiem możliwe...
Trochę liczb:
4 - będzie to czwarta edycja Melloblocco,
311 - tylu uczestników brało udział w edycji 2004 (pomarańczowe koszulki),
822 - tylu uczestników brało udział w edycji 2005 (żółte koszulki),
953 - tylu uczestników brało udział w edycji 2006 (błękitne koszulki),
88 - tylu boulderowców brało udział we wszystkich trzech edycjach,
1124 - tylu uczestników zarejestrowało się w tym roku do 27 kwietnia, godz. 11:40,
300 - tyle nowych boulderów powstało podczas edycji 2005,
10 - tyle euro wynosi wpisowe w tym roku.
Trochę pozytywów
Tradycyjnie Melloblocco stanowi doskonałą okazję do wspólnego powspinania się w pięknym górskim krajobrazie i przyjaznej atmosferze. Jest to bardzo pozytywne spotkanie ludzi z najróżniejszych krajów, kultur i środowisk - połączonych wspólną pasją do boulderingu. Zawsze pełno jest śmiechu i dobrej energii. Bez względu na swój poziom wspinaczkowy, każdy znajdzie tutaj interesujące problematy dla siebie. Dodatkowo zadbano również o wsparcie dla osób niepełnosprawnych, które uczestniczą w Melloblocco dzięki wsparciu.
Wszystkie kolory Mellobocco (fot. C. Piscina - melloblocco.it)
Dodatkowo meetingi w Mello stanowią świetny pretekst do eksploracji nowych baldów - podczas każdego z nich powstaje kilkaset nowych problematów od banalnych po ekstremalnie trudne (daje to wyobrażenie o skali rejonu i jego potencjale). W tym roku organizatorzy planują zbiorową eksplorację nowych rejonów boulderowych w niedalekiej Val Masino - podobno granitowym raju usłanym tysiącami dziewiczych kamieni. W trakcie Melloblocco 2007 dostępne będą darmowe busy dowożące balderowców i ich krasze na miejsce.
Jednak oprócz wszystkich zalet opisanych powyżej, Melloblocco stanowi również źródło wielu kontrowersji. Dla wielu wspinaczy masówka organizowana w Val di Mello stała się symbolem macdonaldyzacji współczesnego wspinania. Jak co roku, tysiące wspinaczy, ubranych w identyczne, markowe ciuchy i jednokolorowe koszulki, zostaje spędzonych w jedno miejsce, aby wykonywać czynność mocno lansowaną przez media wspinaczkowe. Hałaśliwy tłum ludzi, tratujący wszystko po drodze, niczym szarańcza oblepiający głazy. Setki aparatów i kamer nieustannie szukające interesującego kadru, który dobrze będzie się prezentował na okładce magazynu wspinaczkowego. Nieustanne zamieszanie wokół gwiazd światowego wspinania, które przyjechały tutaj na wyraźne polecenie swoich sponsorów. A do tego podskórna rywalizacja czołówki o wysokie nagrody pieniężne. A wszystko to głównie po to, aby napędzić trochę pieniędzy sponsorom, lokalnym sklepikarzom, hotelarzom oraz organizatorom. W tym pulsującym tłumie, gubi się gdzieś indywidualne doświadczenie, radość z odkrywania czegoś nowego, możliwość obcowania z naturą. W końcu podczas Mello jesteś tylko 1/1124 całości...