Od 2 kwietnia w Nepalu działa wyprawa Annapurna Klub Everest 2007, w skład której wchodzą Roman Dzida, Marian Hudek, Robert Rozmus oraz dwóch przewodników Mingma T. Sherpa i Mingma Dukpa Sherpa. Celem wyprawy jest droga biegnąca północno-wschodnią granią Mount Everestu (Drogą Mallory'ego i Irvine'a). W drodze na szczyt himlaiści planują założyć cztery obozy. Ostatni na wysokości 8300 m n.p.m.
Oto pierwsza część relacji autorstwa Roberta Rozmusa - oficjalna strona wyprawy: mount-everest.pl.
Robert Rozmus
6 kwieceń
Po przylocie do Kathmandu mila niespodzianka - okazało się, że cargo czeka już w hotelu.
Trudniejsze do przełknięcia było cło do zapłacenia.
Następnego dnia czekały nas 2 niespodzianki. Po pierwsze okazało się, że Szerpowie chcą mieć namiot
w każdym obozie. A nie tylko jeden. Śmieszne, że nic
wcześniej nie mówili. No cóż, kupiliśmy używane namioty
pewngo polskiego producenta. Zobaczymy jak się spiszą.
Większym kłopotem okazało sie to, że po sprawdzeniu zamówionych w agencji masek tlenowych tylko dwie spośród
pięciu nadawały się do użytku. Posucha na maski na
mieście straszna. Produkujący nowe maski POISK spóźnił
się z produkcją i dostawa ma być w bazie pod koniec
kwietnia. W końcu jakimś cudem skompletowaliśmy jakieś
tam maski, które na razie działają.
W pewną irytację wprowadziło nas to, że nasi Szerpowie
nie mieli nawet swoich menażek. Kupiliśmy im jakiś
garnek. Po zakupach mogliśmy w końcu wyruszyć do Zhangmu po
stronie Tybetu. Jest to mroczne miasto pełne burdeli i
stołów bilardowych.
Z Zhangmu dojechaliśmy do Nylam na wysokości 3700 m,
gdzie spędzimy 2 noce. W Nylam widać już ładne
ośnieżone szczyty.
8 kwiecień - Wielkanoc Dzisiaj drugi dzień pobytu w Nylam. Na śniadanie
zamówiliśmy jaja. Byliśmy potem dla klimatyzacji na
4500 m i wróciliśmy z powrotem. Czujemy sie dobrze.
Jutro jedziemy do Tingri na 4200 m, gdzie spędzimy 2
noce.
Spotykamy dużo ekip. Okazuje się, że po pierwsze -
zdecydowana wiekszość jedzie na Everest. A po drugie -
każda ekipa ma jakąś misję lub cel. Oto kilka
przykładów.
W ekipie holenderskiej jest Ice-man, człowiek, który
chodzi boso przy -25°C i wytrzymuje bez
oddechu 6 minut. Zamierza wejść bez ubrania.
W ekipie amerykańskiej jest człowiek, który chce wejść
na samych protezach rąk. Musiał chyba dużo ćwiczyć z
puanietą.
W ekipie norweskiej jest nauczycielka, która na
bieżąco przekazuje swoje spostrzeżenia swoim uczniom.
Z bardziej poważnych przykładów jest dwójka Kazachow,
którzy wchodzą bez Szerpów i bez tlenu. W statystykach, które robi Miss Hawley podaliśmy
się za biskupa, ekonomistę i bezrobotnego.
Więc też mamy szansę być sławni :-)
Wszystkiego Dobrego z okazji Nocy Wielkiej.
10 kwiecień Dziś drugi dzień w Tingri. Byliśmy dla aklimatyzacji na 4800 m. Jak schodziliśmy zastała nas trąba powietrzna. Siedzimy w obozie.
11 kwiecień Ośnieżona wyżyna. Przejeżdżając oblodzone rzeki dojechaliśmy do bazy chińskiej na 5200 m. Widać Everest w całej okazałości.
12 kwiecień Dziś odpoczywamy w cieniu góry na 5200 m. W tym roku szczyt atakuje 260 Chińczyków i już podobno nie ma miejsca na namioty w obozie numer 1.
16 kwiecień Ja i Marian mamy chore gardła. Dziś zmierzamy na 5800 m.
17 kwiecień
Po dwóch dniach nieprzyjemnego podejścia z pośrednim noclegiem, na kamieniach w kuchni,
dotarliśmy do bazy wysuniętej na 6400 m.