Zatoka Ha-Long to kilka tysięcy niezdobytych, skalnych turni. Ściany wyrastają prosto z wody. Niektórych wysokość sięga nawet 200-300 metrów. Nasz wyprawa z 2006 roku, w składzie Adam Borysiewicz, Mirosław Gołuchowski, Darek Jajor i Bernard Konys, wybrała kilka pieknych ścian, tworząc na nich pierwsze drogi wspinaczkowe.
Skały i wystające mogoty zrobiły na nas ogromne wrażenie. Dużą trudność sprawiła nam wspinaczka na ostre niczym żyletki skalne półki turni wystających z morza.
Przez pierwsze dni, udało nam się zlokalizować kilka ciekawych ścian, jednak nam chodziło o coś naprawdę wyjątkowego. Po kilku dniach pływania po zatoce wypatrzyliśmy 80-metrową turnię, samotnie wystającą z wody. I tu rozpoczęła się prawdziwa wspinaczka.
Niedługo całość filmu będzie można ściągnąć ze strony: www.mdt.pl.
Turnia okazała się bardziej wymagająca i niebezpieczna niż nam się wydawało, patrząc na nią z poziomu wody, liczne kamienie stwarzały duże zagrożenie. Słońce i ostre skały naprawdę dały nam popalić, a wejście na górę i założenie poręczówek to dopiero połowa roboty.
Wisząc w upale na wysokości 30 metrów, ku zdziwieniu lokalnych rybaków, montowaliśmy punkty asekuracyjne.
Wiertarka zakupiona w Tajwanie przez naszego kolegę, okazała się "małym szitem" i cały dzień zajęło nam montowanie asekuracji.
Trzeciego dnia sprężeni i żądni sukcesu postanowiliśmy zaatakować drogę. Kiedy podpłynęliśmy pod ścianę, okazało się że punkt startowy zamontowany przez nas wczorajszego dnia został odkręcony przez rybaków. Pozostała tylko sama śruba, która w niczym nam nie ułatwiła startu w ścianę, ale co tam, tak łatwo "lokalesom" się nie poddamy! Stosując różne patenty udało się w końcu osiągnąć pierwszy punkt z którego można było rozpocząć atak na główna ścianę.
Pierwsze przeloty poszły dosyć gładko. Niespodzianki czekały wyżej. Tuż za siódmym przelotem, podczas wyjścia do następnego przechwytu, Adam odpadł z blokiem skalnym wielkości telewizora. Tylko refleks Mirka uchronił przed tragedią.
Po 10 minutach i chwili restu pierwszy wyciąg osiągnięty. Po 30 min osiągnęliśmy szczyt turni, ostatnie fotki, film i rozpoczął się zjazd do łodzi.
Nie ma nic przyjemniejszego, niż po całym dniu wiszenia w skale, zjechać na coś bardziej stabilnego. Łódź z naszym młodym Wietnamczykiem po kolei odbierała nas ze ściany. Zmęczeni, ale szczęśliwi powróciliśmy na łódź.
Podsumowując naszą wspinaczkę w Zatoce Ha - Long, udało się stworzyć 60-metrową drogę (6c) na pięknie eksponowanej turni i kilka mniejszych dróg o większych trudnościach (7a).
Polecam miejsce na wspinaczkę i tworzenie nowych dróg.
Adam Borysiewicz
Przypomnijmy, że w 2003 roku w zatoce Ha-Long działała inna polska wyprawa, w składzie Kuba Kubiak, Ewa Frątczak, Przemek Klimek, Przemek Byszewski, Eliza Kubarska, David Kaszlikowski, której również udało się wytyczyć drogi na tych efektownych ostańcach, patrz Wietnam, Zatoka Ha-Long. Pierwsza polska wyprawa zakończona!