Miejskie wspinanie, czyli o Centrum Wspinaczkowym Hutnik słów kilka
Na otwarcie nowego Centrum Wspinaczkowego w Nowej Hucie jechałam z mieszanymi uczuciami. Budowanie sztucznej ściany pod gołym niebem, kiedy zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Krakowa czekają prawdziwe skalne ściany, to trzeba przyznać, pomysł dość odważny. Odpowiedź przyszła bardzo szybko. Obiekt Hutnika nie jest alternatywą dla skał, nie jest też konkurencją dla działających w mieście ścian pod dachem (Korona, Reni Sport, Forteca). To po prostu kameralny, fajny "skalny ogródek" o typowo rekreacyjnym charakterze.
Zaproszenie przede wszystkim dla mieszkańców Nowej Huty, dla początkujących, dzieci, młodzieży, całych rodzin. Dla tych, którzy chcieliby zrobić do góry kilka kroków z liną, poboulderować, słowem spędzić dzień "na sportowo". To świetny sposób na promocję wspinaczki w dużych aglomeracjach miejskich, na dużych osiedlach.
"Skalne turnie" w CW Hutnik (fot. Adam Kopta)
Ściana nie zaspokoi natomiast do końca apetytów wytrawnych wspinaczy. W tym przypadku potencjał wspinaczkowy obiektu jest ograniczony. Formacje, mimo że bardzo ciekawe, nie oferują dużych trudności. Ograniczone są również możliwości ułożenia wymagających linii po sztucznych chwytach. Nie jest to, więc miejsce na siłowo-wytrzymałościowy trening, doładowanie, na porządne zmęczenie. Dużą zaletą ścianek jest za to ich zróżnicowany profil (formacje przewieszone, pionowe, połogie, zdarzają się okapiki) i bogate urzeźbienie - kolejny produkt renomowanej firmy Monolit.
Ciekawym pomysłem jest pozostawienie wybranych partii ścian bez sztucznych chwytów, przez co można w pełni wykorzystać istniejącą rzeźbę; węższe i szersze rysy - te są szczególnie atrakcyjne, krawądki, półeczki etc. Chwyty mają też zniknąć z niektórych kamieni boulderowych, co z kolei ma podnieść ich skalę trudności.
"Skalne turnie i głazy " w CW Hutnik (fot. Adam Kopta)
A jak wyglądają konkrety? Całkiem nieźle. 500 m2 powierzchni wspinaczkowej na terenie Klubu Sportowego Hutnik, z czego połowa to duże ściany. W centralnej części stoją, zwrócone do siebie trzy "skalnie turnie", o wysokościach 12, 9,6 i 8 metrów. Na nich 20 stanowisk asekuracyjnych. Co ważne, poza wędkami można się tu wspiąć również z dołem. Dookoła buldery, czyli osiem 3,5-metrowych sztucznych kamieni, urzeźbionych podobnie jak większe formacje. W przyszłości, to propozycja na zimę, ma powstać ściana drytoolowa. Czyli coś dla miłośników wspinaczki lodowej. A jeszcze wcześniej, slackline, czyli zaproszenie do chodzenia po linie. Pomysłów jest zresztą znacznie więcej. Bo przecież obiekt ma dopiero kilka dni i jeszcze sporo do zagospodarowania. W planach organizacja zawodów, imprez integracyjnych, prowadzenie sekcji wspinaczkowych etc. Wypada pogratulować i życzyć powodzenia młodej, sympatycznej ekipie opiekunów CW Hutnik, na czele z jej pomysłodawcą Pawłem Derlatką.
mieszane uczucia[6]
Najpierw piszesz:
"Ściana nie zaspokoi natomiast
do końca apetytów wytrawnych
wspinaczy. W tym przypadku
potencjał wspinaczkowy obiektu
jest ograniczony. Formacje,
mimo że bardzo ciekawe, nie
oferują dużych trudności."
a potem:
"W planach...