Za oknami wiosna, zaczną się, więc wyjazdy w skały. Zachodnia część Polski tradycyjnie ruszy w Sokoliki. A może przejść na drugą stronę szosy Janowice Wielkie - Karpniki i powspinać się w mniej popularnej części Rudaw?
W odszukaniu porozrzucanych po lesie turni pomoże nam świeżutki przewodnik: "Rudawy Janowickie". Autorami wydanej w ubiegłym roku przez Sudetica Verticalia pozycji są Konrad Burzawa i Artur Sobczyk.
Rudawy Janowickie.
Konrad Burzawa, Artur Sobczyk
Wydawnictwo Sudetica Verticalia
Obejmuje rejony: Zamkowy Grzbiet, Dolina Janówki, Janowickie Garby, Janowicki Grzbiet.
Kolorowa, foliowana okładka
148 stron, kredowy papier wysokiej jakości
50 rysunków, 215 dróg
Kolorowe zdjęcia, schematy w dwóch kolorach
Język: polski (angielski, czeski, niemiecki)
O razu napiszę, że największą zaletą przewodnika jest to, że w ogóle się ukazał. W kwestii drukowanych przewodników, zarówno Sokoliki jak i szeroko rozumiane Rudawy Janowickie były do tej pory mocno zaniedbane. Ostatnia publikacja "Skałki Wzgórza Sokolik" Kazimierza Głazka i Władysława Janowskiego pochodzi z 1994 roku i od dawna jest nieosiągalna.
Kiklop i (P)Enis - wspina się Vaison
Konrad i Artur postanowili opracować wschodnią część Rudaw czyli Zamkowy Grzbiet, Dolinę Janówki, Janowickie Garby i Janowicki Grzbiet. Wykonali sporo pracy, aby odszukać, obfotografować i rozrysować porozrzucane na rozległym terenie skałki.
Autorzy nie ustrzegli się jednak kilku wpadek, należy im to jednak wybaczyć mając na uwadze, że jest to ich pierworodne dziecko :).
Mnie brakuje mapki głównej minimalnie większej, niż ta zamieszczona w przewodniku. Takiej, która zahaczałaby jeszcze o Przełęcz Karpnicką. Łatwiej byłoby dotrzeć w wybrane miejsca z proponowanych przez autorów baz noclegowych bez posiadania dodatkowej mapy.
Pomyłką jest też numerowanie dróg od początku dla każdej ściany (rysunku) zamiast dla całej skały. W efekcie mamy jedną drogę o dwóch różnych numerach, albo kilka dróg na skale występujących pod tą samą cyferką.
Brakuje mi również indeksu dróg, ułatwiającego szybkie odszukanie np. polecanej przez znajomych drogi.
Dostrzegłem też niekonsekwencje przy opisie dróg. Sporo jest takich, przy których nie ma symbolu TR, ani DDS, ale nie widać też śladów po spitach lub ringach. W jakim więc stylu pokonana została droga? Co powinienem na nią zabrać chcąc ją powtórzyć?
Jest jeszcze parę drobnych błędów, ale ponieważ nie są one zbyt uciążliwe, to daruję sobie wymienianie ich tutaj ;).
Micaj na (P)Enisie
Natomiast duży minus należy się autorom za potraktowanie po macoszemu flagowych skał opisywanego rejonu: Piec pokazuje nam ogrom okapu, ale wszystkie opisane drogi biegną poza rysunkiem. Skalny Most ma rysunki zbyt małe i nieprzystające do wielkości skały i nagromadzenia na niej dróg. W efekcie topo największej ściany jest mało czytelne.
Nic tak dobrze nie zachęci nas do odwiedzenia rejonu jak dobre zdjęcia wspinaczkowe a tych według mnie jest trochę za mało.
Sokół w przerysie na Kiklopie
O największej zalecie przewodnika pisałem na początku, teraz inne pozytywy. Ma on bardzo przyjazny, kieszonkowy format i wydrukowany jest na dobrym papierze. Rysunki, pomimo trzech autorów są dobre i czytelne (o wyjątkach pisałem wyżej). Ciekawostką jest wstęp napisany po czesku, angielsku i niemiecku. Oby znaleźli się naśladowcy u naszych południowych i zachodnich sąsiadów ;).
Zamieszczone obok rysunków mini fotografie skał ułatwią nam ich prawidłową identyfikację.
Dobrym pomysłem jest też zamieszczenie tabelki, w której możemy zaznaczać poprowadzone drogi [OS] [RP].
Pomocne są także piktogramy informujące nas o wystawie, wysokości ściany, charakterze wspinania (to nie zawsze się zgadza - na danej skale nie wszystkie drogi muszą być połogie, pionowe lub przewieszone, jak pokazuje nam piktogram) i zakresie trudności dróg.
Sądzę, że wielu czytelników zainteresuje rozdział pt Restownia. Autorzy polecają w nim kilka godnych odwiedzenia miejsc w czasie restu lub niepogody.
Kończąc chciałbym powiedzieć, że nie żałuję pieniędzy wydanych na ten przewodnik.
Od razu z przyjemnością go przeczytałem i wypróbowałem. Sądzę, iż znajdzie on innych zadowolonych nabywców, co dla autorów będzie dodatkowym bodźcem do jeszcze bardziej wytężonej pracy nad kolejną pozycją, czyli przewodnikiem po Sokolikach.
Zachęcam do zakupu i wyruszenia w rudawski las, aby powspinać się ciekawymi formacjami na bardzo malownicze skały.
Rudawy Janowickie to miejsce dla wspinacza ceniącego spokój i odosobnienie, ale przede wszystkim raj dla miłośników DDSów a w szczególności wszelkiego rodzaju rys, przerys i kominów.
rozdwojenie czy co ?[12]
Blondasie napisałeś w swpjej
recenzji:
"Dostrzegłem też
niekonsekwencje przy opisie
dróg. Sporo jest takich, przy
których nie ma symbolu TR, ani
DDS, ale nie widać też śladów
po spitach lub ringach. W
jakim więc stylu pokonana
została droga? Co p...