31.12.2006, godz. 13.30 lotnisko w Maladze. W momencie poczucia na twarzy cieplutkiej afrykańskiej bryzy lekka paniczka, wyczuwalna jeszcze na pokładzie Easyjeta, opuszcza nas na dobre. Nieuchronnie nadciągający Nowy Rok i brak zaklepanej mety na tą szczególną noc, trzeba to przyznać, lekko nas do tej pory tripował. Nie ma co popadliśmy ostatnimi laty w rutynę, a przebierane Sylwki w Trzcińsku były niepisaną tradycją.
Torre na tle najstarszej hiszpańskiej areny - Ronda (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro) W drodze do Valle Abdalis (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro)
W tym roku po wyjątkowo pracowitym grudniu postanowiliśmy wraz z Kasią wyrwać się bez oglądania na coraz cięższy do ogarnięcia korowód przebierańców. Po chwili wlekliśmy już Clio w wersji CampuS (nomen omen) w kierunku Alory, a nasze ukochane radio Radiole podkręcało klimat na maxa zapodając, doskonale brzmiące, najczystsze na świecie- andaluzyjskie flamenco.
Uliczka w Alorze (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro) Typowa uliczka w Ardales (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro)
Po godzinie popijaliśmy Cervezę w Tawernie u Antonia, a jego równie ochrypła żonka Ana szykowała nam pokoik nad barem. Usłyszeliśmy, że jesteśmy "familia, a nie kliente", a sam Sylwek upłynął nam na nieprzyzwoitym obżarstwie przy, uginającym się niczym nasze, wigilijnym stole. W bardzo rodzinnej atmosferze wśród córek, ciotek i babć Antonia (wszystkie o imieniu Ana) wpłyneliśmy w rok 2007 mięciutko jak calutka Hiszpania- zagryzając dwunastoma gronami dźwięk dwunastu gongów wyznaczających północ.
Kasia przy ceramicznej mapie okolicy (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro)
Antequera (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro)
Co do sześciu dni, które spędziliśmy na wspinie to było tak przyjemnie (czyt.cieplutko), że w sektorach południowych jak Poema czy Makinodromo można się było skutecznie opalać.
Codzienny mahoń zapodawaliśmy więc przy cafe con leche na tarasie baru na stacji w Chorro, a działalność wspinowa (jasno do 19-tej!!) skupiała się raczej w wystawionych w kierunku północy ścianach Desplominadii.
W drodze do Desplominadii (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro) Bałwan mimo lampy... (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro)
Tam z ciekawszych dróżek udało mi się od-strzelić:
Sandokan 7c OS
Madre Salvaje 7c OS
Liron Careto 7c OS
La Golasa 7c+ OS.
Jacek Kudłaty na stacji w Chorro - wspinowe miejsce kultowe (fot. Kasia Michalak)
Z poza wspinowych hitów wspomnieć wypada o przypadającej na dzień 5 stycznia wieczorem wigilii Święta Trzech Króli, obchodzonej megahucznie w całej Hiszpanii. Parady przebierańców w stylu karnawału w Rio ciągną głównymi ulicami miast i miasteczek. Obdarowując dzieci słodyczami oznajmiają nadejście ery ciągłej fiesty-karnawału.
Parada w wigilię Trzech Króli - Antequera (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro) Świąteczne klimaty w Antequerze (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro)
Oczywiście, (po raz kolejny) zakochaliśmy się w Andaluzji obiecując sobie powrót tu najpóźniej na kolejnego Sylwka, a wspinu w Chorro i okolicy mam wrażenie, że styknie do końca żywota. Byliśmy w dwójkę więc fot wspinowych nie udało się ustrzelić, ale podsyłam kilka ciepłych jeszcze południowych klimacików...
PS.
A jeśli chodzi o remanent (mieliśmy przecież koniec roku) to jesienią na Sardynii oprócz Millenium 7c+ OS i Tritoni 7c OS powlokłem też: El Chorro 7c OS oraz Zorro 7c OS [news].