W dniach 18-19 listopada rozegrano w Kranju (Słowenia) ostatnią edycję Pucharu Świata w prowadzeniu.
Tegoroczny kalendarz Puchar był wyjątkowo bogaty, rozegrano aż 10 edycji. A najlepsi, by mieć szansę na końcowe zwycięstwo startowali także we wszystkich edycjach azjatycykich.
Ale w Kranju prawdziwa walka rozegrała się o kolejne miejsca medalowe. Przed tymi zawodami drugie i trzecie miejsce zajmowały Francuzki Sandrine Levet i Ciavaldini Caroline, za nimi znajdowały się Słowenki Natalija Gros i Maja Vidmar. I to właśnie Słowenki wykorzystały w 100% wsparcie jakie daje start przed własną publicznością. Zawody wygrała Maja Vidmar, drugie miejsce zajęła Angela Eiter, a trzecie Natalija Gross. Tym samym Francuzki zostały zepchnięte w Pucharze na dalsze miejsca, a końcowa klasyfikacja Pucharu wygląda następująco: Angela Eiter, Natalija Gros, Maja Vidmar.
Podium Pucharu Świata, od lewej: Natalija Gros, Angela Eiter, Maja Vidmar (fot. Urban Golob/worldcupkranj.com)
Wśród Panów sytuacja w klasyfikacji Pucharowej był o wiele bardziej skomplikowana. Prowadził Hiszpan Patxi Usobiaga, ale duże szanse na końcowe zwycięstwo mieli jeszcze Włoch Flavio Crespi i Czech Tomás Mrázek, a kolejnych zawodników dzieliły niewielkie różnice punktowe.
David Lama, po raz kolejny najlepszy
(fot. Urban Golob/worldcupkranj.com)
Swoje szanse na Puchar zaprzepaścili, odpadając już w półfinale, Crespi i Mrázek. Niezagrożonemu Hiszpanowi wystarczyło czwarte miejsce, by sięgnąć po swój pierwszy Puchar Świata.
Po raz kolejny rewelacyjnie wspinał się 16-letni David Lama. Młody Austriak pokonał starszych konkurentów i zapewnił sobie drugie miejsce w końcowej klasyfikacji Pucharu. Wygląda na to, że gdyby David startował we wszystkich edycjach Pucharu, rezygnąjąc np. z "wycieczek" w Yosemity (patrz news), to miałby wielkie szanse na końcowe zwycięstwo.
Podium Pucharu Świata, od lewej: David Lama, Patxi Usobiaga, Tomás Mrázek, Flavio Crespi (fot. Urban Golob/worldcupkranj.com)
Oczywiście w informacji z Pucharu nie może zabraknąć zdania "Nasi reprezentanci nie startowali". Naprawdę szkoda, że w budżecie PZA brakuje pieniędzy na w miarę regularne starty (w europejskich edycjach Pucharu) dla dobrze rokujących zawodników.