Wakacje "Przesadzonych Pieszyce" i "Walczaków Turów"
3 lipca roku pańskiego 2006 spod wrocławskich Bielan wyrusza bordowa rakieta marki Citroën z dwoma przyszłymi bohaterami - Łukaszem Dudkiem (grającym role kierownika pojazdu niczym Luck Skywalker) i Mateuszem "Dżodżo" Łazorem, wiernym pilotem, z ambicjami rajdowca.
Wklepawszy do komputera pokładowego swojego wehikułu namiary na pierwszy cel - Frankenjurę - ruszyli na podbój Zachodu z dość nisko zawieszonym podwoziem. Po tygodniowym pobycie na, jak zawsze, zaszlamionej, deszczowej i generalnie beznadziejnej - jak doszli do wniosku - Frankenjurze, ruszyli ku słonecznej Francji.
Wspin w Tarnie (fot. Paweł Ogórek)
Celem był prześliczny wąwóz rzeki Tarn. Po przyjeździe i zapoznaniu się z cieplutką rzeczką, dobrym, tanim winem i jego smakoszem - Norwegiem Harrym, chłopaki przystąpiły do walki.
Ekipa w Tarnie
(fot. arch. Paweł Ogórek)
Długie, wytrzymałościowe drogi przpadły do gustu zwłaszcza Luckowi, który urobił najpierw swoje pierwsze onsajtowe 8a+ Elle m'est passee sous le nez, potem swoje drugie 8a+ Gage de ma parole, aby potem pokonać czwarte polskie 8b OS - Priez pour nous. Urobiona przez niego dróżka to 55-metrów wymagającego i nużącego (dla asekuranta) wspinania. Pierwszy wyciąg tej drogi ceniony na 8a+, pokonał bez znajomości również maly Dżodżinio - chluba Dolnego Śląska, zwłaszcza Kotliny Dzierżoniowskiej i członek tajemniczej grupy dywersyjno-wspinaczkowej "Przesadzeni Pieszyce". To było jego pierwsze 8a+ OS. Wcześniej dzierżoniowski chłopak zrobił w 3. próbie 8b La spectre d'ottocar i dwie 8a
Bar biturique OS.
Łukasz Dudek na "Priez pour nous" 8b OS, Gorges du Tarn (fot. Paweł Ogórek)
Łukasz Dudek na "Gage de ma parole" 8a+ OS, Gorges du Tarn (fot. Paweł Ogórek)
Znudzeni lekko wspinankiem, z nikłym budżetem ruszyliśmy w stronę Marsylii zarabiać euraski. Niestety wyciekający olej i w konsekwencji zatarta skrzynia biegów spowodowały, iż musieliśmy spędzić 3 dni w miasteczku Vittroles pod Marsylia pijąc z Aleksem - 64-letnim byłym żołnierzem Legii Cudzoziemskiej - naszym wybawicielem. W stolicy Prowansji, zwanej od tego lata, stolicą czarnego handlu plastikowymi pająkami, cała ekipa wypoczywała i nastawiała się na kolejny, niejako wymuszony, cel - Chateauvert.
Mateusz Łazor na "Priez pour nous" 8a+OS, Gorges du Tarn (fot. Paweł Ogórek)
Rejon co prawda nie jest rewelacyjny ale udało się pyknąć kilka ciekawych przejść. Najpierw Dżodżo zrobił w 3. próbie najbardziej "polską" z tamtejszych dróg Method of our madness 8a+. Dwa dni później Duder urobił tę drogę flashem. Chwilę przed tym zrobił sąsiednią Sunflower 8a OS.
Napięty Dżodżo na ścianach Sektora Tennesse, Gorges du Tarn (fot. Paweł Ogórek)
Opuszczając Chateauvert skierowaliśmy się w stronę Imstu, gdzie mieliśmy przymusową przerwę gdyż Dżodżo postanowił bronić honoru "Przesadzonych Pieszyce" na Mistrzostwach Świata Juniorów. Summa summarum okazało się, że dwumiesięczny wyjazd na west, wraz ze wszystkimi jego atrakcjami, nie działa dodatnie na formę, zwłaszcza panelowa (podziękowania dla Jeff'a). My korzystając z przymusowego postoju wybraliśmy się do pobliskiego Zillertal, rejonu, który zrobił na nas baaaardzo duże wrażenie. Łukaszek urabił tam dwie 7c+ onsightem, nawet nie wiedząc o tym, gdyż żulując - jak zresztą zawsze - nie zakupiliśmy przewodnika.
Panda na "Le verin de l'archipel" 7c+ Flash, Chateauvert (fot. arch. Paweł Ogórek)
I to by było na tyle. Oby tak za rok....
Dziękujemy w szczególności:
supermarketom: Geant w Millau, Carrefour w Vittroles, Lidl w Marsylii, Ed w Caurnoux, Mr. Bricollage - co prawda zawsze był zamknięty ale bardzo chcieliśmy go odwiedzic :-)
Jeffowi z Cassis, Alexowi z Vittroles, Harremu z Tarnu i wszystkim, którzy od nas kupili pajączka w Marsylii.