Końcówka zeszłego tygodnia przyniosła parodniową poprawę warunków wspinaczkowych. Wykorzystał to zespół Michał Król (Vasque) i Przemek Wójcik. który w sobotę 25 lutego przeszedł w stylu OS słynne Małe jest piękne 6+.
Ładna pogoda zakończyła się w niedzielny poranek dość sporym opadem śniegu. Na własnej skórze przekonał się o tym Jakub Radziejowski i niżej podpisany, gdy stojąc pod Ważna Turnią z trudem mogliśmy dostrzec spiętrzenie ściany. SMS od Michała podpowiedział rozwiązanie - uderzamy na Małe jest piękne. Droga pada nam w stylu OS (wszystko prowadzi Kuba) w czasie niecałych 4 godzin.
Dlaczego o tym piszę? Chciałbym podzielić się kilkoma, naszymi (po rozmowie z Michałem Królem i Przemkiem Wójcikiem) spostrzeżeniami.
Małe jest piękne ta jedna z pierwszych trudnych dróg pokonanych klasycznie zimą. Jej wycena oscylowała w granicach 7-7+. Ja osobiście po jej przejściu z Piotrkiem Panufnikiem w 2003 roku, uważałem ją za moją najtrudniejsza drogę pokonana w tym stylu i wyceniałem na 7+. Jakże wiec było moje zdziwienie, gdy teraz wszyscy wyceniliśmy, zarówno drugi jak i trzeci wyciąg na, co prawda moce, ale tylko 6+!
Przyczyn tego jest kilka.
Podczas tych kilku lat droga miała parę przejść (prawdopodobnie dwa) i jeszcze więcej prób przejścia, mogła wiec się troszeczkę ułatwić - lepsza dziurka na ostrze dziabki, większy stopień. Prawdopodobnie, mimo opadu śniegu, mieliśmy teraz lepsze warunki - podczas pierwszego przejścia trawy nie były najlepsze. Jednak nie to jest najważniejsze. Wydaje nam się, że ogromna role odgrywa fakt, iż teraz, gdy nie używamy "smyczek", mamy większą swobodę w zamianie rąk na dziabce, w zakładaniu asekuracji, łatwiej jest się restować i mniej marzną ręce. "Smyczka" zawsze, choćby w małym stopniu, tamowała krążenie krwi. Ponadto większość z nas używa monopointów (raków z jednym ostrzem atakującym), a to też nie jest bez znaczenia...
Drugą ważną sprawą, być może najważniejszą jest to, co dzieje się w głowie. A w głowie nastąpił przełom w myśleniu o klasyce zimowej, o tym, co jest możliwe do przejścia klasycznie. Trzy lata temu, moim odniesieniem była tylko droga Nasze Wejście. Dziś, każdy z nas ma na swoim koncie poprowadzonych kilkadziesiąt wyciągów mikstowych zarówno w górach jak i skałach. Jest to odczuwalna różnica.
Jesteśmy pełni szacunku dla autorów (Muskat, Skierski, Zając) odhaczeń poszczególnych wyciągów, a zwłaszcza dla Marka Kaziora, autora pierwszego OS na tej tak ważnej dla rozwoju naszego "klasycznozimowego" wspinania drodze. Te przejścia, pomimo propozycji obniżenia wyceny drogi, były naprawdę imponujące.
Apelujemy wiec o dwie sprawy - pamiętajmy, że w dziedzinie jaką jest klasyka zimowa, w ciągu kilku ostatnich lat nastąpił ogromny postęp, tak wiec 7+ sprzed kilku lat, przy dzisiejszym sprzęcie i podejściu do tematu (trening, skałki) może przedstawiać trudności 6+. Ale te trudności 6+ z powodu lepszych lub gorszych warunków mogą być przez nas odebrano czasami jako 6, czasami jako 7-. Najlepiej po prostu nabrać dystansu do wycen, a w doborze drogi kierować się jej pięknem. Pamiętajcie więc - Małe jest Piękne.