|
Już samo dotarcie pod skalne ściany masywu Tsaranoro to niezapomniana i pełna przygód historia. Zwłaszcza, że ekipa CampuS ExplorerS wtopiła się w koloryt wyspy podrożując wraz z lokalną ludnością taxi-brussami. Powszechnie dostępnymi rodzajami dalekobieżnych "taxi" gdzie dwudobowa podróż z kogutem na kolanach i niemowlęciem przy piersi to normalka... Ich kierowcy przyzwyczajeni do bagaży w postaci worków i wiklinowych koszy mieli spory problem z bezpiecznym ulokowaniem na dachu naszych plecaków...

Taxi bruss-łączy ludzi... (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro-fotografik)
Ambalavalo - to już blisko... (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro-fotografik)

Czerwone domy są częścią czerwonej wyspy (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro-fotografik)
Dzieci mają wakacje więc chętnie pozują... (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro-fotografik)
Ostatni, blisko 10-kilometrowy odcinek naszej 1700 km trasy z północy wyspy dzielący nas od podnóża ściany pokonaliśmy... pieszo, wynajmując tragarzy w cenie... czterech butelek coca-coli. Nie probuję nawet opisać klimatu doliny Tsaranoro i górujących nad nią potężnych granitowych ścian - chyba najlepiej zilustrują to zdjęcia...

850 metrów litego granitu... (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro-fotografik)
Poranek jak z bajki... (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro-fotografik)

CampuS Camp - tym razem pod big wallem (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro-fotografik)
Spokojne życie wioski pod Tsaranoro (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro-fotografik)

Szkoła w Andonaka - ostatniej wiosce(fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro-fotografik)
W pierwszym "rozgrzewkowym" dniu razem z Mateuszem pokonaliśmy (w ciągu dwóch godzin!) 250-metrową drogę Słoweńców o nazwie Black Magic Woman i trudnościach 6c+ na ścianie o adekwatnej do jej podnóża nazwie Lemur Wall.

Pod ścianami... (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro-fotografik)
Małe formy na dzień restowy (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro-fotografik)

Świt pod Tsaranoro (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro-fotografik)
Mateusz przyziemnie spędza resta... (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro-fotografik)

Mateo wzbudza sensację wśród przechodniów... (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro-fotografik)
Kolejny dzień w dolinie to przymiarka do jednego z wyciągów (7c+) projektu dwójki szalonych Niemców, którzy spędzili tu 3 tygodnie nad wytyczeniem pierwszej klasycznej linii na 500-metrowej ścianie Karambony. Mimo dobrej do wspinaczki, choć bardzo wietrznej, aury jesteśmy wraz z Niemcami jedynymi wspinaczami w dolinie.

Tutaj nawet francuski nie pomoże... (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro-fotografik)

Gacek w cruxie na wyciągu 7c projektu drogi niemieckiej (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro-fotografik)
Wreszcie wpinka do spita (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro-fotografik)

Gacek w cruxie na wyciągu 7C (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro-fotografik)
Postanawiamy więc ich ostatni dzień pobytu spędzić wspólnie na ich projekcie w ścianie Karambony. Daniel ma ostatnią szansę, aby pokonać najtrudniejszy wyciąg swojej drogi - 8b. Niestety urywa kluczową krawadkę... Z przerażeniem stwierdzamy, że i my postradaliśmy skórę na palcach i to już w drugi dzień wspinania!

Gacek na wyciągu 7c projektu drogi niemieckiej (fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro-fotografik)

Daniel walczy na wyciągu 8b swojej nowej drogi w ścianie Karambony
(fot. Jacek Kudłaty/SIGMA Pro-fotografik)
Wzajemna, udana sesja foto dla sponsorów ratuje nastroje. Niemcy obiecując sobie powrót tu za rok opuszczają dolinę z płytą CD, 600 km dalej w Tanie mają wysłać nasze relacje i fotki... Zostajemy sami pod granitowym lustrem, którego unikają nawet lemury...
|