Dzięki wsparciu sponsorów: HiMountain, Beal AMC, Evolve, Rapa Nui, a także Polskiemu Związkowi Alpinanizmu wybrałam się z Sebastianem Wutke na kilka tygodni na west.
W planie była wizyta w Niemczech i wspin na Frankenjurze, następnie zmiana klimatu na nieco cieplejszy - mowa o Francji i jej przepięknych rejonach skałkowych (Céüse, Orpierre).
Z wyjazdu przywiozłam spory bagaż doświadczeń wspinaczkowych, a także spore umiejętności medyczne...


Mózg wyprawy - Sebastian Wutke (fot. Ola Taistra)
NIEMCY-Frankenjura
Na parkingu przy Marientaler Wand napotkaliśmy tylko jeden samochód z polskimi rejestracjami. To Monika i Łukasz- zaprzyjaźniona para z Podbeskidzia. Spodziewaliśmy sie większej liczby Polaków. Jednak nie długo musieliśmy czekać. Tego samego dnia zjechała się wesoła ekipa z Wrocławia, z którą co dzień widzieliśmy się w skałach.
Nie pada! Warunki względne. Motywacja okrutna! Nic tylko napierać!!!
Rozgrzeweczka (fot. Ola Taistra)

Mocna ekipa - Łukasz D. i Konrad S. (fot. Sebastian Wutke)
Odkryliśmy dużą ilość samotnie stojących skałek, których prawdopodobnie świetność dawno minęła. Wtedy to nauczyliśmy się, że na drogi, na których nie widać ani grama magnezji wybierać się nie należy. Ha! ha! nie zapomnę jednej X gdzie na pierwszych metrach dojściowego pionika do okapu co pół metra był wbity przelot! Stwierdziliśmy że pewno ktoś obił na nowo, i nie wybił starych spitów, tak więc śmiechem byłoby wpinanie się do nich wszystkich... ledwo przedziergaliśmy ten pionik wpinając sie do wszystkich przelotów które tam były! :-)
Zdarzały się także skały, które zupełnie odbiegały charakterem wspinania od Barenschluchta. Ogromnie przewieszone czarne ściany wyglądały bardzo groźnie, ale kusiły do momentu kiedy to napotkany Niemiec oświadczył, że drogi właśnie w tamtych miejscach od lat nie mają powtórzeń, bo kolo-autor dróg ma 2 metry wzrostu i żaden knypek nie jest w stanie sobie dać rady.
Niestety pogoda bardzo się popsuła i mimo wielkich chęci psycha nam "siadła". Po kilkunastu dniach walki z mokrym, przygodami ze stróżmi "leśnymi", a także przenoszeniem się z parkingu na parking zupełnie przestało nas bawić i postanowiliśmy jechać dalej - do Francji!
FRANCJA - (Céüse, Orpierre)

Céüse (fot. Sebastian Wutke)
Prowansja przywitała nas cudownie pachnącą lawendą, uśmiechnietymi słonecznikami i ciepłym słońcem.

Radość po wejściu na pik (fot. Sebastian Wutke)
Już pierwszego dnia prawie wbiegliśmy na pik Céüse z ogromną ochotą powspinania się! Motywacja była tak ogromna, że aż do głowy mi uderzyło!!! Kolejną całą noc i kilka następnych dni spędziłam w Wc z niezłą goraczką. Jakiś udar+zatrucie?! Chyba tak, więc kolejna dobra rada uważajcie na kranówkę w Céüse! Teraz wiem, że podstawowym wyposażeniem mojej apteczki będzie WĘGIEL! :-)
Przez moje rewolucje żołądkowe zaczeliśmy odwiedzać Orpierre. Ha! ha! I nawet dobrze bo wzbogaciłam się o kilka fajnych dróg.
N'oubliez jamais 8b RP (fot. Sebastian Wutke)
Game Over 7c+ FLASH (fot. Sebastian Wutke)
Pobyt we Francji coraz bardziej otwierał mi oczy na wspinanie, tym samym nadrabiając ogromne braki w moim wspinaniu "czochrałam się" po wszystkich "dziwnych" drogach (w tym po połogich i zacięciach), niektóre były na maxa brzydkie lecz BARDZO pouczające.
Wielowyciągówka w Céüse (fot. Sebastian Wutke)
Muszę przyznać, że francuski klimat dużo bardziej mi odpowiada od niemieckiego-reżimowego. Jednak atmosfera campu w Céüse zmieniła się od czasu ostatniej mojej wizyty we Francji (3 lata temu).
W kibelku więcej czasu spędzają kolesie wdzięcząc się do lusterka i sprawdzając czy aby fryzurę mają odpowiednią! :-) Jednym słowem -
lans - jeden wielki lans. Nie zabrakło jednak polskiej ekipy zamieszkującej "hotel" Face de rat. Polakom raczej bardziej zależało na wspinie niż na nakładaniu porannego makijażu.
Są jednak rzeczy, które nie ulegają zmianie, jak np. Szef campu skrupulatnie sprawdzający czy aby ktoś go w konia nie robi, a także
wspinanie w żółtej francuskiej skale. Długie wytrzymałościowe drogi po większych chwytach zdecydowanie bardziej mi "leżą" i sprawiają większą frajdę niż standardowy Fucker Frankenjury.

Maman je vais 7c OS - Orpierre (fot. Sebastian Wutke)

Złote dziewczyny z Wrocławia - Hela i Karolina - dzięki za asekurację (fot. Sebastian Wutke)
Wakacyjny pobyt za granicą był bardzo urozmaicony pod względem wspinania (od kilku ruchowych problemów do wspinu po drogach wielowyciągowych) ale nie tylko! Czasem śmieszne a czasem dość tragiczne sytuacje nauczyły mnie zachowania zdrowego rozsądku.
HA!HA! Teraz się z tego śmieję, ale... pod koniec wyjazdu na 1,5 dnia "przestałam widzieć" na jedno oko! Na szczęście pomoc w aptece i dobra opieka dr. Wutke pomogła załagodzić wszelkie dolegliwości!

SW jako Dr Quin
- operacja oko
Jeden z wniosków wyjazdu wakacyjnego to: wyprowadzam sie na west!!! :-)
A teraz to co udało nam się zrobić - czyli wykaz przejść.
PROWADZENIA OLA:
FRANKENJURA:
Desperado X- 8a+ RP
Galaxis der Gelahmten IX+/X- 8a RP
Nimue IX-/IX 7c? OS
Libesmuh IX- 7b+ OS
? IX- 7b+ OS
FRANCJA-Céüse:
Encore 8a+ RP
Burinator 8a RP
Makach Walu 7c+ FLASH
? 7c FLASH
FRANCJA-Orpierre:
N'oubliez jamais 8b RP
Bookarino bonzai 8a RP
Dur, dur d'etre 7c+ RP
Heureusemant 7c+ FLASH
Game Over 7c+ FLASH
Maman je vais 7c OS
Reste avec moi 7c OS
Pourquoit t'es malcheweux 7c OS
*Do tego ponad 100 dróg OS i kilka RP do stopnia IX (7c)
TERAZ SEBASTIAN:
FRANKENJURA:
Blowjob X- RP
Osho X- RP
FRANCJA-Céüse:
Burinator 8a FLASH
La chose 7c OS
? 7c OS
Uniqueaumonde.com 7c OS
FRANCJA-Orpierre:
N'oubliez jamais 8b RP
Ogromne podziękowania dla firm: HiMountain, Beal AMC, Evolve, Rapa Nui.