Po blisko miesiącu globtrotersko-wspinaczkowej działalności na Madagaskarze ekipa CampuS ExplorerS jest już naprawdę bliska realizacji jednego z celów wyprawy, a mianowicie poprowadzenia trudnych, sportowych dróg wspinaczkowych na tej egzotycznej wyspie. |
 |
Po powtórzeniu najtrudniejszych już istniejących dróg w Montagne de France i na archipelagu Nosy Hara ekipa ruszyła na poszukiwanie dziewiczych ścian nadających się do wspinaczki. Wspólnie z Francuzami pod wodza Michela Pioli i nieocenionego Mathiu DelacroiX - który porzucił rodzinne Fontainebleu pod Paryżem i od ponad sześciu lat mieszka na Madagaskarze, udało nam się wniknąć w głąb prawdziwego buszu.

Diego - ostatnie zakupy w drodze do "naszej" doliny

Ostatnia wioska w drodze do Doliny Papug

W poszukiwaniu ściany ścian
Mieszkańcy ostatniej wioski przed odkrytym przez nas wąwozem nadali mu nazwę Doliny Papug co kapitalnie odzwierciedla nieskazitelna przyrodę z jaka mamy okazje obcować. Błądząc w labiryncie wapiennych skalnych urwisk do złudzenia przypominających te z południa Tajlandii praktycznie codziennie odkrywamy nowy potencjalny sektor.
Zanim jednak wbiliśmy się w ściany, szanując zwyczaje lokalnej ludności należało dogadać ze starszyzną plemienną kwestie naszego pobytu i ingerencji w skale w dolinie, która według wierzeń jest święta. Na szczęście w niedostępnych skalnych grotach w ścianach nie było grobowców przodków, co uniemożliwiło by nam eksplorację.

CampuS ExplorerS wraz z mieszkancami wioski w drodze na ceremonię pozwalającą na eksplorację doliny
W trakcie niesamowitej ceremonii, którą tubylcy nam zgotowali, Grand Papa - najstarszy, ponad 80-letni mieszkaniec wioski polewał święte drzewo najstarszego baobabu miodem i likierem prosząc dusze przodków o przychylność i "przymkniecie oka" na nasze poczynania, które, jak wspólnie sądzimy w przyszłości przyniosą wiosce kolejnych wspinaczy i dobrobyt.

Grand Papa przynosi pokój do naszego obozu
Ostatecznie wspinacze z Francji zajęli się przygotowaniem nowych dróg w sektorach, którym nadali nazwę Dolina Papug oraz Black and White. Natomiast Gacek rządny odnalezienia super formacji błądząc wśród lian i drzew bananowych natrafił na niezwykły i co ważne idealnie ocieniony kanion. Doczekał się on już nazwy adekwatnej do całej historii i funkcjonuje jako Black Jack Kanion.
Porastający od góry wapienne ściany busz nie pozwalał na ubezpieczenie dróg ze zjazdu, więc w misternej hakówce po przewieszonych kaloryferach, i przy użyciu jedynego jaki posiadaliśmy skyhooka, wytyczyliśmy dwie pierwsze ponad 30-metrowe linie w nowym sektorze. Crimpe Grimper to 7a/b, Midi on the rock to 7b/c.

Gacek w klamiastym dachu na drodze Michela Pioli 7a/b
w sektorze Black and White

Z lewej Mateo na "Midi on the rock" 7b/c, z prawej pierwszy OS Delphine Chenevier także na "Midi..."
Doczekały się już one pierwszych OS-ów i potwierdzenia wycen za sprawa Delphine Chenevier - żony redaktora naczelnego francuskiego "Grimpera". Obie drogi biegną po nierealnych wręcz wapiennych naciekach i są preludium do tej zasadniczej, którą mamy nadzieje wkrótce ubezpieczyć. Na oko będzie to na pewno więcej niż 40metrów przewisów i okapów o trudnościach powyżej 8a.

CampuS Camp

Codzienność - Mateo w toalecie
Każdego dnia idąc pod ściany z naszego obozu leżącego w cieniu potężnych drzew mango, mijamy camp brytyjskich naukowców, którzy również "odkryli" dolinę dla siebie. Od ponad dwóch miesięcy pracują oni nad listą występujących tu gatunków roślin i zwierząt. I maja co robić bowiem nie ma dnia bez spotkania lemura, kameleona czy chociażby zielonego gecko, który codziennie zerka z tego samego trzeszczącego drzewa. Na jednym z drzew w pobliżu obozu Mathiu wypatruje 6-metrowego boa, a Gacek wiercąc ścianę ponad 20 metrow nad ziemia wisi twarzą w twarz z najmniejszym kameleonem występującym na świecie - jegomość ma 1,5cm długości!

Rdzenny mieszkaniec doliny

Nunu złapał kolację w buszu

Gacek sprawdza zeszyt do...
Dnem doliny, mimo pory suchej sączy się strumień, a po jego obydwu stronach rosną dziko bananowce i papajowce. To one wraz z przedziwną odmiana ryżu rosnącego "na sucho" stanowią główne źródło pożywienia dla 70-osobowej wioski, której francuskie brzmienie to Andavakoera. Jej mieszkańcy przesiadują na CampuS Campie codziennie z wielkim zaciekawieniem śledząc każdy nasz ruch. Większość z nich ma już zeszyciki do... polskiego.
|