Dwa lata temu Toni Lamprecht i Julian Heidinger otworzyli 6-wyciągową drogę
Rock the Casbah, najtrudniejszy wyciąg osiągał trudności 8b/c. Droga została ubezpieczona od dołu, podczas wymagającej hakówki (a raczej skyhookówki). Już wtedy Toni zauważył atrakcyjną linię tuż na lewo od Rock... Projekt po przygotowaniach został właśnie niedawno zrealizowany. Nowa wspinaczka została ochrzczona nazwą Joe Brandinger i zlokalizowana jest w Alpach Bawarskich, w jej skład wchodzi 6 wyciągów: 6 (35m), 8c (40m), 8a (15m), 8a+ (20m), 7b (35m) i 6c+ (30m). Drugi, najtrudniejszy wyciąg oferuje ciąg bulderowych sekwencji.
Toni Lamprecht na Joe Brandinger (fot. Udo Neumann)
A oto relacja Toniego: "Spitowanie dwóch pierwszych wyciągów rozpocząłem w listopadzie 2003 roku. Pierwszy oferował łatwą wspinaczkę, na jego końcu założyłem biwak. Na drugim trudności gwałtownie wzrosły - aby osadzić spity musiałem pokonywać go bardzo techniczną hakówką na skyhookach, co jakiś czas zaliczając 3 metrowe loty.
Rok później próbowałem odhaczyć ten wyciąg ale zatrzymała mnie nadchodząca zima, opady śniegu i ostatecznie brak motywacji. Wraz z nadejściem wiosny zacząłem prace z 3. wyciągiem, niestety opóźniały je trudne odcinki hakowe i niezwykle trudne pasaże. 4. wyciąg ubezpieczyłem w maju. Do czerwca ukończyłem 6. wyciągów, wszystkie ubezpieczałem prowadząc od dołu, asekurując się głównie skyhookami. Szybko uklasyczniłem większość drogi, z wyjątkiem najtrudniejszych cruxowych odcinków na 2., 3. i 4. wyciągu.
Górne partie - w porównaniu do siłowego dołu - prezentowały bardziej delikatne i techniczne miejsca. Wspinałem się sam więc patentowanie najtrudniejszych odcinków sprawiało mi wiele kłopotu. Ale od czerwca zacząłem się wspinać z asekurantem i mogłem się skupić na próbach RP. Chłodniejsze dni pozwoliły mi, po dwóch tygodniach, rozwiązać crux 2. wyciągu, polegający na sięgnięciach z bardzo małych krawądek. Dzięki kolejnemu przypływowi motywacji mogłem się cieszyć z połączenia wszytkich przechwytów na 3. wyciągu, sukces przyszedł na zakończenie niezwykle udanego wspinaczkowego dnia.
Oczywiście cała droga powinna być zrobiona w ciągu jednego dnia, bez odpadnięć, ale w tym momencie cieszę się, że dokonałem klasycznego przejścia wszystkich wyciągów! Jakkolwiek Joe Brandinger nie jest jakąś długą alpejską drogą, z pewnością warta jest odnotowania ze względu na trudności (najwyższe w tym rejonie) oraz niezwykłą urodę!