Za nami eliminacje boulderingu - całodzienny maraton dla ponad 130 zawodnikow i ponad 70 zawodniczek. Rozstrzygnięcia zwłaszcza u panów trochę zaskakujące - na pierwszym miejscu Salavat Rakhmietow (to może jeszcze nie dziwi) - jako jedyny pokonał wszystkie problemy! - ale drugie miejsce Japończyka Keita Mogaki i trzecie miejsce Fina Nalle Hukkataival to już zaskoczenie. Na trzecim jeszcze ex equo Tomas Mrazek i Daniel Dulac - pierwszy z nich to przecież specjalista od trudności, drugi to już właściwy mistrz boulderingu!
Salavat Rakhmietow - jako jedyny zrobił 5. bulder (fot. wspinanie.pl)
Daniel Dulac na 6. bulderze (fot. wspinanie.pl)
Wśród pań wszystki buldery zrobiły tylko dwie zawodniczki - Ukrainka Olga Szałygina i Hiszpanka Esther Cruz i to one przystąpią do finału jako faworytki. Miejmy nadzieję, że wielki sukces Renaty Piszczek, jakim jest awans do grona najlepszych to dopiero początek!
Olga Szałygina - pierwsza po półfinale (fot. wspinanie.pl)
Buldery, jak i drogi na mistrzostwa, układa ekipa francuska pod okiem mistrza Jackiego Godoffa. Jacky, jak zwykle uśmiechnięty, wykonał ciekawą robotę - przystawki były bardzo różne, wymagały wielkich umiejętności wspinaczkowych i z pewnością miały coś z ducha bulderów Fontainebleau - miejsca gdzie na stałe mieszka sympatyczny Francuz. Zobaczymy co ekipa przygotowała na dzisiaj. Smaczku dodaje fakt, że mocna drużyna Francuzów musiała się strasznie namęczyć aby pokonać kłopoty przygotowane przez kolegów :-)
Renata Piszczek - awans do finału! (fot. wspinanie.pl)
Tomek Oleksy na 4. bulderze (fot. wspinanie.pl)
Start naszej ekipy to raczej ciąg niespełnionych szans - gdyby panowie zrobili po jednym bulderze więcej... Każdego z nich, zarówno Mateusza Haładaja, Tomka Oleksego i Andrzeja Mecherzyńskiego-Witkora, na nie pokonanym czwartym do kolekcji problemie dzieliły od sukcesu milimetry. Zabrakło może koncentracji, wiary, że sukces jest w zasięgu ręki... Może nastepnym razem! Agacie Wiśniewskiej i Edycie Ropek zabrakło również pewności ale warto zbierać takie doświadczenia. Z pewnością Edyta nie zregenerowała się po niezwykle wyczerpującej i kontuzjogennej czasówce. Ale brązowy medal był tego z pewnością wart!