W sobotę 28 maja Ryszard Pawłowski wyruszył na kolejną wyprawę, tym razem celem jest McKinley (6163 m), najwyższy szczyt Ameryki Północnej. Wyprawa ma charakter komercyjno-sportowy:
- Tym razem wyjechałem dla przyjemności samego wspinania. To taki prezent na moje 55 urodziny, które przypadają właśnie w tych dniach. Towarzyszyć mi będą Adam Sulwiński i Grzegorz Bielejec i nie są to tym razem moi klienci - tylko partnerzy w pełnym tego słowa znaczeniu. Droga jest bardzo wymagająca i raczej nie podjąłbym się roli przewodnika na tego typu wybitnej skalnej formacji. Na drodze normalnej działać będzie w tym samym czasie grupa "turystyczna" obsługiwana przez moje "biuro" - dzięki czemu sprawienie sobie tak wyrafinowanego urodzinowego prezentu było wogóle możliwe. Wszystko staje się prostsze dzięki sprzętowemu wsparciu marki HiMountain. [Ryszard Pawłowski].
Celem sportowym trójki Ryszard Pawłowski, Adam Sulwiński i Grzegorz Bielejec jest Droga Cassina wiodąca granią południowej ściany południowego wierzchołka McKinley. Oto opis drogi z książki Garth Hattingh'a "Najpiekniejsze drogi wspinaczkowe świata":
DROGA PRZEZ ŚCIANĘ POŁUDNIOWĄ
Włoch Riccardo Cassin uważany jest za jednego z najlepszych wspinaczy naszego wieku. On i jego zespół dolecieli na lodowiec Kahiltna, gdzie 2 lipca 1961 r. założyli bazę na wysokości 3200 m. Ich droga biegła długą granią centralną i wymagała wspinaczki IV stopnia na granitowych płytach. Potem trafili na żleb o trudnościach V. Wyprawa cały czas walczyła ze złą pogodą i burzowymi wiatrami, z rzadka tylko widując słońce. Trzy tygodnie wysiłków doprowadziły ich na szczyt 19 lipca o godzinie 23.00, po 16 godzinach bez odpoczynku i jedzenia. Po kilkuminutowym odpoczynku ruszyli z powrotem, jednak Canali był zdezorientowany, stale się ześlizgiwał i Cassin musiał go podtrzymywać. W końcu, w całkowitej ciemności, grupa dotarła do maleńkich namiotów, zawdzięczając to w równej mierze szczęściu i rozsądkowi. Ich droga miała 3050 m długości, przy średnim nachyleniu około 50 stopni. Określono ją wspinaczką dziesięciolecia i wciąż budzi podziw innych wspinaczy. Fosco Maraini napisał o Cassinie w Alpine Journal: "Nie można zapominać, że Cassin miał wtedy 53 lata. W tym człowieku jest coś niepokornego. Wyobrażam sobie Riccarda, jak sunie po lodowych złomowiskach i lodzie na McKinley w potwornych, subarktycznych wichurach jak stary niedźwiedź, który prowadzi trudną i długą grę z bogami ciemności i mrozu, samotności i głodu, wiedząc dobrze, że chociaż są potężni, to on jest twardszy, sprytniejszy i mądrzejszy niż wszyscy oni razem wzięci". "
Przypomnijmy, ze Rysiek, jeden z najskuteczniejszych przewodników wysokogorskich, wszedł zaledwie miesiac temu na Cho Oyu (8201 m) - patrz
Wyprawa Pawłowskiego na Cho Oyu.